Huawei i USA znów wymieniają się "uprzejmościami". Z boku to już wręcz karykaturalne

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Po tym, jak jeden z doradców Trumpa, Robert O'Brien, zaatakował Huawei w wypowiedzi dla Wall Street Journal, a chiński producent odpowiedział bezpardonowo punktując amerykańskie wpadki, stosunki na linii USA—Huawei znów wyraźnie się zaogniły. Właśnie wzajemne przekrzykiwanie się wyszło poza granice bezpieczeństwa i zaczęło dotyczyć biznesu.

W czwartek do sądu federalnego w Nowym Jorku wpłynął opasły akt oskarżenia przeciwko Huawei. Departament Sprawiedliwości USA ma 16 zarzutów, dotyczących trzech zasadniczych kwestii. Chodzi tu o domniemanie szpiegostwa przemysłowego na terenie USA, współpracy z rządem Korei Północnej oraz pomocy w przygotowaniu systemu nadzoru udzielonej rządowi Iranu.

Jak twierdzą władze USA, przez ostatnich 10 lat Huawei wykradł własność intelektualną co najmniej sześciu amerykańskich firm. Za przykład skradzionych dóbr podano kody źródłowe oprogramowania, technologie budowy anten i robotów testujących a nawet instrukcje do routerów.

Ponoć wewnątrz firmy obowiązywał specjalny program lojalnościowy, w ramach którego pracownik przynoszący tajemnicę handlową innego przedsiębiorstwa może liczyć na premię. FBI ma dysponować dowodami obciążającymi Huawei. Równolegle powraca też temat spółki–córki Skycom, która stała się oficjalnym powodem aresztowania dyrektor finansowej Huawei, Meng Wanzhou, w grudniu 2018 r. – za rzekome omijanie sankcji na Iran i Koreę Płn.

Huawei kontruje oświadczeniem

Tradycyjnie już Huawei nie kazał długo czekać na ripostę i odpowiada dosadnym oświadczeniem. Spółka twierdzi, że Waszyngton nie ma żadnych zasadnych oskarżeń, a tylko rozdrapuje stare spory cywilne, które zostały już wcześniej wyjaśnione, osądzone, a w niektórych przypadkach odrzucone przez sędziów federalnych i ławy przysięgłych. Pełna treść dokumentu poniżej.

Nowy akt oskarżenia jest kolejną próbą, jaką Departament Sprawiedliwości USA podejmuje, by trwale zaszkodzić reputacji Huawei i działalności firmy. Powody tego działania nie mają żadnego związku z egzekwowaniem prawa. Nowe oskarżenia są bezzasadne i opierają się w dużej mierze na sporach cywilnych z ostatnich 20 lat, które zostały już wcześniej wyjaśnione, osądzone, a w niektórych przypadkach odrzucone przez sędziów federalnych i ławy przysięgłych. Zarzuty rządu USA nie przechylą szali w sądzie, bo udowodnimy, że są one zarówno bezzasadne, jak i nieuczciwe.

I rzeczywiście – nie sposób przeoczyć, że powtarza się właśnie znany schemat. Wysoko postawiony amerykański polityk zarzuca Huawei cyberszpiegostwo, ale nie jest w stanie przedstawić żadnych dowodów na podparcie tej tezy. Ameryka sięga więc po sprawdzone hasła, takie jak Iran, które summa summarum nie mają nic wspólnego z pierwotnym zarzutem. Pozwalają jednak wystawić akt oskarżenia i to się liczy. Nikt nie zarzuci państwu bierności ani kłamstwa.

Pytanie tylko, ile takie zachowanie ma wspólnego z praworządnością i dążeniem do sprawiedliwości. Z punktu widzenia trzeciej osoby, zaczyna wyglądać niczym polityczna karykatura.

© dobreprogramy
s