r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Potyczka o energooszczędność: Opera podejmuje rękawicę rzuconą przez Edge'a

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Dawno już nie mieliśmy w IT otwartej wizerunkowej potyczki pomiędzy dwoma dużymi graczami. Pozory lub szczere wyrazy sympatii, wola współpracy w celu doskonalenia ogółu usług jest zdecydowanie częstsza niż otwarte mówienie o zdrowej rywalizacji. Sytuacja właśnie się zmieniła za sprawą opublikowanego przez Microsoftu testu energooszczędności przeglądarek.

Gwoli przypomnienia, Microsoft opublikował w ostatnim czasie film, na którym widoczny jest eksperyment sprawdzający energooszczędność czterech popularnych przeglądarek: Firefoksa, Chrome’a, Opery i oczywiście Edge’a. Jak można się było spodziewać, biorąc pod uwagę to, kto przeprowadzał test, zwyciężył dostępny wyłącznie na Windowsa 10 Edge. Nad Operą, która uplasowała się na drugiej pozycji miał przewagę 1 godziny i 4 minut.

Pierwszy etap testu obejmował odtwarzanie klipu wideo, zaś drugi polegał na uruchomieniu skryptu przeprowadzającego typowe dla przeciętnego użytkownika działania w przeglądarce – wyświetlanie stron, oglądanie filmów, etc. W tym przypadku również zwyciężył Edge. Niemniej informację o metodologii były dość ograniczone. W naszym artykule można zaś przeczytać, jak istotna dla energooszczędności Edge’a jest rugana przez użytkowników telemetria i jej konsekwencja w postaci usługi Energy Estimation Engine.

r   e   k   l   a   m   a

Takie wyniki nie przekonały jednak programistów z Opery, która ma w zanadrzu dwie funkcje pozwalające wydłużyć czas pracy komputera podczas działania przeglądarki na jednym ładowaniu. Są to oczywiście intensywnie promowane nowości w przeglądarce – wbudowany silnik blokujący reklamy oraz tryb energooszczędny.

Na blogu Opery ukazał się dziś raport z eksperymentu ze zaktualizowaną metodologią. Mimo że Microsoft nie podzielił się szczegółami, to programiści z Opery założyli, że twórcy Edge’a korzystali z Opery bez włączonych dwóch wspomnianych funkcji. Okazało się, że zrewidowanie metodologii przyniosło zgoła inne rezultaty.

Opera opublikowała na swoim blogu szczegółową metodologię, według której platformę testową stanowiło urządzenie Lenovo Yoga 500 w konfiguracji i3-5005U, 4GB RAM-u, 500 gigbajtami na dysku twardym i zainstalowanym Windowsem 10 oczywiście. Test polegał zaś na zbliżonym do tego zastosowanego do Microsoftu skryptu (jednak nie tego samego, który ma naśladować interakcje z przeglądarką przeciętnego użytkownika.

Jak nietrudno się domyślić, zwyciężyła Opera. Laptop z nią działał na akumulatorze o 43 minuty dłużej niż analog z Edgem. Nie można jednak przyznać eksperymentowi niezaprzeczalnej obiektywności: wykorzystano deweloperską, a nie stabilną, wersję przeglądarki oznaczoną numerem 39.0.2248.0. Mimo że wydana została już wersja 40.0.2267.0. To oczywiście kwestia subiektywna, jednak niektórzy mogą uznać zestawianie wersji rozwojowej ze stabilną za niesłuszne.

Oczywiście od czasu agresywnych kampanii opartych na czarnym PR, branża IT znacząco dojrzała. Nic jednak nie szkodzi, aby postarać się o więcej dla końcowego użytkownika w imię zdrowej i pozbawione złośliwości rywalizacji. Do takiej potyczki doszło właśnie pomiędzy Microsoftem i Operą, zaś końcową ocenę wyników pozostawiamy Czytelnikom.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.