reklama

Felieton: Czemu Vista chodzi wolno?

Strona główna Aktualności

O autorze

W ramach codziennej, porannej lektury blogów natknąłem się dzisiaj na post Adama Halla, który pracuje w centrali Microsoft jako Account Technology Strategist - współpracuje z wybraną grupą dużych klientów Microsoft pomagając im w pełni wykorzystać możliwości oferowane przez technologie Microsoft. Dlaczego to istotne? Bo pokazuje, że gość nie jest w ciemię bity i nie marudzi bez potrzeby.

No więc Adam opisał swoje doświadczenia z zakupem notebooka dla rodziców - prostego modelu, który miał służyć do przeglądania stron, obsługi poczty, wysyłania zdjęć i obsługi drukarki. Nic wyszukanego, typowe wykorzystanie komputera przez niezaawansowanych użytkowników, do czego starczy całkiem podstawowa maszyna i do czego nie trzeba kupować Quad-Core'a z czwórką RAMu.

Jego obserwacja przypomniała mi o własnych doświadczeniach ze swoimi notebookami lub kiedy to rodzina bądź znajomi proszą o podobną pomoc, dodając by po zakupie "uruchomić go i ustawić co trzeba". Adam zauważył, że pierwsze uruchomienie nowego notebooka trwa często dłużej, niż całkowity format i instalacja czystego systemu z płyty, a po pierwszym takim uruchomieniu maszyna jest często dosłownie zmasakrowana ilością aplikacji, dodatków, wtyczek i śmieci preinstalowanych przez integratora OEM lub sprzedawcę. Po co?


Dalsze rozważania na ten temat - w felietonie Tomka Czemu Vista chodzi wolno?

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama