Czy zaklejać kamerkę w laptopie? Odpowiedź brzmi: można, ale jest lepszy sposób

Strona główna Aktualności

O autorze

Kawałek plastra lub taśmy pakowej nad ekranem to raczej niezbyt estetyczny dodatek, przyznajcie. Na szczęście swoją prywatność można zabezpieczyć w bardziej elegancki sposób.

Zaklejanie kamerki internetowej laptopa to swoista moda, która występuje właściwie od momentu ukazania się na rynku pierwszych konstrukcji z taką funkcjonalnością. Czy racjonalna, czy nie, to już inna sprawa. Prócz typowego scamu, bazującego de facto na kłamstwie o zdobyciu nagrania, lista udokumentowanych ataków na laptopowe kamerki nie jest jakoś szczególnie spektakularna, aczkolwiek to nie czyni jej zupełnie pustą.

Szerokim echem rozeszła się w mediach sprawa rosyjskiego hakera z 2012 roku, który właśnie dzięki zdjęciu wykonanemu webcamem został zdemaskowany przez gruzińskie służby. Był to wprawdzie atak kierowany, wykorzystujący specyficzną przynętę w formie archiwum zawierającego potencjalnie interesujące dane wywiadowcze, ale równie dobrze mógłby dotknąć każdego. Gdyby tylko Rosjanin kamerkę zakleił, do ujawnienia jego wizerunku by nie doszło.

Dzisiaj jednak sprawy wyglądają inaczej

I to z kilku zasadniczych powodów. Po pierwsze, systemy operacyjne takie jak Windows 10 czy macOS Big Sur traktują kamerkę jako jedno z uprawnień, budując warstwę pośrednią między użytkownikiem a systemem. Stąd proces chcący zarejestrować obraz musi upomnieć się o zgodę, a mechanizm ten wcale nie jest łatwy do przełamania. Po drugie, samo zaklejanie kamerki, choć wciąż najlepsze z perspektywy bezpieczeństwa, staje się coraz bardziej uciążliwe.

Dopieszczona stylistyka współczesnych laptopów, delikatnie mówiąc, nie współgra z plastrem, a przyklejanie zasuwki może prowadzić do problemów przy domykaniu pokrywy. W lipcu minionego roku Apple wydał poradnik, w którym zaklejanie webcama wprost odradza. Jak zauważa, komponent ten odpowiada nie tylko za wideorozmowy, ale m.in. także sensorykę ekranu. Fizycznie odcinając kamerę, użytkownik traci chociażby czujnik oświetlenia i nie jest to bynajmniej niedogodność zarezerwowana wyłącznie dla MacBooków.

Po trzecie, jakkolwiek banalnie to nie brzmi, wszystkiego i tak nie zakleisz. Kamerkę tak, ale mikrofonu już nie. Więc w dziedzinie rozwiązań antyszpiegowskich nawet legendarny plaster jest ledwie półśrodkiem, który w żadnym razie nie zwalnia z troski o bezpieczeństwo. Aby być całkowicie pewnym swego, bezwzględnie trzeba działać na wielu poziomach.

Zatem, jak zabezpieczyć kamerkę w laptopie?

Jeśli nie masz przekonania do szczelności uprawnień w samym systemie operacyjnym, to można dodatkowo zastosować oprogramowanie takie jak Webcam On-Off, które blokuje proces sterownika kamerki i mikrofonu. To zawsze kolejna warstwa zabezpieczeń, a jednocześnie dodatkowy wskaźnik, obok mechanizmu uprawnień, gdyby ktoś jednak zapragnął z Twoich urządzeń wejściowych skorzystać nieautoryzowaną drogą.

Rzecz jasna każde zabezpieczenie, zwłaszcza programowe, można obejść. Niemniej w tym kontekście rozwiązaniem definitywnym nie jest nawet plaster. Grupa badaczy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa już w 2013 roku udowodniła, że mikrokontrolery kamerek można przeprogramować tak, aby były one rozpoznawane w systemie jako standardowe urządzenie HID, np. klawiatura.

W takim wypadku poprzez kamerkę można wręcz przejąć całkowitą kontrolę nad atakowanym komputerem, rejestrując jego pulpit oraz wykonywane czynności, i to bez jakiegokolwiek powiadomienia ani świecącej się diody aktywności. Plaster bądź taśma nie zdadzą egzaminu, bo sam obiektyw, który zakryją, nie bierze w tym procesie udziału. Słowem, dążąc do całkowitego bezpieczeństwa, webcama i mikrofon trzeba byłoby po prostu wyjąć. Fizycznie z obudowy. Ale idąc tym tropem, można byłoby w ogóle odstawić komputer.

© dobreprogramy
s