Ciąg dalszy awantury o Metro Exodus. Pecetowcy chyba naprawdę kochają monopol

Strona główna Aktualności
Źródło: Materiały prasowe Deep Silver
Źródło: Materiały prasowe Deep Silver

O autorze

Decyzja o udzieleniu rocznej wyłączności dla Epic Games Store na dystrybucję Metro Exodus odbiła się w branży gier szerokim echem. Niezadowoleni z tego faktu użytkownicy zaczęli namawiać do bojkotu produkcji, a nawet usprawiedliwiać pobranie jej pirackiej kopii. Teraz walka przenosi się na kolejny front, a mianowicie komentarze w serwisie Steam.

Niezadowolenie w związku ze sposobem dystrybucji Metro Exodus przeniosło się do sekcji komentarzy na kartach produktowych poprzednich odsłon. W ciągu ostatnich 30 dni Metro: Last Light Redux, przykładowo, uzyskało blisko 2,7 tys. ocen negatywnych; więcej niż od chwili premiery w sierpniu 2014 r. do grudnia 2018 r. włącznie. Społeczność nie ukrywa natury problemu i otwarcie krytykuje zmianę głównej platformy sprzedaży ze Steam na Epic Games Store.

„W***erdalać mi z tym Epic Games. Nie będę dawał zarabiać je***ym twórcom Fortnite'a” – to przykład jednego z wulgarnych, ale zarazem bardzo wymownych komentarzy.

Niech nam żyje monopol!

Twórcy póki co oficjalnie nie komentują sprawy, ale niejaki „scynet”, który na forum Gameinator podaje się za jednego z deweloperów pracujących nad projektem, nie wytrzymał napięcia. Sam bardzo rozżalony, zarzucił społeczności graczy brak szacunku do autorów. Dodał przy tym, że „jeśli pecetowcy ogłaszają bojkot «Metro», to następna gra z tej serii widocznie nie jest dla nich”.

Ni mniej, ni więcej należy rozumieć to tak, że internauta sugeruje możliwość wydania kolejnego Metro wyłącznie na konsolach, o ile posiadacze pecetów nie wykażą większego zainteresowania tytułem.

Abstrahując od tego, czy ów „scynet” rzeczywiście jest jednym z autorów gry, trzeba przyznać, że cała ta nagonka ma dość absurdalny kontekst. Tyle słyszy się narzekań na monopol gigantów branży komputerowej, oczekując przeciwwagi dla takich potentatów jak Microsoft, Intel czy właśnie Valve, właściciel platformy Steam, a tymczasem pojawienie się konkurencji zostaje odebrane niczym potwarz. Czego zatem oczekują użytkownicy? Przyznam, że nie mam bladego pojęcia.

© dobreprogramy