Google musi ujawnić tożsamość autora negatywnej recenzji. Tak zadecydował sąd

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Sąd w Melbourne nakazał firmie Google ujawnienie tożsamości internauty, który pod pseudonimem CBsm 23 opublikował negatywną opinię na temat lokalnego dentysty. Stomatolog twierdzi, że ta właśnie opinia przełożyła się na dotkliwe straty finansowe jego gabinetu, a do przeprowadzenia sprawy cywilnej wymagane jest wysłuchanie obydwu stron.

Dr Matthew Kabbabe, bo o nim tu mowa, prowadzi mały, lokalny biznes, w ramach którego zajmuje się przede wszystkim stomatologią estetyczną. Mowa o zabiegach jak na przykład wybielanie zębów.

Pod koniec 2019 r. na profilu gabinetu w Google ukazała się negatywna recenzja autorstwa wspomnianego CBsm 23, jedyna opinia na temat działalności dr Kabbabe w tamtym czasie. Nie była wulgarna, jednak oceniała usługi w sposób krytyczny. Dentysta wywnioskował, że publiczna krytyka negatywnie odbiła się na zainteresowaniu ze strony klientów i oszacował straty na kilka tysięcy dolarów australijskich, o które zamierza walczyć w sądzie.

– W czasach, w których ludzkie życie koncentruje się w internecie, jedna negatywna opinia może pogrążyć biznes – komentuje prawnik powoda, Mark Stanarevic, w krótkiej rozmowie z ABC News. – Chcemy wiedzieć, kim jest anonimowy recenzent. Zniesławili mojego klienta, doprowadzając do straty tysięcy dolarów – dodaje z pełnym przekonaniem. Stanarevic twierdzi też, że antagonistyczne i zniesławiające recenzje w Google to przyczyna utraty środków do życia przez wielu przedsiębiorców, dlatego rozważa pozew zbiorowy przeciwko amerykańskiej firmie.

Sąd chce wysłuchać drugiej strony

W czwartek sąd federalny wydał nakaz ujawnienia przez firmę Google tożsamości CBsm 23. Oficjalnie po to, aby wezwać tę osobę i móc wysłuchać jej argumentów. Sam Stanarevic jest przekonany, że internauta zostanie szybko namierzony, a jego klient ostatecznie wygra sprawę.

Abstrahując już od tego, czy firmie Google uda się dostarczyć wymaganych informacji, bo przecież internauta nie musi mieć powiązanego z kontem numeru telefonu, a dodatkowo może wykorzystywać choćby VPN, byłby to ciekawy precedens. Znane są przypadki pozwów przeciwko dziennikarzom czy seryjnym trollom, ale tu mówimy o pojedynczej recenzji, opublikowanej w publicznym systemie i pozbawionej znamion pomówienia (pozew o tej kwestii nie wspomina). Wygrana dentysty w sądzie oznaczałaby, że pisanie każdej negatywnej recenzji obarczone jest ryzykiem.

© dobreprogramy
s