Metro Exodus: ataki ze strony fanatyków platformy Steam nie ustają

Strona główna Aktualności
Źródło: Materiały prasowe Deep Silver
Źródło: Materiały prasowe Deep Silver

O autorze

Patrząc na zachowanie niektórych graczy w kontekście Metro Exodus, można odnieść wrażenie, że gry stają się czymś na miarę religii. Są tacy, którzy wiary w daną produkcję bądź wydawcę bronić będą do upadłego. Nie ustają ataki ze strony fanatycznych wielbicieli platformy Steam, rozgoryczonych po udzieleniu rocznej wyłączności na dystrybucję dla Epic Games Store.

Wystawiwszy dostatecznie dużo negatywnych recenzji poprzednim odsłonom serii na platformie Steam, niezadowoleni gracze przenieśli się na Metacritic, znany serwis agregujący oceny wydawane przez dziennikarzy, a przy tym pozwalający także recenzować gry użytkownikom. Podczas gdy media produkcję 4A Games zdecydowanie pochwaliły, zapewniając jej średnią w okolicach 81/100, w rankingu społeczności posypały się zera i jedynki.

Ponownie, wielu przesadnie nie ukrywa o co chodzi. – Brak Steam, «Epic Fail Store» to epicka porażka – pisze internauta „Kcon”. – Nie ma recenzji, nie ma forum, nie ma zapisów w chmurze, nie ma osiągnięć, nie ma kart kolekcjonerskich, nie ma niczego co czyni tę platformę wartą uwagi – tłumaczy.

– Antykonsumenckie praktyki deweloperów zasługują na to, aby ta gra [«Metro Exodus» – przyp. red.] crashowała i była niegrywalna nie tylko dlatego, że nie możesz jej kupić – dodaje „linkhidalgogato”.

Takich lub podobnych opinii jest więcej i przeważnie akompaniuje im zero, najniższa możliwa ocena użytkownika w serwisie. I choć trafiają się też osoby narzekające na inne aspekty produkcji, takie jak chociażby „rusofobiczny klimat”, to jednak ciężko nie ulec wrażeniu, że zdecydowana większość skrajnie negatywnych opinii podyktowana jest głównie przez użytą platformę dystrybucji.

Dystrybucja w stylu last-minute

Przypomnijmy, Metro Exodus miało swoją premierę 15 lutego. Pod koniec stycznia, już po rozpoczęciu zamówień wstępnych, poinformowano, że roczną wyłączność na dystrybucję gry otrzyma sklep Epic Games Store. Pre-ordery złożone na Steam gracze mogli albo anulować, albo wstrzymać się z nimi do roku 2020, kiedy to tytuł pojawi się i na tej platformie. To nie spodobało się społeczności graczy, której najbardziej krewcy przedstawiciele rozpoczęli w internecie kampanię przeciwko twórcom z 4A Games i wydawcy, firmie Koch Media. Efektem jest tzw. review bombing, czyli tworzenie tysięcy negatywnych recenzji wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Przykład widać powyżej.

Pikanterii całej sytuacji nadaje fakt, że osoby odpowiedzialne za Metro Exodus bardzo długo zwlekały z powiadomieniem o umowie z Epic Games Store. Być może również dlatego, że została podpisana w ostatniej chwili. Jak się okazuje, logo Epic Games Store widniejące na opakowaniu edycji pudełkowej jest naklejką, naniesioną na logo Steam; jakby wydawca zmienił zdanie tuż przed premierą.

Trudno tym samym przesadnie dziwić się, że gracze są wściekli. Jednak współczuć trzeba twórcom, którzy odwalili kawał dobrej roboty, a teraz są szkalowani przez decyzję ludzi z góry.

Recenzję Metro Exodus przeczytasz w serwisie WP Gry.

© dobreprogramy