Intel powraca do 22 nm, a kupując procesor sprzedasz nerkę. Ciąg dalszy kłopotów firmy

Strona główna Aktualności
Przeniesienie chipsetu H310 na litografię 22 nm lekiem na niedobór procesorów Intela. Źródło: Depositphotos
Przeniesienie chipsetu H310 na litografię 22 nm lekiem na niedobór procesorów Intela. Źródło: Depositphotos

O autorze

Kłopoty Intela wyraźnie przybierają na sile. W minionym tygodniu mogliśmy dowiedzieć się, że producent z Santa Clara nie radzi sobie z wytworzeniem stosownej liczby układów w procesie litograficznym klasy 14 nm, przez co zmniejszone zostały dostawy procesorów dla producentów notebooków, a ceny na rynku detalicznym zaczęły wędrować w górę. Teraz – serwis Tom's Hardware donosi, że nie są to jedyne efekty uboczne problemów Niebieskich.

Wygląda na to, że najnowszej generacji chipset H310C, który wprowadzony został pod pretekstem uzyskania kompatybilności z Windowsem 7, produkowany jest nie w procesie litograficznym klasy 14 nm, jak jego poprzednik, H310, ale w starszej technologii 22 nm. Sugerują to zewnętrzne wymiary jednostki, które wynoszą 10 x 7 mm, zamiast 8,5 x 6,5 mm wzorem oryginału (zwiększenie powierzchni o blisko 26 proc.), ostatecznie potwierdzają zaś informacje zasięgnięte przez ekipę Tom's Hardware u – jak twierdzą – kilku branżowych kontaktów.

Ciekawostką jest, że Intel już wcześniej korzystał z procesu litograficznego klasy 22 nm do produkcji wybranych chipsetów serii 300, a precyzując: Z370. Ten układ logiki był jednak od samego początku opracowywany z myślą o starszej litografii, podczas gdy H310 został przekonstruowany już po premierze. To z kolei koronny dowód na niedobór mocy przerobowych dla 14 nm.

Ponoć producent, licząc na dużą dynamikę rozwoju nowej litografii 10 nm, zaczął przestawiać część linii produkcyjnych na ten właśnie proces. A kiedy tylko szybkie wdrożenie rzeczonej technologii stało się niemożliwe, okazało się, że fabryki nie są w stanie zapewnić odpowiedniej podaży obecnych chipów. Wedle pierwotnych plotek Intel miał zgłosić się po pomoc do tajwańskiego TSMC, outsourcując w pewnym stopniu produkcję, ale – jak widać – póki co korporacja wciąż próbuje działać własnym sumptem, poprzez uwolnienie części linii produkcyjnych.

Niestety niedostatek procesorów zdaje się negatywnie odbijać na ich cenach, a trend ten zdołał już zawitać także do Polski. Przykładowo, Core i5-8600K, którego w okolicach premiery można było nabyć za około 1050 zł, obecnie kosztuje około 1350 - 1400 zł. Za Core i7-8700K trzeba zapłacić natomiast blisko 2100 zł, choć przed paroma tygodniami kosztował nie więcej niż 1650 zł. Jakby tego było mało, drastycznie wzrosły ceny w segmencie low-end, gdzie dwurdzeniowe modele z rodziny Pentium Gold przekraczają barierę 450 zł. Czyżby szykowała się nam powtórka z rynku kart graficznych? Cóż, wiele na to wskazuje, aczkolwiek – przynajmniej narazie – obronną ręką z tego bałaganu wychodzi AMD, stale oferujące szeroką gamę Ryzenów w przystępnych (premierowych) cenach.

© dobreprogramy