reklama

Kinoman.tv zwinął żagle, winę za dostępność pirackich streamingów zwala na użytkowników

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Administratorom popularnej strony kinoman.tv musiał zacząć palić się grunt pod nogami. Serwis, który jeszcze do niedawna otwarcie mówił internautom „chcesz oglądać filmy online bez limitu – zarejestruj się” i oferował na głównej stronie najpopularniejsze filmy i seriale, także w jakości HD, nagle przestał działać. Na stronie zobaczymy jedynie całkiem zabawny komunikat o złych użytkownikach, którzy pomimo zapisów w regulaminie wstawiali treści chronione prawem autorskim.

Kinoman.tv był następcą niezwykle popularnego kilka lat temu Kinomaniaka.tv. W momencie zmiany nazwy w 2014 roku właściwie niczym się nie różnił od poprzednika. Właściciele byli ci sami – zarejestrowana na Karaibach spółka, model działania również niczym się nie różnił, ot płatności SMS-ami za możliwość oglądania filmów i seriali. Choć w popularności Kinomaniakowi nie dorównał, to jednak dzięki bogatej filmotece, działowi filmów dla dzieci i promowaniu się w mediach społecznościowych, u szczytu swojej popularności miał ok. 1,5 mln realnych użytkowników miesięcznie. Można więc powiedzieć o realnej ciągłości między serwisami Kinomaniak i Kinoman. Czy teraz doczekamy się kolejnego Kino-cośtam?

Obecnie na stronie głównej zamkniętego serwisu przeczytać można jedynie:

Pomimo zapisu w regulaminie, cześć użytkowników wstawia treści chronione prawem autorskim, po zgłoszeniu takiego materiału kasowaliśmy go w pierwszej kolejności a takim użytkownikom po upomnieniu blokowaliśmy możliwość dostępu do serwisu. Niestety skala zjawiska się nie zmniejsza i jesteśmy zmuszeni do zawieszenia działalności strony kinoman.tv

Operator serwisu podziękował też wszystkim użytkownikom serwisu, zapowiadając, że wkrótce przedstawi „dalsze informacje” – co sugerować może właśnie reaktywację pod nową nazwą.

Trzeba jednak przyznać, że rynek pirackich serwisów wideo zaczyna robić się… trudny. Z jednej strony Netflix dla wielu stał się realną konkurencją, oferującą w nie najgorszej cenie dostęp do bogatej biblioteki treści – i to bez ryzyka prawnego, z drugiej zaś coraz skuteczniejsze były policyjne operacje wymierzone przeciwko ich operatorom: najbardziej dotkliwy pod tym względem był 2015 rok, kiedy to w pewien piękny majowy dzień zniknęły jednocześnie serwisy Iitv.info, Ekino.tv oraz Scs.pl.

Do tego wszystkiego dochodzi jednak też konkurencja ze strony piratów, którzy zauważyli rosnącą popularność pochodzących z Chin androidowych settopboksów z preinstalowanym Kodi. Oferowane w cenie często niższej niż 100 dolarów, oprócz Kodi zawierają też pakiet wtyczek pozwalających na streaming bezpośrednio z cyberschowków. Najpopularniejsze z takich wtyczek, takie jak Exodus, są w praktyce nie mniej wygodne niż interfejs Netflixa – ot użytkownik wybiera, co chce oglądać i ogląda, co więcej, nic za to nie musi płacić.

Jak wygrać z takim przeciwnikiem, tym bardziej że nawet Komisja Europejska nie uważa korzystania z pirackich streamingów wideo za nielegalne w Unii Europejskiej? Tego nie wiedzą ani uwiązani do przeglądarek i płatnych stron piraci starego sortu, ani tym bardziej operatorzy legalnie działających serwisów VoD.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić