Facebook, Google i Twitter nie ponoszą winy za masakrę w San Bernardino. Sąd oddalił zarzuty

Strona główna Aktualności
Źródło: Depositphotos
Źródło: Depositphotos

O autorze

Amerykański sąd uznał, że Facebook, Google ani Twitter nie ponoszą winy za masakrę, jaka miała miejsce w grudniu 2015 r., kiedy to dwóch mężczyzn nazwiskiem Syed Farook i Tashfeen Malik otworzyło ogień do przypadkowych ofiar w San Bernardino w Kalifornii. Zginęło wówczas 14 osób, a kolejne 22 zostały ranne. Rodziny poszkodowanych pozwały wymienione przedsiębiorstwa za rzekome sprzyjanie terrorystom. Sędzia oddalił zarzuty.

W poniedziałek sędzia Laurel Beeler w sądzie okręgowym Północnej Kalifornii orzekła, że atak Farooka i Malika nie miał bezpośredniego związku z aktywnością Państwa Islamskiego w mediach społecznościowych. – Nie udowodniono, że dostarczenie sprzętu komunikacyjnego dla ISIS wiąże się z uszczerbkiem na zdrowiu powoda – napisała w uzasadnieniu werdyktu.

Krewni ofiar masakry w San Bernardino pozwali technologicznych gigantów w maju 2017 r., zarzucając im bierność w walce z aktywnością terrorystów w internecie. Zdaniem rodzin poszkodowanych, administratorzy znanych serwisów społecznościowych niedostatecznie usuwali publikowane przez ekstremistów treści, które zachęcały wprost do dokonywania aktów terroryzmu. Przez to napastnicy zyskali ponoć motywację do działania.

Nie pierwszy przypadek tego rodzaju

Warto zauważyć, że oskarżenie za wydarzenia z San Bernardino nie jest jedynym, jakie skierowano przeciwko wspomnianej trójce w kontekście terroryzmu. Już w grudniu 2016 r. pojawił się dokładnie identyczny pozew, tyle że motywowany strzelaniną w nocnym klubie w Orlando, z czerwca tamtego roku. Podobnie jak w przypadku San Bernardino, wszystkie zarzuty oddalono.

I cóż, nie da się ukryć, że rodzinom ofiar należy się ogromna dawka współczucia. Niemniej wiązanie z tragedią mediów społecznościowych tylko dlatego, że napastnicy mogli się za ich pośrednictwem komunikować, to ciężki do zrozumienia absurd i ewidentna próba wyłudzenia odszkodowania. Idąc tym tropem, trzeba by jeszcze pozwać chociażby producentów używanych przez nich telefonów komórkowych, wraz z telekomami. Brawa dla sądu, który nie dał się ponieść emocjom.

© dobreprogramy