r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Canonical: dla Ubuntu czysty GNOME Shell, bo nie lubimy lidera KDE

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

A jednak to czyste GNOME Shell ma być domyślnym środowiskiem graficznym Ubuntu 18.04 LTS i późniejszych. Zapowiedziany przez Marka Shuttlewortha w zeszłym tygodniu „powrót do GNOME” i porzucenie prac nad środowiskiem Unity dla społeczności były szokiem, pozytywnie przyjętym chyba tylko przez społeczność GNOME. Decyzja, przedstawiona jako wybór społeczności, coraz bardziej wygląda na wybór dyktatora, któremu zaczynają kończyć się pieniądze na dalsze finansowanie niedochodowych projektów – i który szuka sposobów na ograniczenie strat.

Na łamach swojego konta na Google+, Mark Shuttleworth podziękował wszystkim tym, którzy pracowali nad Unity8 – i wyjaśnił, co dla niego oznacza powrót do GNOME. Na pewno nie zobaczymy już tego klasycznego środowiska, z jakiego korzystać mogliśmy jeszcze w Ubuntu 10.10. Canonical w praktyce przejmuje najmniej popularną z odmian Ubuntu, czyli Ubuntu GNOME, które od kilku lat dostarczało buildów z powłoką GNOME Shell, praktycznie niezmienioną w stosunku do tego, co możemy zobaczyć np. w Fedorze.

GNOME Shell i nic innego

Pieniądze Canonicala pójdą teraz w całości na GNOME, tak aby dostarczyć fantastyczny, całkowicie gnomowy pulpit. To wsparcie dla społeczności Ubuntu GNOME w zakresie stabilności, aktualizacji, integracji i doświadczenia użytkownika. I nie myślcie, że ktoś będzie próbował upodobnić to doświadczenie do doświadczenia Unity.

r   e   k   l   a   m   a

Jak Shuttleworth stwierdził, będziemy pomagać zespołowi Ubuntu GNOME, a nie tworzyć coś innego czy konkurującego z ich staraniami. Choć z entuzjazmem podchodziłem do założeń projektowych Unity, i mam nadzieję, że GNOME będzie na nie bardziej otwarte, to myślę, że powinniśmy szanować założenia wzornictwa GNOME, dostarczając środowisko to dokładnie tak, jak GNOME chce, by było dostarczone.

Unity 7 pozostanie w swoim obecnym stanie – podtrzymania życia. Poważniejszych prac nad nim już nie będzie, jego pakiety zostaną wyłączone z głównego repozytorium i trafią do repozytorium universe, gdyby ktoś zechciał z nich skorzystać.

Wiele komponentów rozwijanych z myślą o Ubuntu Touch ma zostać zachowanych, na czele z paczkami aplikacji snap. Snapy będą rozwijane pod kątem ich integracji z innymi dystrybucjami i środowiskami graficznymi, tak by stać się standardowym systemem dystrybucji oprogramowania linuksowego spoza repozytoriów.

Ubuntu Core, czyli minimalna wersji systemu Canonicala dla Internetu Rzeczy, pozostaje z nami. A co za tym idzie, dalej będą trwać prace nad Mirem, choć nie będzie on już przedstawiany jako uniwersalny serwer grafiki, alternatywa dla Waylanda. Choć Shuttleworth tego nie powiedział, możemy się spodziewać, że wraz z GNOME Shellem na Ubuntu trafi też Wayland, jako sposób dostarczenia tego środowiska dokładnie tak, jak GNOME tego chce.

Windows 8: historia się powtarza

Niektóre elementy Unity8 znaleźć dla siebie mają miejsce w projekcie UBPorts, którego autorzy chcą przenieść Ubuntu Touch na przeróżne urządzenia mobilne – to wszystko już jednak nie za pieniądze Canonicala. Jako że Unity 7 znika z głównego repozytorium, wszystkich tych, którzy będą aktualizowali Ubuntu 16.04 LTS do Ubuntu 18.04 LTS czeka szok nie mniejszy, niż ten, który spotkał użytkowników Windowsa 7, gdy dostali zupełnie nowy interfejs Metro/Modern UI w Windowsie 8.

Po aktualizacji zobaczą zupełnie nowy pulpit, nowe aplikacje środowiskowe, nowe metody interakcji, właściwie nowy paradygmat interfejsu użytkownika. Szef Canonicala nie obawia się jednak niezadowolenia użytkowników, twierdzi, że aktualizacja z 16.04 LTS Unity do 18.04 LTS GNOME przebiegnie bezboleśnie. Od strony programistycznej faktycznie może to być bezbolesne, Unity było do tej pory niczym innym jak alternatywną nakładką na GNOME, do tego stopnia, że korzystało nawet z niepublicznych interfejsów GNOME. Czy jednak od strony ergonomii można będzie powiedzieć to samo?

Przyzwyczajanie użytkowników do aplikacji GNOME już się zaczęło. Do oficjalnych repozytoriów Ubuntu 17.04 trafiła właśnie aplikacja GNOME Gry (gnome-games-app), mająca być uniwersalnym menedżerem zainstalowanych w systemie gier. Póki co obsługuje przede wszystkim emulatory klasycznych konsol (przez rdzenie biblioteki libretro), ale w przyszłości obsłużyć ma wszystkie inne gry na systemie, włącznie z tymi, które oferowane są przez sklep Steam.

A czemu nie KDE?

Od ogłoszenia kontrowersyjnej decyzji pojawiały się głosy, że znacznie rozsądniejszym krokiem byłoby przejście z Unity 8 na KDE Plasmę. Bloger Alex L przedstawił w swoim wpisie 10 sensownych powodów, dla których byłoby to znacznie lepszą decyzją – na czele z elastycznością pozwalającą w ramach Plasmy odtworzyć cały interfejs Unity, zgodnością z urządzeniami mobilnymi (Plasma Mobile), uniwersalnymi aplikacjami Kirigami oraz oczywiście wykorzystaniem biblioteki Qt, tej samej, na której bazowało Unity 8.

Mark Shuttleworth przyznał, że z czysto technicznej perspektywy przejście na KDE byłoby rozwiązaniem pragmatycznym. Ale nie o technikę i pragmatyzm chodzi. Shuttleworth najwyraźniej nie lubi społeczności KDE. Jak stwierdził, chodzi o poczucie osobistej własności i przywództwa, które jest częścią wolnego oprogramowania. Już wcześniej podchodził do obu społeczności, GNOME i KDE ze swoimi pomysłami na konwergencję. Podczas gdy jednak twórcy GNOME otwarcie mu powiedzieli, że nie ma autorytetu, by mówić im jak ich pulpit powinien wyglądać, to w wypadku KDE lider projektu czuł się zagrożony i niepewny (zapewne chodzi o Martina Gräßlina – o jego relacjach z Markiem Shuttleworthem można poczytać tutaj).

Świetny argument, nie ma co – właściwie niczym się nie różniący od argumentów, jakie Shuttleworth podnosił w obronie swoich pierwotnych założeń projektowych dla Unity. Tak, bo tak, bo inaczej mi się nie podoba. Ciężko z taką argumentacją dyskutować.

Co dalej dla niepokornych?

Unity 8 na desktop nie chce zniknąć. Środowisko to będzie teraz rozwijane przez społeczność, z myślą o wykorzystaniu go nie tylko na Ubuntu, pod nową nazwą – yunit. Na GitHubie już wylądował kod źródłowy, uruchomiono też subreddit i grupę na Telegramie. Szykuje się szeroko zakrojona współpraca ludzi z yunit i tych, którzy pracują nad UBPorts – więc jest nadzieja, że Ubuntu Touch na smartfony przetrwa właśnie jako inicjatywa społeczności.

Wielu użytkowników Ubuntu już teraz zapowiada, że gotowych jest przejść na Linux Minta w wydaniu cynamonowym. Na ile będzie to praktyczne rozwiązanie, to się dopiero okaże – Cinnamon ma swoje własne problemy, na czele z niekompatybilnością z Waylandem. Jeśli linuksowy desktop skręci w tę stronę, domyślne środowisko Linux Minta może szybko zacząć tracić na atrakcyjności.

Martwią się też fani KDE, przekonani, że w sytuacji gdy Red Hat i Canonical połączą siły w rozwoju GNOME, ich ulubione środowisko straci na znaczeniu, zacznie być traktowane jako drugorzędne. I w sumie trudno zignorować te obawy, ostatnio nawet OpenSUSE, wieloletni bastion KDE (choćby ze względu na niemieckie i europejskie korzenie) coraz bardziej stawia na GNOME.

Tak czy inaczej, wracamy do burzliwych czasów dla linuksowego desktopu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.