Europa nie wie, co zrobić z Huawei. Telekomy uspokajają, a eksperci doszukują się korzyści

Strona główna Aktualności
Źródło: Depositphotos
Źródło: Depositphotos

O autorze

W całej Europie nasila się debata nad tym, co zrobić z Huawei, donosi South China Morning Post. Firmy telekomunikacyjne i rządy przygotowują plany dotyczące rzekomego zagrożenia, jakie stwarzają chińscy dostawcy technologiczni.

Według SCMP opinie na temat Huawei na Starym Kontynencie są bardzo podzielone. Jak czytamy, niektórzy urzędnicy i państwa członkowskie UE posłuchali ostrzeżeń Stanów Zjednoczonych, że Huawei może stanowić furtkę dla chińskiego wywiadu na Zachodzie. Telekomy natomiast, uzależnione od produktów firmy z Shenzhen, wzywają do zachowania ostrożności w kwestii proponowanego zakazu dla chińskich urządzeń.

Przytoczono wypowiedź anonimowego dyplomaty, który stwierdził ponoć, że „Europejczycy komfortowo dzielili się technologią z dużo mniej zaawansowanymi Chinami, ale w ostatnich dziesięcioleciach stali się nieufni, ponieważ kraj ten szybko osiągnął przewagę technologiczną”. Dotyczy to zwłaszcza sieci 5G, do której Huawei ma dostarczyć infrastrukturę.

Jak nie kijem go, to ustawą

Źródło podaje, że jednym z krajów, które wciąż rozważają, czy zakazać chińskim firmom rozwoju telekomunikacji, są Niemcy. W czwartek czterech wyższych urzędników UE przyznało, że oceniane są propozycje dyrektyw, które byłyby de facto zakazem budowy sieci 5G przez Huawei.

Chodzi o poprawki do ustawy o cyberbezpieczeństwie z 2016 r., która wymaga od firm zajmujących się infrastrukturą podjęcia odpowiednich środków bezpieczeństwa. Ponadto, mówi się o zmianach w przepisach dotyczących składania zamówień publicznych.

Unia obawia się, że chiński rząd mógłby poprosić Huawei o intencjonalne umieszczenie w osprzęcie luk bezpieczeństwa, które umożliwiłby Pekinowi szpiegowanie lub sabotaż zagranicznych celów. Zmartwienie to jest o tyle uzasadnione, że chińskie przepisy w zakresie wywiadu i bezpieczeństwa wymagają od przedsiębiorstw i obywateli gotowości do współpracy z agencjami wywiadowczymi. Stąd Huawei, nawet zachowawszy się uczciwie wobec klientów, sam mógłby zostać zmuszony do szkodliwych działań, przez państwo i działającą w nim agenturę.

Właśnie w związku z taką obawą, rząd czeski w zeszłym tygodniu wykluczył Huawei z przetargu na budowę internetowego systemu składania deklaracji podatkowych.

Telekomy mówią STOP

A jednak europejscy potentaci komórkowi nie chcą słyszeć o wykluczeniu swych chińskich partnerów. Deutsche Telekom, właściciel marki T-Mobile i największa firma telekomunikacyjna w Europie, mówi wprost, że zablokowanie Huawei spowoduje dwuletnie opóźnienie we wdrożeniu 5G. To zaś sprawi, że zarówno USA, jak i Chiny znacząco odskoczą na polu technologicznym. W środę korporacja opublikowała plany, które według niej pozwolą europejskim operatorom na bezpieczne wprowadzenie sprzętu od chińskich dostawców. Zaproponowano również środki techniczne, pozwalające rządom i niezależnym stronom trzecim zajmować się zabezpieczeniami.

Dyrektor naczelny Vodafone, Nick Read, powiedział, że firma zaprzestanie używania technologii Huawei w swojej sieci rdzeniowej w Europie, ale gdyby sprzęt Huawei nie mógł być używany w sieciach dostępu radiowego, koszty dla firm i konsumentów znacznie by wzrosły. Ostatecznie jednak bronił chińskiego giganta. – Wiele dotychczasowych ocen w sprawie Huawei nie było wystarczająco jasne i oparte na faktach – podsumował Read.

Europa skorzysta na zamieszaniu?

Tim Rühlig, analityk stosunków UE-Chiny w Szwedzkim Instytucie Spraw Międzynarodowych, powiedział, że Europa jest głęboko zintegrowana zarówno z gospodarką amerykańską, jak i chińską, i walczy, aby znaleźć własną drogę pośród rosnącej rywalizacji między USA a Chinami. – To, czego jesteśmy świadkami, to wschodząca konfrontacja technologiczna między USA i Chinami. Świat może skończyć się podzielonym światem techniki; jednym chińskim biegiem i innym nie-chińskim biegiem. W tej chwili zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny postrzegają konflikt o infrastrukturę 5G przede wszystkim w kontekście geopolityki – oznajmił specjalista.

Co ciekawe, Szwed jest orędownikiem teorii, że w ogólnym rozrachunku konflikt opłaci się Europie, którą obydwie strony, aktywnie wymieniające ciosy, chcą przeciągnąć na swoją stronę. I może mieć w tym sporo racji, gdyż podsumowując wyjazd w ubiegłym tygodniu, chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi zadeklarował, że Włochy i Francja są otwarte na chińskie inwestycje i nie dyskryminują żadnej firmy z Państwa Środka.

Z kolei Zhang Ming, ambasador Chin w UE, powiedział, że odcięcie Huawei od europejskich projektów 5G wiązałoby się z „poważnymi konsekwencjami” dla globalnej współpracy gospodarczej i naukowej. Podparł się tezą, że europejskie zakazy mogą oznaczać mniejsze inwestycje.

O krok dalej poszedł Jiang Shixue, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Szanghaju. W opinii naukowca Chiny niewiele mogą zrobić, aby przekonać USA i Europejczyków do zmiany poglądów na temat technologii Huawei. Ale jeśli Wspólnota ograniczy dostęp, chińskie koncerny dobiją targu z szybko rozwijającymi się krajami Azji i Ameryki Południowej, gdzie – zdaniem Jianga – nikt nie będzie mieć problemu z pochodzeniem sprzętu.

© dobreprogramy