reklama

Microsoft Teams jako sposób wymyślenia szkolnej klasy na nowo

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Próba powstrzymania ekspansji chromebooków na rynku edukacyjnym nie może się ograniczać tylko do tanich laptopów i pozbawionego możliwości uruchamiania aplikacji win32 Windowsa. Firma z Redmond zamierza podbić szkoły za pomocą narzędzi pakietu Microsoft Teams. Oczywiście chodzi przede wszystkim o szkoły amerykańskie, przedstawione dziś propozycje programowe nijak nie pasują do szkolnictwa innych krajów – ale na bazie Teams będzie można sporo zrobić też i u nas.

To „nowe doświadczenie klasowe”, które ma być teraz częścią Microsoft Teams, ma pozwolić na łatwe udostępianie wśród grup uczniów określonych informacji od szkoły i nauczycieli i tworzenie przez uczniów takich grup w celach współpracy nad projektami. Teams pozwoli na wymianę plików, przypinanie ważnych informacji, dodawanie zakładek do dokumentów, ankietowanie, czatowanie (oczywiście muszą być w tym emoji i naklejki – takie czasy). Do tego dochodzi komunikacja audio-wideo, zarówno w obrębie grupy, jak i z gośćmi – koła na nowo tu nie wymyślano, wykorzystano to Skype for Business.

Teams, jak można się spodziewać, to jednak przede wszystkim praca grupowa, w obrębie znanych narzędzi Office. Uczniowe będą więc mogli współredagować dokumenty (pod okiem nauczyciela), korzystając z wydzielonych dla swoich grup przestrzeni roboczych. W tej sposób otrzymają też zadania domowe. Jeśli zaś z jakiegoś powodu będą nieobecni na zajęciach, to nic straconego – lekcje w ramach Teams oferowane są jako pliki OneNote, więc wszystko będzie tu można powtórzyć.

Edukacyjna platforma Microsoftu zostanie udostępniona na całym świecie latem tego roku. Mają jej towarzyszyć rozmaite programy edukacyjne w zakresie tzw. STEM (Science, Technology, Engineering and Mathematics), przeznaczone dla szkół średnich i dostępne do pobrania za darmo. Firma z Redmond chce też te programy propagować poprzez swoją sieć sklepów – choć ponownie, wszystko to dotyczy tylko USA.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama