r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Intel Core 8. generacji: póki co wciąż Kaby Lake, wciąż 14 nm i tylko rdzeni więcej

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Co kryje jutro? Gregory Bryant, starszy wiceprezes Intela, zapowiadając debiutującą dziś 8. generację procesorów Core, mówi o 40% wzroście wydajności w stosunku do poprzedniej generacji, oraz dwukrotnym wzroście wydajności w stosunku do pięcioletnich dziś pecetów. Wszystko to dzięki nowej czterordzeniowej konfiguracji, wydajnej energetycznie mikroarchitekturze, zaawansowanemu procesowi litograficznemu i licznym optymalizacjom na krzemowym waflu. Mocne słowa, jak na firmę, która przez wiele kolejnych generacji procesorów osiągała wzrosty wydajności nieprzekraczające kilkunastu procent. Czyżby efekt Ryzena? Nie do końca.

Prace nad mikroprocesorami x86 w Intelu znacząco przyspieszyły. Dopiero co w styczniu debiutowała 7. generacja procesorów Core, przedstawiona pod nazwą kodową Kaby Lake. Pod koniec maja zadebiutowały czipy Kaby Lake-X oraz Skylake-X, układy będące następcami „ekstremalnych” Broadwelli-E. W połowie lipca dostaliśmy nową serwerową platformę Skylake-SP Xeon Scalable Platform, zbudowaną de facto na mikroarchitekturze Core 6. generacji (Skylake). Teraz zaś Intel wprowadza na rynek cztery nowe laptopowe procesory z TDP 15 W, określone jako 8. generacja. Co to za mikroarchitektura? No cóż, Kaby Lake… (R)efresh.

r   e   k   l   a   m   a

Z przedstawionych przez Intela materiałów nie zdołaliśmy się dowiedzieć, na czym polega to odświeżenie. Właściwie jedyną istotną różnicą między mobilnymi, energooszczędnymi (U) procesorami i5 oraz i7 z 7. generacji, a ich odpowiednikami z 8. generacji, jest podwojenie liczby rdzeni, zwiększenie cache L3 oraz minimalne obniżenie cen… i częstotliwości taktowania zegarów. Mimo bowiem tych deklaracji o optymalizacji procesu, wciąż przecież mamy do czynienia z litografią 14 nm. Jakoś to dodatkowe ciepło dodatkowych rdzeni trzeba było skompensować – bazowe zegary skręcono więc o 600 MHz, w zamian dając nieco podkręcone tryby Turbo. Podobnie jak w wypadku poprzedników, zachowano wsparcie kontrolera pamięci DDR3, dodano też wsparcie do nieco szybszych DDR4-2400. Co ciekawe, brakuje wsparcia dla mobilnego LPDDR4 (wspierane jest LPDDR3).

Atutem 8. generacji procesorów Core ma być grafika i multimedia. Tym razem zintegrowana grafika ma świetnie sobie radzić z rozdzielczościami 4K, ale czy to znaczy, że poprzednia sobie nie radziła? By podkreślić zmiany, Intel wprowadził więc nowe nazewnictwo. Już nie Intel HD 620, lecz Intel UHD 620 (od Ultra HD zapewne). Literka U ma oznaczać domyślne wsparcie dla HDMI 2.0 i HDCP 2.2. Wcześniej Kaby Lake potrzebowało do tego dodatkowego układu LSPCON (Level Shifter/Protocol Converter). Innych zmian w zintegrowanej grafice Intela nie ma.

Więcej rdzeni to więc w praktyce wszystko, co 8. generacja Core przynosi. Nie jest to mało, z perspektywy zwykłego użytkownika. Z benchmarków przedstawionych przez Intela wynika, że te nowe mobilne układy 4+2 (konfiguracja używana wcześniej tylko na desktopie) z TDP 15 W są w stanie zwiększyć wydajność o nawet 40% (oczywiście w wielowątkowych, multitaskingowych obciążeniach) – takich jak edytowanie zdjęć czy wideo. Tam gdzie ograniczeni jesteśmy do jednowątkowych obciążeń, wzrostu wydajności póki co spodziewać się w 8. generacji nie ma co.

Póki co? 8. generacja Core to bowiem ni pies, ni wydra, obejmować ma aż trzy różne mikroarchitektury: wspomniany Kaby Lake (R)efresh, do którego w tym roku dojść ma mikroarchitektura Coffe Lake (wciąż jeszcze w procesie 14 nm), a w przyszłym roku pierwsze podejście do procesu 10 nm, czyli mikroarchitektura Cannon Lake. Dopiero w tych późniejszych będzie się można spodziewać wzrostu wydajności rdzeń do rdzenia. Póki co musi wystarczeć więcej rdzeni, o ile oczywiście uda się je skutecznie chłodzić w małych laptopach.

Tymczasem w warstwie marketingowej, chcąc sprawić wrażenie niesamowitego tempa postępu, Intel nie waha się sięgać po dosyć osobliwe argumenty. I tak z wprowadzenia Gregory’ego Bryanta możemy się dowiedzieć, że 5 lat temu cienki laptop miał ponad 2 cm grubości (Macbook Air 0,3–1,7 cm), treści 4K dopiero zaczynały się pojawiać, a Oculus dopiero startował swoją kampanię na Kickstarterze. Dzisiaj natomiast laptopy mają mieć mniej niż 11 mm grubości, treści wideo 4K są „wszechobecne”, zaś dzięki Windows Mixed Reality wirtualna rzeczywistość trafiła do systemu operacyjnego używanego przez ludzi na co dzień. Czy ta argumentacja przekona klientów do wymiany swoich pięcioletnich laptopów na nowe, tylko po to, by szybciej edytować na nich zdjęcia?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.