Pierwsze wrażenie - myszka jest zadziwiająco mała. Nie należę do osób ze zbyt długimi palcami ani nie mam dłoni jak bochny chleba, jednak ten model jest dla mnie zbyt mały. Z nieco ponad 10 cm długości i 7,5 cm szerokości bliżej jej do produktów mobilnych niż do typowych konstrukcji dla graczy. Na dokładkę ma dość niski profil (3,5 cm). Po przymiarkach, w optymalnym położeniu dłoni, palce leżące na głównych przyciskach swobodnie wystawały poza obrys urządzenia. Za to kciuk, przy bocznych klawiszach, układał się naturalnie i idealnie. Kolejne zaskoczenie, gryzoń jest bardzo lekki (tylko 142 g), przyzwyczajony do nieco cięższych manipulatorów, zapuściłem żurawia do pudełka celem odnalezienia dodatkowych ciężarków, które są pomocne przy dopasowywaniu sprzętu do użytkownika. Niestety, brak takowych a w specyfikacji widnieje informacja, że taki system jest niedostępny. Mówi się trudno, widocznie nie jestem bezpośrednim targetem. Pozostałe dane, które udało się ustalić organoleptycznie. Do dyspozycji mamy 7 przycisków, z czego jeden jest ukryty w rolce. Dwa klawisze pod rolką służą do zmiany DPI w locie, do dyspozycji mamy trzy sztywne zakresy 500, 1000 oraz 2000 DPI. Klawisze pod kciukiem domyślnie są przypisane jako „wstecz” i „dalej” w przeglądarkach internetowych i w dłuższych dokumentach. Wykonanie myszki stoi na bardzo wysokim poziomie. Tam gdzie trzeba, dwa klawisze główne i bok od strony kciuka, zostały powleczone specjalną warstwą gumy, aby lepiej leżeć w dłoni. Pozostała część gryzonia wykonana została z dość dobrego jakościowo plastiku. Na pochwałę zasługuje też długość kabla USB, mierzy on dokładnie 2 metry i jest wystarczająco długi, kiedy korzystamy z myszki podłączonej do komputera stacjonarnego stojącego pod biurkiem. Niestety w budowie znalazł się też minus. Xornet została zaprojektowana dla praworęcznych graczy, granie lewą ręką praktycznie odpada, ze względu na odmienne wyprofilowanie.