Google od 5 lat wiedziało o luce wykorzystanej do phishingu

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Zaledwie wczoraj byliśmy pod wrażeniem szybkiej reakcji Google na realizowany poprzedniego wieczora atak phishingowy, a już teraz pojawiają się informacje, według których nie do końca jest co chwalić. Okazuje się bowiem, że wykorzystana w ataku luka znana była już od pięciu lat, a co więcej – zaraportowana Google, za co autor otrzymał od firmy nagrodę.

Choć o szczegółach przeczytać można w pierwszej publikacji związanej z atakiem, przypomnijmy pokrótce na czym polegał: do użytkownika wysyłany był fałszywy e-mail z informacją o udostępnionym do edycji Dokumencie Google. Wystarczyło kliknąć na hiperłącze, aby zostać przekierowanym na podrobioną stronę, która wymagała zaakceptowania uprawnień aplikacji o nazwie Google Docs, w praktyce niezwiązanej z faktycznymi usługami Google.

Jak przeczytać można na łamach Y Combinator, luka w bezpieczeństwie udostępnianych Dokumentów Google wykryta została przez André DeMarre jeszcze w 2011 roku. Opisał on wówczas niemal identyczny scenariusz, który oszuści zrealizowali przedwczoraj. Zwrócił uwagę na możliwość zarejestrowania aplikacji o mylącej nazwie, a następnie wykorzystania jej do zdobycia niezbędnych uprawnień dostępu.

Gdyby autor odkrycia zachował tę wiedzę dla siebie, za szybkie rozwiązanie ostatniego ataku, istotnie Google należałyby się przede wszystkim pochwały. Okazuje się jednak, że 5 lat temu problem został nie tylko zgłoszony firmie, ale zaproponowano również jego skuteczne rozwiązanie. Trud został doceniony, bo i wynagrodzony finansowo, ale w życie wprowadzono tylko część z poprawek, które zaproponował DeMarre, w praktyce nie zamykając całkowicie furtki, którą wykorzystano dwa dni temu. Co było tego przyczyną?

Na to pytanie w zasadzie trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Nawet jeśli zaproponowana przez DeMarre implementacja wymagała poprawek, dlaczego nie zdecydowano się na ich stworzenie aż przez 5 lat? Można również chyba bezpiecznie założyć, że gdyby nie atak, zmian w dziedzinie bezpieczeństwa udostępniania plików do dzisiaj by nie było.

Skoro jednak atak miał miejsce, a Google (zaskoczone sytuacją?) szybko zareagowało, postanowiło zająć się prewencją i informuje użytkowników o sposobach zapobiegania phishingowi na swoim blogu. Nie zabrakło oczywiście nawiązań do opisywanej sprawy – atak dosięgnął rzekomo mniej niż 0,1% użytkowników Dokumentów Google, a dzięki podjętym krokom, w tym aktualizacji aplikacji mobilnych, w przyszłości podobne sytuacje powinny się już nie powtórzyć.

© dobreprogramy