Google zaprzecza. Zmiany na YouTubie nie miały zdyskredytować Edge'a

Strona główna Aktualności
Google zaprzecza. Nie robił na złość użytkownikom Edge'a zmianami na YouTubie
Google zaprzecza. Nie robił na złość użytkownikom Edge'a zmianami na YouTubie

O autorze

Wojna przeglądarek trwa w najlepsze. Były pracownik Microsoftu rzucił nieco światła na nieczyst zagrania, jakich rzekomo dopuszczał się Google w zwalczaniu Microsoft Edge. Niektórzy uważają nawet, że to jedna z przyczyn planowanego przeniesienia Edge'a na silnik Chromium. Google dementuje.

Edge był mistrzem oszczędzania energii

Być może pamiętacie testy, w których Microsoft Edge świetnie wypadał pod kątem energooszczędności podczas odtwarzania filmów. Test zotał przeprowadzony na zapętlonych filmach HTML5, które na identycznym laptopie Edge odtwarzał znacznie dłużej, niż Chrome. Podczas pracy Chrome'a akumulator laptopa wytrzymywał 12,5 godziny oglądania, z Edgem zaś aż 16 godzin. Dominacja przeglądarki Microsoftu nie trwała jednak długo.

Joshua Bakita, który odbywał praktyki w Microsofcie, przyznał, że zdaniem jego i jego kolegów Google celowo wprowadzał na YouTubie zmiany, które upośledzały działanie Edge'a. Nie ma na to dowodów, jest jedynie sporo wskazówek. Po opublikowaniu wspomnianego wyżej testu Google dodawał podobno ukryty, pusty znacznik div nad filmami na YouTubie, co zaburzało działanie sprzętowego przyspieszenia dekodowania filmów w oprogramowaniu Microsoftu. Wszystko po to, by podkopać wiarygodność testu i pokazać w praktyce, że naprawdę dobrze opracowana akceleracja w praktyce nie ma wartości. W efekcie Chrome wydawał się lepszy od Edge'a. Google nie przegapił okazji i natychmiast zaczął chwalić się lepszymi wynikami, które według pracownika Microsoftu sam sobie zapewnił. Prośba Microsoftu o usunięcie tego znacznika pozostała bez odpowiedzi.

Oskarżenia w stronę Google'a nie są zaskakujące i brzmią wiarygodnie. W lipcu Chris Peterson z Mozilli zauważył, że YouTube działa w Firefoksie do 5 razy wolniej niż w Chromie, a winne są zmiany w projekcie strony. Użytkownicy innych niż Chrome przeglądarek zaczęli więc sięgać po zewnętrzne skrypty, które usprawniają działanie strony.

Google zaprzecza. Błąd został usunięty

W rozmowie z The Verge Google wszystkiemu zaprzeczył. Pusty znacznik nie był celowym zabiegiem, a drobnym błędem, który został naprawiony niedługo po zgłoszeniu. Według rzecznika YouTube nie używa żadnego kodu, który miałby pogorszyć działanie serwisu w przeglądarkach konkurencji. Błędy są podobno naprawiane szybko, YouTube jest też w stałym kontakcie z twórcami przeglądarek.

Google ma jednak sporą przewagę nad twórcami innych przeglądarek w walce o internet. Jest liderem na polu rozwijania wykorzystywanych w globalnej sieci rozwiązań i bardzo często wdraża je do swojej przeglądarki jako pierwszy, a pozostali muszą go doganiać. Trudno powiedzieć, czy to Google wychodzi przed szereg, czy Mozilla i Microsoft się ociągają. W efekcie powstało sporo stron, które działają prawidłowo tylko w Chromie, a tracą na tym użytkownicy. Może to być jeden z powodów porzucenia autorskiego silnika przeglądarki Microsoftu.

Microsoft nie komentuje informacji ujawnionych przez byłego pracownika. Oficjalnym kanałem komunikuje jedynie, że Google zawsze był pomocnym partnerem.

© dobreprogramy