Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Podsumowanie: 40 dni z tabletem Samsunga

Minęło sporo czasu od momentu, w którym oficjalnie powinienem zakończyć swój 40 dniowy post tabletowy. To niestety nie była sielanka. Ba to nawet nie była kaszka z mleczkiem.

To był horror

W skrócie?

Każdy kto chce aktywnie pracować w branży informatycznej, pisać, liczyć, kodować wciąż MUSI mieć w zanadrzu normalny komputer – no chyba, że jest masochistą. Ot. A ja nie jestem. Nawet 50 twarzy nie czytałem!

r   e   k   l   a   m   a

Wniosek?

A ten będzie trochę przydługi…

Era post PC

Tak hucznie ogłaszana co chwilę niczym jednorożec, minotaur czy też rok linuxa: nie nadchodzi. Komputery osobiste wciąż się sprzedają mimo milionów samrtfonów i w każdym domu muszą się znaleźć. Czy dlatego, że są synonimem Internetu? Nie, po prostu są wygodniejsze. Nic tego nie zmieni. Póki co, oczywiście.
Komputer to po prostu coś więcej. Pisząc tego blaga miałem do wyboru wiele możliwości, od dyktowania na smartfonie do maziania w Swype na tablecie, ba nawet mogłem podłączyć Transformerową klawiaturę do Asusa. Wybrałem jednak zwykły komputer z 3 powodów.

1. Wygoda – niewielka klawiatura z dużymi klawiszami spoczywa na biurku wygodnie, ja siedzę w skórzanym fotelu niczym dyrektor jakiś. Ot.

2. Szybkość – to po prostu działa, nie musze doinstalować aplikacji ze sklepu, nie muszę męczyć się z konfiguracją. Zrobiłem to dawno temu.

3. Dedykacja – rewelacyjny Word, którego używam od lat, znane i sprawdzone skróty klawiszowe.

Możecie dyskredytować każdy z tych punktów i będziecie pewnie mieli sporo racji, bo można na tablecie pisać wygodnie, można na tablecie pisać szybko, można mieć specjalistyczne oprogramowanie – ale to wszystko to protezy. Żaden tablet, ani smartfon nie jest zaprojektowany z myślą o wprowadzaniu edycji i weryfikacji tekstu, tylko z myślą o konsumpcji materiałów tesktowo-wizualno-dźwiękowych. Po prostu. Dlatego komputer jest wciąż potrzebny do pracy czy też nawet do bardziej intensywnego hobby.

Swoją drogą: Być może ktoś kiedyś wpadnie na pomysł stworzenia tabletu, który jest stworzony dla pisarzy, ale czy to się sprzeda?

Dużą nadzieję na zmianę sytuacji i wszędzie obwieszczanym rewolucyjnym wynalazkiem ma być ekran z wypełnianymi, wyskakującymi, wypukłymi klawiszami. Nie! Wybaczcie, ale oświecę was już tu, teraz – to nie pomoże. Tablet wciąż będzie narzędziem do konsumpcji i wydawania miliardów dolarów na aplikację i mikrotranzakcje – pracy doktoranckiej na nim nie napiszecie.

Tylko dlaczego tak uwiesiłem się tych biednych tabletów i pisania na nich, skoro tak je uwielbiam. A uwielbiam – mam dwa (burżuj jeden!) i uważam je za rewelacyjne urządzenia spisujące się świetnie w tym do czego zostały stworzone. Po przeprowadzeniu 40 dniowego eksperymentu, gdzie chciałem żyć tylko z tabletami, zrozumiałem jednak, że jest to niemożliwe i zrewidowałem trochę swoje poglądy. Te przerośnięte smartfony nie są jak to wielu chce, ewolucją komputerów. Nie są erą post PC. Są całkiem nowym, absolutnie niezależnym bytem, który przypomina ideologią e-czytniki, tylko marketingowcy wielkich firm próbują nam wcisnąć trochę inną rzeczywistość.

Kindle i mu podobne świetnie spisuje się w tym do czego służy – pozwala czytać książki w biegu (i nie tylko). Jakoś nikt nie oczekuje od tych machin niczego innego (no niektórzy może darmowego Internetu i słodkiego głosu Iwony czytającej na głos lektury szkolne). Dlaczego więc nie mieć równie sprecyzowanych oczekiwań względem tabletu? W końcu w tym do czego został stworzony, spisują się rewelacyjnie. Filmiki z YouTuba oglądane na kanapie to przyjemność, czytanie w restauracji najnowszych wiadomości ze świata to majstersztyk, podglądanie przepisów w kuchni słuchając jednocześnie Tuby i mieszając makaron w garnku to istna rewolucja.

Zakochałem się w tabletach do tego stopnia, że sam oślepłem i nie widziałem, że jednak ich podstawowe zalety są jednocześnie ich wadami w innych kategoriach, ale jak mawia stare góralskie przysłowie: miłość otumania zmysły. Czy jakoś tak.

Weźcie więc moje doświadczenie jako ostrzeżenie.

Tablet? Tak! Pod warunkiem, że wiesz dokładnie do czego służy.

Za wpis ten i za użyczenie mi testowego tabletu GalaxyTab2 na zdecydowanie zbyt długi okres dziękuje firmie Samsung. I tak na marginesie, bardzo chętnie zobaczył bym w waszej liście produktów, drodzy Samsungowcy, tablet Androidowy z dedykowaną klawiaturą – bo 12 calowe stworki z Windowsem są dalekie wygodą użytkowania i kosztem 5000zł od waszych 10 calowych produkcji pokroju Taba. Gdzie jest ten budżetowy Samsung gdy go potrzeba, no gdzie?

PS. Banan prosił ładnie o przypomnienie wam, iż na jego blogu jest konkurs. ... serio. Cytując:

"(...) ogłaszam konkurs, w którym udział może wziąć każdy użytkownik dobrychprogramów zarejestrowany do 31 marca. Zgłaszać się można w komentarzach pod podsumowaniem do 26 kwietnia, a konkurs zostanie rozstrzygnięty w wyniku losowania w sposób tradycyjny (na karteczkach). Nick zwycięzcy i filmik z losowania udostępnię w kolejnym podsumowaniu miesiąca. Zgłoszenia należy zamieszczać w następujący sposób:"

Link: http://www.dobreprogramy.pl/Banan/Blogi-na-dobrychprogramach-Marzec,40...

Je. Jakoś tak. Pozdra od Banana ;p 

sprzęt inne

Komentarze