Devil May Cry 5 z kodami sprzedawanymi za realną gotówkę? Tak, choć pod płaszczykiem

Strona główna Aktualności
Źródło: Capcom
Źródło: Capcom

O autorze

O tym, że mikropłatności są nieodłączną częścią większości współczesnych gier z trybem wieloosobowym, gdzie kusząca może być możliwość uzyskania przewagi nad rywalami, nie trzeba nikogo uświadamiać. Ale co w takim razie można powiedzieć na temat produkcji, która klasycznego multi nie ma, a jej autorzy mimo to próbują zarobić dodatkowo na handlu przedmiotami? Na taki właśnie pomysł wpadło studio Capcom przy okazji prac nad Devil May Cry 5.

Na dobiegających końca targach Tokyo Game Show (20 - 23 września) ekipa Gamespotu odkryła, że nadchodzący slasher Capcomu oferuje możliwość zakupienia za prawdziwą gotówkę tzw. czerwonych kul, które potem wymienić można w grze na ruchy i zdolności bohatera. Wprawdzie owe kule daje się zdobyć także bezgotówkowo, jako bonus na czynienie postępów w fabule czy umiejętności podczas walki, ale – jak twierdzą twórcy – system transakcyjny pozwoli przyśpieszyć rozwój postaci.

– Dając możliwość zakupu czerwonych kul, dajemy użytkownikom wybór. Jeśli będą chcieli zaoszczędzić czas i uzyskać wszystkie rzeczy, mogą to zrobić (zapłacić dodatkowo – przyp. red.) – tłumaczy reżyser gry, Hideaki Itsuno.

I zgoda – chcesz szybko zdobyć pełen pakiet możliwości, zapłać za to. Tyle że Devil May Cry 5 nie będzie mieć klasycznego multi, a jedynie tryb sieciowej kooperacji dla maksymalnie trzech osób. Zatem ciężko tu mówić o jakiejś rywalizacji między graczami, choć – nawiasem mówiąc – pewnie pojawią się rankingi zestawiające punktację za pokonane etapy. Tak czy inaczej, dziełu Japończyków znacznie bliżej jest do wzorca gry jednoosobowej, a kupowanie umiejętności to mechanika porównywalna do... wpisywania kodów. Te zaś od lat były udostępniane za darmo. W końcu autorzy i tak inkasują 60 dol. od pudełka. Capcom najwyraźniej sądzi, że to zbyt mało.

© dobreprogramy