LG G5 – test smartfonu podobno modułowego

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

LG jest jednym z tych nielicznych producentów smartfonów, którzy nie podążają ślepo za resztą. Oczywiście nie oznacza to, że robią coś całkowicie innowacyjnego. Jednak w topowych smartfonach znajdziemy przynajmniej jeden element, którego trudno szukać u popularnych konkurentów. LG G4 miał skórzane plecy, a w środku zamiast przegrzewającego się Snapdragona 810 (jak u konkurencji) użyto Snapdragona 808. W rezultacie słabszy procesor po kilku minutach oferował wydajność na wyższym poziomie, niż zgrzani konkurenci. Następca G4 nie mógł być gorszy, także musiał oferować coś więcej, coś innego od nudnej konkurencji. Tym czymś więcej miała być modułowość. Choć jest to cecha mocno ograniczona, to nie można powiedzieć, że nie jest interesująca. Czy i tym razem flagowiec LG to coś więcej niż topowe modele innych firm? Zapraszam do recenzji.

Metal otulony dodatkową warstwą

LG G4 miał tył pokryty skórą. Patrząc na zdjęcia następcy odnosi się wrażenie, że tym razem dostaliśmy metal, coś co znajdziemy w innych urządzeniach. Nie jest to jednak tylko metal. Został on bowiem dodatkowo pokryty warstwą plastiku i lakieru. Rozwiązanie godne uwagi, chociażby ze względu na brak nieprzyjemnego zimna charakterystycznego dla metalowych powierzchni. Dodatkowo tył rysuje się znacznie mniej od aluminiowych pleców HTC One M9. Takie podejście pozwoliło również na umieszczenie anteny bez stosowania plastikowych osłon znanych z iPhone’a czy HTC One M9.

Przód, nie licząc dolnej przestrzeni będącej częścią modułu, chroniony jest przez warstwę odpornego na zarysowania szkła Gorilla Glass 4. Tuż przy górnej krawędzi zostało ono wygięte i schodzi ku dołowi. Zabieg ten ma uczynić wygląd bryły G5 nowocześniejszym i atrakcyjniejszym. Ogólnie smartfon do pięknych jednak nie należy. Oczywiście to kwestia gustu, ale od znajomych słyszałem, że jest on po prostu przeciętny.

Ekran względem LG G4 uległ pomniejszeniu, z 5,5 cala na 5,3 cala. Według mnie należy to uznać za krok w dobrym kierunku, około 5 cali to optymalny rozmiar. Większe ekrany zostawmy dla większych edycji topowych smartfonów. Nadal otrzymujemy jednak większy wyświetlacz niż u większości produktów innych firm. Przekłada się to na zauważalnie większą bryłę. LG G5 ma 149,4 × 73,9 × 7,7 mm, a 159 gramów wagi czuć w dłoni.

Na plecach umieszczone zostały dwa obiektywy kamery, podwójna dioda LED oraz fizyczny włącznik, który służy także jako czytnik linii papilarnych. Zarówno cały moduł kamery i włącznik wystają nad powierzchnię. Na testowym egzemplarzu nie znalazłem żadnych rys na tych elementach. Myślę, że nie pojawią się zbyt szybko, zwłaszcza na szybce chroniącej kamerę, albowiem znajduje się ona minimalnie głębiej.

Boki są minimalnie zaokrąglone. Trzymając G5 w dłoni nie czujemy więc nieprzyjemnego wbijania się ostrych krawędzi w skórę. Na górze znajduje się złącze audio, mikrofon oraz port podczerwieni, który umożliwia sterowanie innymi urządzeniami w domu. Po przeciwnej stronie wmontowano złącze USB Type-C, drugi mikrofon oraz maskownicę głośnika. Lewy bok to natomiast przycisk regulacji głośności. Mógłby on minimalnie bardziej wystawać, a jego skok powinien być trochę większy. Na dole, tuż przy module umieszczony został fizyczny przycisk zwalniający moduł w celu jego wyjęcia. Prawy bok to tylko wysuwana tacka na kartę nanoSIM i kartę pamięci microSD.

Cała konstrukcja robi dobre wrażenie. Jednak tym razem nie napiszę o perfekcyjnym spasowaniu elementów. Mianowicie w miejscu połączenia modułu z resztą konstrukcji widać niedociągnięcia. Przejeżdżając palcem z góry do dołu po placach G5 wyczuwalny jest minimalny uskok. Smartfon dobrze powinien poradzić sobie z codziennym użytkowaniem, pierwsze drobne ryski nie pojawią się zbyt szybko.

Moduły? Ale moduły czego?

Główną atrakcją LG G5, wyróżniającą go na tle konkurencji, oczywiście są moduły. Modułowy smartfon kojarzy nam się z modelem, w którym wymienimy niemal wszystko. Możemy obyć się bez opcji wymiany procesora czy ekranu, ale chcielibyśmy i tak dostać spore możliwości konfiguracji. Niestety nie otrzymamy tego od produktu LG.

W LG G5 dostajemy podstawowy moduł z akumulatorem oraz dwa rozbudowujące możliwości – pierwszy kamery, drugi głośnika. Słabo, dobry modułowy smartfon powinien oferować kilkanaście różniących się funkcjonalnością modułów. No dobrze, ale może LG dołącza moduły w pudełku? Nic z tych rzeczy, mało tego, każe nam drogo za nie zapłacić.

Za 399 zł dostaniemy moduł kamery LG Cam Plus. Nie zapewnia on dodatkowego, lepszego modułu obiektywu. Dostajemy fizyczny spust migawki, pokrętło do powiększania i dodatkowy akumulator. Kiepsko, bardzo kiepsko. Mi kojarzy się to z dodatkiem do iPhone’a, którym ktoś chce naciągnąć fanatyków Jabłuszka do wydania kolejnej sporej sumy pieniędzy. LG to jednak nie Apple i raczej niech nie oczekuje zainteresowania Cam Plus. Ciekawej wypada drugi moduł – LG Hi-Fi z 32-bitowym przetwornikiem dźwięku stworzony we współpracy z Bang&Olufsen. Za ten lepszy dźwięk musimy jednak zapłacić sporo, bo aż 699 zł.

Jeśli nie zamierzamy dopłacać do LG G5 ponad 1000 zł, to zostajemy wyłącznie z wymienialnym akumulatorem. To stanowczo za mało by mówić o modułowym smartfonie, to przecież powinno być standardem. Modułowość, która miała być zaletą, okazała się tylko ciekawostką. Szkoda, potencjał został zmarnowany.

Dobrze, że LG nie zepsuło samego mechanizmu wymiany modułów. Nie udało mi się wyciągnąć akumulatora, gdy był zabezpieczony. Natomiast po naciśnięciu fizycznego przycisku, zdejmującego blokadę, całość wychodzi przy użyciu niewielkiej siły. Założenie modułu sprowadza się wyłącznie do jego wsunięcia, wskakuje on automatycznie.

LG G5 rozpocznie modę na pomniejszanie?

Tak jak w każdym nowym smartfonie, prawie cały przód należy do dużego wyświetlacza. W LG G5 zamontowano 5,3-calowy ekran o rozdzielczości Quad HD (1440 × 2560 pikseli). Otrzymujemy zagęszczenie pikseli na poziomie 554 ppi. Obraz jest bardzo ostry, patrząc na czcionki nawet w dużym powiększeniu zobaczymy wygładzone krawędzie. Ekran został wykonany w technologii IPS LCD Quantum. Wystarczy powiedzieć, że nie znalazłem żadnych wad. Wyświetlany obraz może pochwalić się świetnymi kolorami, które nie zmieniają się nawet pod szerokim kątem. Z pewnością wśród zalet należy umieścić także głębię czerni, czarny jest czarny, a nie ciemnoszary.

Umieszczając LG G5 obok Samsunga Galaxy S7 nie byłem w stanie określić, który smartfon dysponuje lepszym wyświetlaczem. Wystarczyło jednak wyjść na dwór, w świetle dziennym minimalnie lepiej wypada produkt Samsunga. Zaznaczam, że różnica jest bardzo mała.

G5 także został wyposażony w funkcję Always-on display. Na wygaszonym ekranie mogę być wyświetlane podstawowe informacje – aktualna godzina, kalendarz oraz powiadomienia. Nieodebrane powiadomienia reprezentowane są przez czarno-białe ikonki. W przeciwieństwie do Galaxy S7, LG obsługuje także aplikacje firm trzecich. Always-on zużywa około 1% akumulatora na godzinę, wynik jak najbardziej akceptowalny.

LG G5 możliwość automatycznego dostosowywania jasności ekranu do warunków zewnętrznych. Nic specjalnego, znajdziemy to w większości smartfonów. Do tej z G5 mam pewne zastrzeżenia. W słońcu radzi sobie świetnie, ale wewnątrz domu już nie zawsze. Kilkanaście razy jasność została ustawiona na minimalną, co przy panujących warunkach zewnętrznych, dawało stanowczo za ciemny obraz. Liczę, że zostanie to wyeliminowane wraz z kolejną aktualizacją systemu.

Warstwa chroniąca ekran dobrze opiera się tłustym odciskom. Dawno nie miałem styczności z tak słabo widocznymi śladami po moich palcach. Stawiany opór jest praktycznie nieodczuwalny, aż chce się mazać po wyświetlaczu nowego smartfona Koreańczyków.

Na wydajność nie będziecie narzekać, na akumulator już tak

Tym razem LG nie zdecydowało się na mniej wydajny procesor. Nie musiało tego robić, następca Snapdragona 810 znacznie lepiej radzi sobie w stresie. Sercem urządzenia jest Snapdragon 820. Ten czterordzeniowy układ składa się z dwóch wydajniejszych rdzeni Kryo 2,15 GHz oraz dwóch bardziej energooszczędnych rdzeni Kryo 1,6 GHz. Przetwarzaniem grafiki zajmuje się natomiast Adreno 530. G5 poradzi sobie z każdą nową aplikacją i grą z Google Play. Nie złapie zadyszki nawet przy najbardziej wymagających tytułach. Potwierdzeniem wysokiej wydajności są bardzo dobre wyniki osiągnięte w benchmarkach.

Na pokładzie znajdziemy jeszcze 4 GB RAM i 32 GB na dane. Pamięci RAM nam nie zabraknie, nawet jeśli nie będziemy dbali o programy uruchomione w tle. Natomiast jeśli braknie nam przestrzeni na pliki, to zawsze możemy dołożyć kolejne gigabajty korzystając z karty microSD, maksymalnie dodatkowych 200 GB. Podczas intensywnej pracy G5 robi się ciepły, ale nie jest niekomfortowo gorący.

Akumulatorowi o pojemności 2800 mAh wyznaczano niełatwe zadanie, musi on zasilić wydajne i potrzebujące spore energii podzespoły, a także wyświetlacz Quad HD. O dwóch dniach na jednym ładowaniu możemy zapomnieć i musimy zadowolić się połową tego czasu. Po ładowarkę sięgałem każdego wieczoru. Dobrze, że chociaż dostajemy funkcję szybkiego ładowania Quick Charge i w ciągu godziny naładujemy akumulator do pełna.

LG wzoruje się na Apple i Xiaomi

LG G5 działa pod kontrolą najnowszego Androida Marshmallow, zainstalowana wersja oznaczona jest numerkiem 6.0.1. Mobilny system został oczywiście zmodyfikowany nakładką producenta – LG Optimus UX 5.0 UI. Wprowadza ona jedną znaczącą zmianę względem poprzednich wydań. Koreańczycy inspirując się prawdopodobnie iOS lub MIUI, zrezygnowali z menu Szuflady zawierającej listę wszystkich zainstalowanych aplikacji. Teraz każda ikonka umieszczana jest bezpośrednio na jednym z ekranów głównych. Ikonki oczywiście możemy dowolnie rozmieszczać i grupować w folderach.

Postawiono na minimalizm i stonowane kolory. Wyraźnie widać, że przy tworzeniu interfejsu brano pod uwagę założenia Material Design. Całość prezentuje się całkiem dobrze, chociaż do grona tych najpiękniejszych nie należy. System oraz aplikacje producenta działają szybko, bez żadnych zacięć, a także bardzo stabilnie. Nie wiem czym było to spowodowane, ale systemowi dwa razy zdarzyło się znacząco zwolnić. Wówczas jednym rozwiązaniem było zamknięcie wszystkich aplikacji działających w tle.

Od LG dostajemy całkiem pokaźny zestaw aplikacji. Warto zaznaczyć, że nie jest to zbędne oprogramowanie, reklamujące usługi innych firm. Zadaniem aplikacji jest rozbudowanie podstawowej funkcjonalności i ułatwienie wybranych czynności. Wychodzi im to nawet całkiem nieźle. LG Backup pozwala na wykonanie kopii zapasowej ustawień i zapisanie jej w chmurze. Natomiast aplikacja Oszczędzenie energii, jak sama nazwa wskazuje, służy do wydłużenia czasu pracy urządzenia. Tutaj mam jedno zastrzeżenie, aplikacja powinna posiadać więcej opcji, dostajemy tylko możliwość ograniczenia aplikacji działających w tle i wyłączenie funkcji Always-on. Nie zabrakło LG Health, w końcu zdrowy tryb życia jest w modzie.

Warta uwagi jest funkcja o nazwie Odinstalowane aplikacje. Na odpowiedniej liście umieszczane są aplikacje, które zostały usunięte w ciągu ostatnich 24h. Aplikacje możemy natychmiastowo przywrócić, w stanie identycznym jak tuż przed ich usunięciem. Aplikacja tak naprawdę nie zostaje usunięta, co możemy zobaczyć wchodząc do Google Play. Przechodzi jakby w stan wyłączenia. Jeśli nie zdecydujemy się na przywrócenie danej aplikacji, to zostanie ona automatycznie usunięta po 24 godzinach.

Trzy kamery i jeden głośnik

W niedawno testowanym przeze mnie LG V10 dostaliśmy dwa obiektywy z przodu – pierwszy do zwykłego selfie, drugi szerokokątny do grupowego. W G5 zastosowano natomiast dwie kamery z tyłu, a nad ekranem znalazł się jeden obiektyw. Po co więc dwie kamery z tyłu? Z pewnością nie do grupowego selfie, chociaż ta druga widzi w 135 stopniach. Zyskujemy szerszy kadr, bez korzystania z trybu panoramy. Niestety odbywa się to kosztem jakości samych zdjęć. Pierwsza, według mnie główna kamera z tyłu oferuje 16 MP i przysłonę f/1.8. Natomiast druga to już 8 MP i przysłona f/2.4. Dodatkowo druga została pozbawiona autofocusa i optycznej stabilizacji obrazu.

Główna kamera w LG G5 nie wyróżnia się na tle tych stosowanych w innych drogich smartfonach. Oferuje wysoką jakość zdjęć, a dzięki laserowemu autofocusowi niemal natychmiastowo łapie ostrość. Główny sensor Sony Exmor RS IM234 mogliśmy już spotkać w poprzedniku – G4. Filmy nagramy w rozdzielczości Full HD w 30 klatkach na sekundę. Natomiast przy filmach HD maksymalna liczba klatek na sekundę wynosi 120.

Głośnik, którego maskownica znajduje się na dolnym boku, gra całkiem nieźle. Wydobywający się dźwięk jest głośny, wyraźny, a niskie tony próbują się przebić, chociaż średnio im to wychodzi. Z chęcią sprawdziłbym jak wpływa na jakość dźwięku moduł LG Hi-Fi. Skoro kosztuje 700 zł, to musi zmieniać G5 w prawdziwy sprzęt dla audiofila, prawda?

Podsumowanie: Gdyby nie ta modułowość…

LG to ogólnie bardzo dobry smartfon. Dysponuje świetnym wyświetlaczem, bardzo wydajnym procesorem i kamerą robiącą jedne z lepszych zdjęć. Dodatkowo całość została dobrze wykonana, a warstwa chroniąca ekran nie tylko dobrze opiera się rysom, ale także radzi sobie z tłustymi odciskami palców. Jest jednak duży problem. Modułowość, która miała być zaletą, okazała się tylko ciekawostką. Potencjał został zmarnowany i jeśli nie zdecydujemy się na dołożenie 1000 zł do już i tak drogiego urządzenia, to dostaniemy smartfon taki sam jak inne.

© dobreprogramy
s