Mercedes klasy E: test oprogramowania w samochodzie za prawie pół miliona

Strona główna Aktualności

O autorze

Ostatnio miałem okazję spędzić kilka dni z nowym Mercedesem klasy E, który udowodnił, że najnowsze rozwiązania można otoczyć klasycznym, pięknie zaprojektowanym wnętrzem.

Przyznam się, że sporo czasu poświęciłem wyłącznie na podziwianiu zdolności projektantów Mercedesa, którzy w moim odczuciu, osiągnęli mistrzowski poziom w tworzeniu wnętrz. Oczywiście nie na stylistyce się głównie skupimy, ale na możliwościach systemu infotainment.

Dwa duże tablety dostarczą wszystkich niezbędnych informacji

Testowany przeze mnie model był bogato wyposażony. Hybrydowa wersja, oznaczona symbolem E350e, kosztuje w podstawie 234 tysiące złotych. Egzemplarz z parku prasowego Mercedesa został wyceniony na aż 420 tysięcy. Nie sprawdzałem całej, długiej listy wyposażenia, ale śmiem twierdzić, że granatowy E350e miał w sobie wszystko, co można wybrać. W związku z tym wiele przedstawionych w tekście rozwiązań nie występuje w podstawie, a szkoda, bowiem to opcjonalne dodatki sprawiają, że auto staje komputerem na kółkach.

Informacje z systemu infotainment wyświetlane są na dużym, niedotykowym 12,3-calowym ekranie, który został wkomponowany w brązową deskę rozdzielczą. Kolejny równie duży ekran znajduję się tuż przed oczami kierowcy, zastępując tradycyjne zegary. Nad analogowymi wskazówkami ma jedną znaczącą przewagę – rozbudowane możliwości personalizacji. Oba ekrany wyglądają jak dwa duże tablety, które zostały wbudowane w deskę rozdzielczą samochodu.

Konfigurować można nie tylko wskazania umieszczone pośrodku wirtualnych zegarów, ale także zmienić można obrotomierz, zastępując go innymi informacjami. Ponadto można całkowicie zmienić styl zegarów, wybierając klasyczne, progresywne lub sportowe. W związku z tym, że miałem do czynienia z limuzyną Mercedesa, preferowałem klasyczne podejście, o ile takim można określić jakiekolwiek cyfrowe zegary.

Pomiędzy wirtualnym prędkościomierzem i obrotomierzem ustawić można wskazania dotyczące jazdy, aktualną stację radiową wraz z listą pozostałych dostępnych stacji, informacje o mediach (np. utwory z podłączonego smartfonu), prostą nawigację czy dane ze wskazaniem na ekologiczną jazdę.

Jeśli nie potrzebujemy obrotomierza, to do okręgu przez niego zajmowanego, wstawimy dane dotyczące jazdy, zasięg, wskaźnik eko, użycie akumulatorów (w hybrydzie), a także mapę z nawigacji. Całość konfigurujemy za pomocą fizycznych przycisków umieszczonych na kierownicy. Przełączanie pomiędzy ekranami jest szybkie i intuicyjne, a przyciski do tego służące kojarzą się z joystickiem ze starszych telefonów.

Jakby wskazania ekranu za kierownicą okazały się niewystarczające, to zawsze można sięgnąć po HUD, czyli informacje nakładane na przednią szybą. Efekt jest interesujący, bowiem wyświetlane dane wydają się unosić w powietrzu, jakby były tuż nad maską, a nie na szybie. Niestety, aparat nie był w stanie oddać tego efektu. Na przedniej szybie możemy wyświetlić aktualną prędkość, proste wskazania nawigacji czy obowiązujące na danym odcinku drogi ograniczenie prędkości.

Na tym możliwości Mercedesa pod względem dostarczania danych się nie kończą. Pozostaje bowiem główny wyświetlacz pośrodku deski rozdzielczej. Może on dostarczyć informacji z tylko jednej funkcji systemu, ale możliwe jest również podzielenie go na dwa obszary. Przykładowo na mniejszej części pojawi się nawigacja, a na większej powierzchni radio.

Główny interfejs jest przyjemny dla oka, chociaż nie zawsze jest intuicyjny. Czasami danej opcji trzeba trochę poszukać, innym razem aktywowane danej funkcji zostało źle rozplanowane lub wymaga zbyt wielu kliknięć. Na szczęście są to rzadkie przypadki. W znacznej większości zadań system infotainment wypada naprawdę dobrze i powinien z nim poradzić sobie każdy, kto miał styczność z nowym samochodem oraz spędził kilkanaście minut w środku klasy E.

Główny ekran został podzielony na wyraźne sekcje. Znajdziemy tutaj podstawowe funkcje, jak radio, media, nawigację, telefon, Mercedes Connect i ustawienia pojazdu. Nie licząc nawigacji, przechodzenie pomiędzy poszczególnymi opcjami jest szybkie, a funkcje aktywują się niemal natychmiastowo.

Wspomniałem o rozbudowanych opcjach personalizacji. Warto dodać, że stwierdzenie to dotyczy całego samochodu. Zdecydować można o zachowaniu wielu systemów, szybkości ostrzegania czujników, a nawet ustawić kolor podświetlania wnętrza.

Oświetlenie ambientowe oferuje 64 kolorów , środek może być niebieski, różowy, żółty, zielony czy czerwony. Ponadto wybrany kolor często dostępny jest w kilku różnych odcieniach. W nocy wygląda to bardzo atrakcyjnie.

Brak dotykowych wyświetlaczy w nowoczesnym aucie?

Wśród producentów samochodów zapanował niepokojący trend uwielbienia dla dotykowych wyświetlaczy. Owszem sprawdzają się one podczas postoju, ale podczas jazdy często wymagają zbyt wiele uwagi, nie potrafią zapewnić informacji zwrotnej oraz dla estetów mają poważne niedociągnięcie – szybko pojawią się na nich ślady palców. Mercedes wbrew trendom postawił na fizyczny system sterowania i brawo mu za to!

Do poruszania służy przede wszystkim pokrętło, które zostało umiejscowione pośrodku tunelu środkowego. Opierając wygodnie rękę na środkowym podłokietniku, który w testowanej klasie E jest komfortowo miękki, mamy tuż pod dłonią cały system sterowania. Pokrętło zgodnie ze swoja funkcją się obraca, ale także przechyla na boki. Przechylanie najczęściej służy do przechowania w lewo lub prawo po kolejnych poziomach menu.

Nie rozumiem sensu zastosowania „narośli”, która znajduje się nad pokrętłem. Owszem jej górna powierzchnia jest czuła na dotyk i umożliwia całkiem wygodne poruszanie się po interfejsie, ale przecież dotyk można by zastosować na górze samego pokrętła, tak jak robi to BMW czy Audi. Dodatkowo na „narośli” znajdują się dwa przyciski, które dublują funkcjonalność przycisków umieszczonych wokół pokrętła, czyli zaledwie kilka centymetrów obok. Nie polubiłem się z tym elementem, chociaż muszę przyznać, że jedno mu wychodzi – system sterowania wygląda atrakcyjniej.

Wokół pokrętła i „narośli” umieszczony został zestaw przycisków dających szybki dostęp do ważnych funkcji. Znajdziemy wśród nich przycisk wstecz, powrotu do ekranu głównego, aktywujący system kamer 360 stopni czy włączający/wyłączający główny wyświetlacz. Z kolei przyciski umożliwiające szybkie przełączanie się pomiędzy poszczególnymi funkcjami systemu multimedialnego, jak radio, media czy nawigacja, umiejscowione zostały trochę wyżej, łącząc się z tradycyjnym zegarkiem wkomponowany w eleganckie wnętrze Mercedesa.

Fizyczny pozostał system sterowania klimatyzacją. Fizyczne są również przyciski do sterowania ustawieniami fotela. Znalazły się one w interesującym miejscu – na bocznych drzwiach, co z pewnością jest ukłonem dla fanów starszych Mercedesów. Jedna z wajch przy kierownicy służy do sterowania zaawansowanym tempomatem, inna natomiast do zmiany biegów, a ostatnią startujemy wycieraczkami.

Co ciekawe, przyciski do aktywacji systemów wspomagających kierowcę zostały umiejscowione po lewej stronie deski rozdzielczej, tuż przy drzwiach kierowcy. Wyglądają jakby były oderwane od całego systemu sterowania i jakby służyły do wyłączenia/włączenia mało istotnych funkcji, a tak przecież nie jest. Na szczęście to tylko błędnie wrażenie, bowiem korzystanie z nich jak najbardziej jest wygodne.

Świetne oprogramowanie, ale nawigacja wymaga drobnych usprawnień

Przełączanie się pomiędzy stacjami radiowymi i utworami jest naprawdę dobrze zrealizowane. W tym celu można oczywiście wykorzystać pokrętło na środkowym tunelu, ale także przyciski umieszczone na kierownicy, które umożliwiają zmianę utworu/stacji oraz regulację poziomu głośności. Utwory przedstawiane są na czytelnej liście, a najczęściej słuchane stacje można dodać do listy ulubionych. Podczas odtwarzania muzyki ze smartfona, przykładowo z aplikacji Spotify, na głównym ekranie systemu multimedialnego pojawia się informacja o aktualnym utworze, artyście i czasie trwania.

Nie spotkałem się z żadnym problem podczas połączenia smartfona przez Bluetooth. Po pierwszym sparowaniu, wystarczyło wsiąść do auta, aby system automatycznie połączył się z iPhonem. Po sparowaniu mamy dostęp kontaktów, listy ostatnich połączeń i wiadomości. Wbudowany w samochód mikrofon i głośniki mogą wówczas posłużyć jako zestaw głośnomówiący. Dobrze słychać rozmówcę, jak i osoba po drugiej stronie nie ma żadnych zarzutów do jakości połączenia.

Mercedes oferuje również wsparcie dla Android Auto i Apple CarPlay. Połączenie odbywa się za pośrednictwem kabla USB. Systemowi Google poświęciliśmy już oddzielny wpi, a jeśli chodzi o Apple CarPlay, to działa szybko i stabilnie. Oczywiście jeśli nie potrzebujemy dostępu do usług Google czy Apple, to jak najbardziej można korzystać wyłącznie z systemu Mercedesa, któremu nie brakuje opcji, a ponadto zapewnia dostęp do ustawień pojazdu.

Klasa E potrafi łączyć się z mobilną aplikacją Mercedes Me. Z poziomu smartfonu można zdalnie sprawdzić pozycję zaparkowania samochodu – nanoszona jest ona automatycznie. Dostępne są informacje o zasięgu, ciśnieniu opon i czy pojazd jest aktualnie zamknięty czy otwarty. Aplikacja zapewnia jeszcze bardziej szczegółowe informacje, jak poziom płynu chłodzącego czy stan akumulatora.

Na tym możliwości współpracy ze smartfonem się nie kończą. Można bowiem na parkingu wysiąść z Mercedesa i proces parkowania dokończyć już zdalnie.

Do nawigacji muszę się jednak doczepić. Świetnie, że można ją wyświetlić na ekranie głównym lub zamiast obrotomierza, a proste wskazania pojawią się nawet na przedniej szybie. Niestety, system nie jest idealny.

Po pierwsze, wprowadzenie nowego celu jest niewygodne i momentami nieintuicyjne, a dodatkowo litery zostały ułożone na poziomej liście – wszystkie znaki są w jednym ciągu, co z pewnością nie ułatwia zlokalizowania interesującej litery czy cyfry. Na szczęście można ratować się rysowaniem liter na „narośli” lub podać adres głosowo.

Po drugie, nawigacji zdarzyło się zgubić w Warszawie. Na obronę Mercedesa dodam, że wcześniej sporo pojeździłem nową klasą E, ale w innej wersji i tam nawigacja zawsze funkcjonowała poprawnie.

W środku ogromne wrażenie robi jeszcze system nagłaśniający Burmester. Z pięknie zaprojektowanych maskownic głośników wydobywa się czysty, fenomenalnie rozchodzący się po wnętrzu dźwięk. W testowanym egzemplarzu cały system składał się z 13 wysokowydajnych głośników.

Sercem systemu jest 9-kanałowy wzmacniacz DSP o łącznej mocy wyjściowej 590 watów. Ponadto na odczucia wpływ ma bardzo dobre wyciszenia kabiny – muzyki przyjemnie słucha się nawet podczas prędkości autostradowych.

Podsumowanie: duże wyświetlacze i fizyczne przyciski to dobre połączenie

Jak dowiedzieliście się ze wstępu, a także zobaczyliście na zdjęciach, Mercedes potrafi tworzyć piękne wnętrza, łączące najnowszą technologię z klasycznym stylem. W swojej klasie, dopracowanych aut premium, Mercedes zapewnia najlepiej zaprojektowane wnętrze.

System multimedialny udowadnia, że niemiecki producent opanował tworzenie nowoczesnego i zaawansowanego oprogramowania, które zapewnia bogatą listę opcji. Poważniejszych niedociągnięć po prostu nie ma, chociaż do dwóch elementów mam pewne zastrzeżenia. Pierwszym jest nawigacja, drugim zbędny dodatek do sterowania, który zasłania pokrętło na środkowym tunelu.

Warto zauważyć, że oprócz wspomnianych dwóch wad, cała reszta wypada bardzo dobrze. Świetnie wyglądają duże ekrany, możliwości współpracy ze smartfonem stoją na wysokim poziomie, a dodatkowo system oferuje rozbudowane opcje personalizacji. To nie wszystko, bowiem nowy Mercedes klasy E świetnie radzi sobie ze wspomaganiem kierowcy. Jednak temat systemów wspomagających jest na tyle obszerny, że poświęcimy mu oddzielny test.

Pełny test Mercedesa klasy E (w fenomenalnej wersji AMG!) znajdzie na Autokult.pl.

© dobreprogramy