Epson EcoTank M1120. Test monochromatycznej drukarki ze stałym zasilaniem atramentem

Strona główna Lab Inne

O autorze

Epson od dłuższego czasu przekonuje, że laserowe drukarki to przeszłość, a rozwiązaniem jest stałe zasilanie atramentem. Jednym z przykładów jest drukarka Epson EcoTank M1120, którą ostatnio miałem okazję testować.

Już na wstępie warto zaznaczyć, że Epson EcoTank M1120 to nietypowy model, który z pewnością nie będzie dobrą propozycją dla każdego. Jest to bowiem wyłącznie drukarka (a nie urządzenie wielofunkcyjne ze skanerem), ponadto oferująca tylko wydruk monochromatyczny – o choćby sporadycznym drukowaniu zdjęć z wakacji można więc zapomnieć.

Są za to inne zalety. Sprzęt jest niewielki, szybko rozpoczyna wydruk pierwszej strony, tusz nie rozmazuje się nawet tuż po wydruku, a deklarowane przez producenta maksymalne miesięczne obciążenie sięga 15 tys. stron. Nie ma więc wątpliwości, że EcoTank M1120 jest sprzętem, który powinien się spodobać przede wszystkim niewielkim firmom czy sprzedawcom.

Zestaw i pierwsze wrażenia

W pudełku, poza drukarką, można znaleźć tylko niezbędne akcesoria. Jest więc przewód zasilający, sterowniki na płycie CD (z których większość użytkowników ultrabooków siłą rzeczy nie skorzysta), sporo "makulatury" w wielu językach i wielka butelka z tuszem. Niestety, zabrakło przewodu USB, który jest przydatny na etapie konfiguracji, nawet, jeśli docelowo drukarka będzie działać przez Wi-Fi.

Pierwsze wrażenie po wyjęciu Epsona z pudełka jest bardzo dobre. Drukarka jest wykonana ze sztywnego, w większości białego tworzywa z estetycznymi elementami w ciemnym kolorze. Dobre wrażenie sprawia grafitowy pionowy pasek. W jego górnej części ukryto przezroczysty obszar pozwalający podejrzeć ilość atramentu w drukarce. Przyciski sterowania drukarką znajdują się na górze urządzenia.

Ewentualne zastrzeżenia można mieć jedynie do klapy na górze. Jest wykonana ze stosunkowo cienkiego tworzywa, przez co sprawia wrażenie wiotkiej i nietrwałej. W moim egzemplarzu klapa jest nawet nieznacznie przebarwiona na środku, ale możliwe, że jest to wyłącznie wina testowego egzemplarza.

Warto zaznaczyć, że różnicę w kolorze widać wyłącznie, gdy na klapę pada bardzo mocne światło, a sprzęt jest celowo oglądany pod kątem niedoróbek. Innymi słowy – mogą to dostrzec tylko czepialscy i trudno to nawet uchwycić na zdjęciach. Sprawiające kiepskie wrażenie klapa w praktyce nie powinna być problemem. Należy ją otworzyć w zasadzie tylko na potrzeby dolania atramentu, a w tym przypadku nie będzie to konieczne zbyt często.

Najważniejsze dane techniczne są następujące:

Rozdzielczość Do 1440×720 DPI
Dysze 180 dysz Epson Micro Piezo (tylko czarny tusz)
Wydajność 15 str./min. zgodnie z ISO/IEC 24734
Rekomendowane obciążenie Do 15 tys. stron na miesiąc
Inne cechy Stałe zasilanie atramentem, obsługa Wi-Fi Direct, w zestawie czarny tusz na 6000 stron

Uruchomienie i napełnianie

Pierwsze uruchomienie drukarki jest proste, ale warto zajrzeć do instrukcji, by wiedzieć, jakiej kombinacji klawiszy sterujących trzeba użyć, by na przykład przejść do etapu napełniania atramentem (otwarcie klapy nie wystarczy). Przed przystąpieniem do konfiguracji trzeba oczywiście usunąć z drukarki wszystkie naklejki zabezpieczające.

Nalewanie atramentu jest bardzo proste i co ważne, nie trzeba się obawiać o plamy. Epson zastosował system, który pozwala na przepływ atramentu dopiero po umieszczeniu buteleczki w drukarce. Wystarczy ją odkręcić, umieścić pionowo we właściwym miejscu i... poczekać. Tusz grawitacyjnie spływa do pojemnika. Proces sam się zatrzyma, gdy pojemnik będzie już pełny (w butelce jeszcze sporo zostanie).

Dalej następuje automatyczne napełnianie głowicy. Niestety proces ten trwa dobrych kilka minut. To zaskakujące, szczególnie, że w drukarce zastosowano głowicę zintegrowaną z pojemnikiem na tusz (atrament "jeździ" razem z karetką podczas drukowania). Nie ma więc mowy o systemie rurek, który trzeba szczególnie długo napełniać. Przy okazji tego procesu dowiadujemy się także, że Epson EcoTank M1120 potrafi być bardzo głośny, szczególnie, gdy szybko obracają się wałki podajnika papieru.

Na koniec pozostaje jeszcze tylko podłączenie drukarki do komputera. W zestawie nie ma kabla USB (jak w przypadku większości drukarek), więc na potrzeby połączenia kablowego trzeba go dokupić. Niestety, przewód przyda się także do podłączenia drukarki przez Wi-Fi. Ponieważ urządzenie nie ma wyświetlacza, nie da się podłączyć go do routera bez pośrednictwa komputera. Alternatywą pozostaje skorzystanie z wątpliwie bezpiecznej metody z przyciskiem WPS na routerze lub skorzystanie z Wi-Fi Direct.

Kiedy drukarka zostanie już jednak połączona z routerem, przewód USB można wypiąć, a następnie zająć się aktualizacją oprogramowania Epsona lub przystąpić do korzystania.

Drukowanie 1 strony za niecałe 1,5 grosza

Przejdźmy jednak do najważniejszego, czyli samego wydruku. Okazuje się, że na tym polu drukarce nie ma czego zarzucić. Epson EcoTank M1120 szybko rozpoczyna wydruk pierwszej strony. Jej wydruk w normalnej (i w mojej ocenie wystarczająco dobrej jakości) zajmuje około 5 sekund, oczywiście zależnie stopnia zapełnienia tekstem i grafikami. Nawet zaraz po wyjęciu strony z drukarki, tekstu nie da się przypadkowo rozmazać.

Podczas drukowania uwagę zwracają wygodne tace na papier. Podajnik wsuwa się głęboko do obudowy urządzenia, przez co nadmiar papieru nie kurzy się na całej powierzchni, gdy drukarka nie jest używana. Taca odbiorcza jest natomiast bardzo długa i choć składa się z kilku elementów, po wysunięciu pozostaje dostatecznie sztywna nawet, gdy leży na niej dokument składający się z kilkudziesięciu kartek.

Minusem jest natomiast tryb "szybkiego wydruku", który powinien zostać nazwany po prostu trybem ekonomicznym. Wydruki są bowiem wówczas szare, a nie czarne, zaś sama szybkość praktycznie się nie zmienia. Być może ze stoperem w ręku można odnotować jakąś zmianę, jednak podczas codziennego korzystania i drukowania kilkustronicowych dokumentów, trudno zauważyć jakąkolwiek różnicę, poza wspomnianym bledszym wydrukiem.

Najważniejszy w korzystaniu z takiej drukarki jest jednak koszt eksploatacji. Tusz Epson BK110 jest dostępny w sklepach za około 65 złotych i powinien wystarczyć na wydruk do 6 tysięcy stron. Wszystko zależy oczywiście od jakości i rodzaju drukowanych treści, ale nawet jeśli asekuracyjnie założymy wydajność na poziomie 5 tys. stron, koszt atramentu potrzebnego na wydruk jednej strony nie przekroczy 1,5 grosza.

Podczas kilku dni testów i po zebraniu zamówień na wydruki od całej rodziny, udało mi się wydrukować łącznie ponad 600 stron. W drukarce ubyła przez ten czas mniej więcej 1/4 atramentu. Warto zwrócić uwagę, że zauważalna część zniknęła już na potrzeby pierwszego napełniania całego układu, a do drukarki naraz mieści się mniej więcej połowa całej butelki z tuszem.

Oznacza to, że w takich warunkach cała butelka wystarczyłaby mi na około 4800 stron. Gdyby nie pierwsze napełnianie układu, przypuszczam, że przekroczenie 5 tys. wydruków nie byłoby problemem.

Epson EcoTank M1120 – kto powinien ją kupić?

Drukarka Epson EcoTank M1120 to nietypowa propozycja na rynku, której nie da się polecić każdemu. Koszty eksploatacji są oczywiście bardzo niskie i jest to niewątpliwa zaleta, jednak w domu z pewnością więcej pożytku będzie z kolorowego urządzenia wielofunkcyjnego, a takie sprzęty także da się kupić za wyraźnie mniej niż 1000 złotych.

Co innego w niewielkich firmach lub w rękach osób, które rzeczywiście nie potrzebują skanera, a monochromatyczne wydruki będą wystarczające. W tym przypadku zakup Epsona mogę polecić, szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę ofertę sprzedażową: możliwość wydłużenia okresu gwarancyjnego do 3 lat oraz aktualną do końca roku promocję, dzięki której po zakupie można uzyskać zwrot 170 złotych.

Dla zainteresowanych zakupem dodatkowa dobra wiadomość. Jak poinformował mnie Epson, w Polsce do wszystkich monochromatycznych drukarek z serii EcoTank producent dodaje obecnie dodatkową butelkę z czarnym tuszem. W efekcie, przy zakupie użytkownik otrzymuje dwie butelki, z których każda powinna wystarczyć na 6 tys. wydruków.

© dobreprogramy