Kalifornia zalążkiem prawdziwie dobrej zmiany? Koniec z botami podszywającymi się pod ludzi

Strona główna Aktualności
Kalifornia nie będzie dłużej tolerować podszywających się pod ludzi botów. Źródło: Depositphotos
Kalifornia nie będzie dłużej tolerować podszywających się pod ludzi botów. Źródło: Depositphotos

O autorze

Czy rozmawiasz z prawdziwym człowiekiem czy może botem? Niekiedy, a szczególnie wobec rosnących możliwości SI, bywa to naprawdę trudne do oceny. Komputerowy program publikuje notkę w serwisie społecznościowym, prowokując start dyskusji, której de facto jedna ze stron może nawet nie przeczytać. Gubernator stanu Kalifornia, Jerry Brown, chce to zmienić.

28 września 2018 r. zostało zatwierdzone rozporządzenie, na mocy którego internetowe boty będą musiały być w sposób wyraźny oznaczone, z dniem 1 lipca 2019 r., jeśli tylko ich działanie powiązane jest z handlem lub agitacją wyborczą. Co oczywiste, boty dalej będą mogły bezpośrednio komunikować się z internautami, tyle że warunkiem jest dostarczenie tym drugim czytelnej wiadomości, że nie prowadzą konwersacji z człowiekiem, lecz programem.

Wspomniana adnotacja, w świetle nowego przepisu, ma być jasna, rzucająca się w oczy i rozsądnie zaprojektowana. Teoretycznie nie ma więc miejsca na malutkie czy wyblakłe czcionki, w jakich lubują się autorzy wszelkiej maści aneksów do umów i reklam.

Na początek obostrzenie dotknie jedynie największych wydawców treści, osiągających powyżej 10 mln unikalnych odsłon w skali miesiąca, z USA, ale możliwe, że przepis zostanie zaaprobowany szerzej. Wszystko dlatego, że Amerykanie za wszelką cenę starają się uszczelnić platformy społecznościowe przed zbliżającymi się wielkimi krokami wyborami średnioterminowymi. Jak wiadomo, wciąż nie milkną echa rzekomego wpływu osób trzecich na wybory prezydenckie w roku 2016, a wielu ludzi, szczególnie demokratów, sukcesu Trumpa upatruje w rosyjskich agitatorach. Tylko czy kalifornijska ustawa może odstraszyć kogokolwiek z zewnątrz?

Cóż, naiwnością byłoby się tego spodziewać, co jednak nie zmienia faktu, że rozróżnienie botów od ludzi stanowi krok w dobrą stronę. Przykładowo, Google rozwija w tym momencie projekt Duplex – zaawansowaną SI do obsługi klienta. Jeśli tego kalibru narzędzie wykorzystano by w celach reklamowych, to istnieją szanse na powstanie dużego bałaganu w mediach społecznościowych. Realistycznie zachowujący się bot nawiązuje rozmowę, po czym zdobywa sympatię i uprawia marketing bezpośredni – wyobraźcie to sobie.

A tak, dzięki ustawie gubernatora Browna, użytkownik już na samym początku konwersacji dowie się, że po drugiej stronie stoi maszyna. Jest w tym duża dawka logiki.

© dobreprogramy