Natywne blokowanie reklam może się pojawić w Chrome już za kilka tygodni. W przeciwieństwie do Opery, Google chce wprowadzić funkcję jako domyślnie włączoną. Nie oznacza to jednak, że Google będzie blokowało wszystkie reklamy. Działanie silnika będzie bowiem ograniczone do stron, które naruszają kanon przyjętych zasad i utrudniają korzystanie z przeglądarki oraz nawigację po witrynach. Rzeczony kanon został ustalony przez organizację Coalition for Better Ads, której członkami są obok Google między innymi Facebook, Reuters, Unilever czy The Wahsington Post..
Według WSJ, jeśli strona będzie na liście witryn, serwujących agresywne reklamy, to zablokowane zostaną wszystkie dostępne na niej treści reklamowe. Jeżeli jednak inna witryna będzie serwowała treści zgodnie z przyjętą przez CfBA konwencją, to użytkownik zobaczy wszystkie dostępne na niej reklamy. Takie plany już teraz spotkały się z dość pozytywną reakcją komentatorów. Google na razie nie skomentowało doniesień WSJ.
W przypadku Opery wbudowany silnik reklam został na ogół entuzjastycznie powitany przez użytkowników, choć jego niska popularność (w Polsce korzysta z niego niecałe 25% użytkowników tej przeglądarki) może zaskakiwać. W przypadku Chrome, planowane zmiany mogą mieć jednak nieporównywalnie większe znaczenie: mowa wszak o niekwestionowanym tytanie przeglądarek, z którego korzystają także mniej zaawansowani użytkownicy. Jeśli w dodatku funkcja blokowania będzie domyślnie włączona, to może nas czekać mała internetowa rewolucja.