Nie oznacza to jednak, że Torvalds nie ma z nim do czynienia. Okazuje się, że czasem poprawia lub komentuje cudze fragmenty kodu, ale w praktyce robi to wyłącznie w swoim kliencie poczty elektronicznej. Nie jest to więc typowa praca programisty, który przez cały dzień związany jest z kodem i kompilatorem, co dla niektórych może być zaskoczeniem. W efekcie, dzisiaj Linux powstaje więc rękami innych osób.
Torvalds podkreśla, że komunikacja przez pocztę elektroniczną jest kluczowa, szczególnie w świecie oprogramowania z otwartym źródłem tworzonego przez wiele osób, a jego osobistym zadaniem jest w wielu przypadkach "mówienie nie". Jak sam przyznaje, w efekcie całymi dniami tylko czyta e-maile, często blokując niektóre rozwiązania i dając tym samym znać deweloperom, że ich kod wymaga poprawy.
W kontekście Torvaldsa warto także przypomnieć, że po 15 latach korzystania ze sprzętu Intela, ojciec Linuksa zaczął korzystać ze sprzętu z procesorem AMD. To teoretycznie nieznacząca zmiana, ale w praktyce wywołała liczne dyskusje.