reklama

Microsoft zachęca do Edge antyreklamą Chrome w Windowsie 10

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Pomimo jej zalet technicznych, wyniki nowej przeglądarki Microsoftu nie zachwycają. Większość użytkowników Windowsa 10 uruchamia ją chyba tylko raz – by pobrać sobie Google Chrome. O nowej próbie odwrócenia tego trendu donosi francuski projektant i programista aplikacji na Windows Phone'a Rudy Huyn. Najwyraźniej z reklamami w Windowsie 10 po prostu musimy się pogodzić.

W czerwcu Microsoft zaprezentował wyniki testów, z których wynikało, że na pracujących na baterii laptopach lepiej Chrome nie włączać. Przeglądarka Edge okazała się o 70% bardziej energooszczędna niż konkurencyjny produkt Google’a. Był to efekt prowadzonych długi czas badań telemetrycznych Windowsa 10, który pozwolił zoptymalizować działanie Edge nawet w najdrobniejszych detalach, takich jak animacje przycisków.

Wyniki odpowiednie wrażenie wywarły: twórcy Opery wzięli się do pracy, demonstrując, że to ich przeglądarka jest na Windowsie 10 najoszczędniejsza, pozwalając na najdłuższy czas pracy na baterii. I szczerze mówiąc, nasze obserwacje to zasadniczo potwierdzają – energooszczędność wydaje się najmocniejszym punktem tej chińskiej przeglądarki z Norwegii.

Kolejny etap microsoftowej kampanii okazał się jednak znacznie bardziej zaskakujący. Wspomniany Rudy Huyn przedstawił na Twitterze zrzut ekranu, pokazujący jawnie antychromowy komunikat. Pojawił się on w formie wyskakującego powiadomienia nad ikonką baterii w pasku narzędziowym Windowsa, informując użytkownika, że Chrome szybko zużywa dostępną energię, a przełączając się na Edge, użytkownik będzie mógł przeglądać Internet o 36% dłużej.

Nie jest to pierwszy raz, gdy firma z Redmond zdecydowała się na wykorzystanie systemowych funkcji Windowsa do promocji swojego oprogramowania. Najbardziej znany przykład to natrętne Gwx.exe, które przez wiele miesięcy dawało się we znaki użytkownikom Windowsa 7 i 8.1 uprawnionym do darmowej aktualizacji systemu do Windowsa 10. Na tym się nie skończyło, w samym Windows 10 domyślna konfiguracja Menu Start nie oszczędza użytkownikom reklam aplikacji z Windows Store, reklamowe treści można dostać nawet na ekranie blokady.

Jeśli komuś się to nie podoba, bo dawno temu w Windowsie XP takich kwiatków nie było, to powinien sobie przypomnieć, że mamy inne czasy, w których Windows nie jest tak naprawdę już systemem operacyjnym, lecz kompleksową usługą, dostarczaną przez Microsoft osobom zanurzonym w ekosystemie jego oprogramowania. Telemetria i reklamy są zaś naturalnym sposobem na ulepszanie tego ekosystemu i zwiększanie zaangażowania użytkowników.

No chyba że masowo przerzucą się oni na przedstawioną przez francuskiego projektanta alternatywę dla Edge’a, której pod względem energooszczędności nic nie przebije.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama