Piosenka o komputerze...

Masz, komputerku, raptem trzy latka,
Osiem giga ramu, rdzeni ze cztery,
Pełen dysk, wentylator szeroki,
Lubisz się grzać, uwielbiasz gry.

Na pierwszym miejscu zawsze Opera,
Lecz do zabawy to już tylko Steam,
Co do piosenek, lubisz, gdy z rana
ja Cię przytulę, zaśpiewam tak:

Mój ty procesorku do podkręcania!
Moje kabelki, że ścisnąć strach!
Mój ty ramie do zaśmiecania!
Moje ty diody, że ach, ach, ach!
Mój ty dysku do formatowania!
Mój ty wiatraczku, co naprzód gna!
Moje ty kable do podpinania!
Moja ty grafiko, co hulasz tak!

Jakby nie starał się śpiewać twój stary,
Jak cię nie formatować, czyścić czy kłaść,
Za kilka dni jakiś nowy Windows
Skradnie mi ciebie i naszą pieśń.
Jak nie pilnować - i tak cię zgubię,
Przyjdzie ten Windows i krzyknie: Szach mat!
Jeszcze go nie znam, już gnoja nie lubię
Za to, że on będzie śpiewał ci tak:

Mój ty procesorku do podkręcania!
Moje kabelki, że ścisnąć strach!
Mój ty ramie do zaśmiecania!
Moje ty diody, że ach, ach, ach!
Mój ty dysku do formatowania!
Mój ty wiatraczku, co naprzód gna!
Moje ty kable do podpinania!
Moja ty grafiko, co hulasz tak!

Lecz, Windows, cię proszę, nie ciesz się że,
Ja ambitnie do końca gram,
Będę szczęśliwy - z szampanem ruszę,
Jeśli komp zwolni - dorwę jak psa,
Będę swe buty czyścił twą głową,
Wepchnę ci w gardziel kaktusa kwiat,
Jak nie wystarczy - naślę teściową,
Sam stanę z boku, zaśpiewam tak:

Mój ty Windowsie do połamania,
Moje siedziby zmiażdżone w pół,
Moje płytki do roztrzaskania,
Moja ty serwerownia wrzucona w dół,
Moje ty kable do odrąbania,
Moje updejty, co chętnie bym zgniótł,
Moja ty pupcio do nakopania,
Moje ty pomysły automatycznej aktualizacji do Windowsa 10… nadziane na drut!