Dobrze mieć wodoodporny smartfon. iPhone prawdopodobnie uratował życie żeglującym

Strona główna Aktualności
iPhone prawdopodobnie uratował życie żeglującym
iPhone prawdopodobnie uratował życie żeglującym

O autorze

Kolejne wydarzenie mogło skończyć się tragicznie, ale dzięki możliwościom współczesnej elektroniki wszyscy wyszli z opresji cali i zdrowi. Tym razem wodoodporny smartfon pozwolił żeglarzom z przewróconej łodzi wezwać pomoc, a przy okazji także dobrze udokumentować wydarzenie.

Osiem osób ze Stanów Zjednoczonych odwiedzało Japonię. Podczas swojej wizyty wynajęli łódź, by odwiedzić jedną z mniejszych wysp niedaleko wybrzeża Okinawy. Niestety pogoda nie dopisała. Gdy turyści wracali na Okinawę, łódź została przewrócona. Wszyscy obecni na pokładzie musieli skakać za burtę, by się ratować.

Rachel Neal, jedna z osób biorących udział w zdarzeniu, opowiedziała o nim w amerykańskim programie Today Show. Turystka przyznała, że ma w zwyczaju zabierać ze sobą tak zwany Bug-out bag (w języku polskim używa się określenia TRU – Torba Rychłej Ucieczki) i nie inaczej było tym razem. W jej bagażu awaryjnym znajdowały się smartfony wszystkich uczestników pechowego rejsu. Gdy było jasne, że łódź nie da sobie rady w tych warunkach, żeglarze założyli kapoki i skakali do wody. Neal chwyciła swoją TRU odruchowo, nawet o tym nie myśląc.

Przynajmniej jeden iPhone był już zalany i nie nadawał się do użycia. Jej iPhone jednak jest wodoodporny i dzięki temu turystom udało się wezwać pomoc, mimo że sprzęt był mokry.

Grupa Amerykanów spędziła w wodzie około 90 minut, zanim japońska straż wodna przybyła na ratunek helikopterem. Całe zajście zostało przez turystkę udokumentowane, dzięki czemu możemy zobaczyć fragment akcji ratunkowej. Szkoda, że Neal nie powiedziała, którego modelu iPhone'a używa. Certyfikat odporności na wodę i pyły IP67 mają modele od 7 wzwyż, musiał więc to być któryś z nowszych smartfonów. Teoretycznie powinien wytrzymać zanurzenie na głębokość metra na 30 minut, najwyraźniej nie zaszkodziła mu też temperatura i słona woda.

Historią podzielił się nawet Tim Cook na swoim Twitterze.

Z tej przygody płynie dla nas jeszcze jedna nauka. Warto mieć ze sobą sprzęt, na którym można polegać w trudnych warunkach. Na szczęście wodoodpornych smartfonów na rynku nie brakuje. Poza tym, poruszając się po obcym kraju, zawsze warto zapisać sobie numery awaryjne. Wożenie ze sobą TRU (albo przynajmniej apteczki i latarki) też nie jest złym pomysłem.

© dobreprogramy