Navitel RE900 Combo – test samochodowej nawigacji, rejestratora i tabletu w jednym

Strona główna Lab Inne
image

O autorze

Chcąc doposażyć swój samochód w jakiś elektroniczny gadżet, bardzo często pierwszym pomysłem jest nawigacja i popularny dziś wideorejestrator. Idąc dalej pomyśleć można również nad zmianą systemu audio, gdy to zamontowane w pojeździe nie umożliwia podłączenia karty pamięci czy pendrive'a z własnymi utworami. Wreszcie, myśląc o bezpieczeństwie oczywistym wyborem może wydawać się zakup zestawu głośnomówiącego do telefonu.

Zamiast jednak kupować wszystkie te sprzęty z osobna, pomyśleć można nad zakupem czegoś, co kluczowe ich cechy łączy. Niedawno próbę stworzenia takiego sprzętu podjął Navitel, udostępniając klientom model RE900 Combo, który przez kilka ostatnich deszczowych dni towarzyszył mi w aucie. Zapraszam do lektury moich wrażeń z korzystania z urządzenia, które łączy w sobie nawigację, rejestrator wideo oraz otwiera drogę do nowych zastosowań, dzięki działaniu w oparciu o Androida.

Budowa, zawartość opakowania

Kupując RE900, w zestawie użytkownik otrzymuje dość standardowe wyposażenie. Poza samym urządzeniem jest tu uchwyt (ze specyficznym, ale wygodnym mocowaniem na zatrzask), instrukcja obsługi oraz przewody. Kabelek USB ma długość około 15 centymetrów, zaś przewód samochodowej ładowarki około 110 centymetrów.

To spodziewana długość, ale okazuje się niemiłym zaskoczeniem zaraz po tym, jak w instrukcji dotrze się do działu Instalacja urządzenia. Zalecana lokalizacja montażu RE900 to bezpośrednia okolica wstecznego lusterka. Jest nawet grafika podpowiadająca, jak przewód poprowadzić przy podsufitce i w słupku A, by na stałe ukryć go w pojeździe. Wszystko pięknie, ale obawiam się jednak, że na coś takiego około metrowy przewód nie wystarczy nawet w Renault Twizy, nie mówiąc już o bardziej konwencjonalnym pojeździe.

Poza tym od strony sprzętowej wszystko jest na swoim miejscu. Urządzenie jest świetnie wykonane – front ze szkła, a tył z matowego tworzywa, które nie palcuje się zbyt chętnie. Spasowanie materiałów jest bardzo dobre, co dotyczy także uchwytu. Nic tutaj nie trzeszczy i całość sprawia solidne wrażenie.

Nawigacja jest bardzo dobra, dopóki nie odezwie się lektor

Zabierając się do testów, od razu podświadomie traktowałem RE900 przede wszystkim jako nawigację, w której wbudowany rejestrator i dodatkowe korzyści są tylko – no właśnie – dodatkami. Zanim jednak przejdę do opisu tych dwóch ostatnich aspektów, wypada skupić się na wspomnianej nawigacji, czyli aplikacji Navitel Navigator.

Dotychczas moja przygoda z oprogramowaniem Navitela nie była zbyt udana, czego dowodem może być rozczarowujący nieco test modelu E500 Magnetic. Jego rewelacyjny uchwyt nie zdołał wówczas przykryć niedociągnięć oprogramowania i momentami wyjątkowo wolnego reagowania na na dotyk, przez co urządzenie w mojej ocenie nie zasłużyło nawet na 3 gwiazdki w naszej 5-cio stopniowej skali.

Tutaj, w RE900 oprogramowanie nawigacji sprawuje się dużo lepiej. Po pierwsze w czasie testów nie zdarzyło mi się czekać na znalezienie sygnału GPS dłużej niż kilka sekund. Po drugie, i co z mojego punktu widzenia ważniejsze – aplikacja nawigacji działa po prostu szybko. Nie ma mowy o zacięciach klawiatury czy długim oczekiwaniu na propozycję trasy. Wszystko działa tak, jak tego należy oczekiwać, czyli po prostu sprawnie.

Komunikaty podczas jazdy wypowiadane są z odpowiednim wyprzedzeniem przed manewrem, a dzięki dobremu wyświetlaczowi grafiki na ekranie są czytelne i miłe dla oka. Jest także tryb nocny, który może być włączany automatycznie. Jego kolory są najpewniej dokładnie takie same jak w testowanym przeze mnie poprzednio E500 (i na które wówczas nieco narzekałem), ale tutaj wszystko wygląda po prostu dobrze a przyczyną jest dużo lepszy kontrast, nasycenie i rozdzielczość wyświetlacza.

Niestety w nawigacji nie obyło się bez wpadek, a problemem są komunikaty głosowe. Pomijając już nawet specyficzną intonację zdań wypowiadanych domyślnie przez pana Zbigniewa Urbańskiego, do której zdaniem wielu można się przyzwyczaić (według mnie – nie), główny problem leży gdzie indziej. Kłopotem jest brak spójności między odczytywanymi komunikatami, a tym, co widać na ekranie.

Wystarczy znaleźć się w nieznanym mieście z szeregiem gęsto rozmieszczonych skrzyżowań, by szybko przekonać się jak bardzo może być to kłopotliwe. Za 300 metrów skręć w lewo?! – mówi lektor, podczas gdy na ekranie widać manewr zbliżający się już za 170 metrów. Takie sytuacje są bardzo częste, a nie trzeba chyba wyjaśniać jak szybko mogą doprowadzić do pomyłek.

Po szerszy opis obydwu cech lektora (jego specyficznej intonacji oraz kiepskiego wyczucia czasu) raz jeszcze odsyłam do mojego poprzedniego testu E500 Magnetic, gdzie rozpisałem się na ten temat nieco szerzej, a w przypadku RE900 jest dokładnie tak samo. Podsumowując kwestię nawigacji – do pilnej poprawy aktualizacjami jest kwestia odczytywania komunikatów głosowych, a poza tym w mojej ocenie jest nie inaczej, jak po prostu dobrze.

Rejestrator warto traktować jako dodatek

Na nawigacji RE900 się jednak nie kończy. Urządzenie wyposażono w wideorejestrator korzystający z sensora OmniVision OV 2710 i obiektyw o deklarowanym przez producenta kącie widzenia na poziomie 140 stopni. Kamerkę można w dość szerokim zakresie pochylać, po to, by nacelować ją na odpowiedni fragment jezdni niezależnie od pozycji ekranu. W końcu priorytetem (przynajmniej w moim odczuciu) powinno być wygodne zawieszenie urządzenia na szybie i ustawienie pochylenia ekranu nawigacji na potrzeby przyjemnego zerkania na mapę, a dopiero potem dostosowanie kierunku patrzenia kamery.

Tutaj szybko daje o sobie znać fakt, iż łącząc funkcjonalność dwóch urządzeń w jednej obudowie, trzeba pójść na pewne kompromisy. Takim kompromisem w tym przypadku jest umiejscowienie uchwytu do szyby, który najczęściej znajdzie się na nagraniu, objęty polem widzenia kamery. Naturalnie szeroki zakres regulacji uchwytu (a nawet możliwość obrócenia samej przyssawki o 180 stopni) pozwalają na różne sposoby zmieniać położenie urządzenia na szybie i tym samym wpływać na obszar, który zostanie zasłonięty uchwytem.

W moim przypadku jednak, swobodne zawieszenie nawigacji na mocno pochylonej szybie mniej więcej w połowie jej wysokości, poskutkowało efektem takim, jak widać na powyższym zdjęciu. Gdy ekran został nieco obrócony w kierunku kierowcy, a obiektyw kamery skierowany w lewo (by nie patrzył głównie na chodnik i pobocze, ale na wprost pojazdu), uchwyt znalazł się w polu widzenia. Zasłania sporą część, ale z drugiej strony wszystko co dzieje się na drodze jest widoczne, a na jego obecności cierpi głównie nagrywane niebo.

Jeśli zaś chodzi o jakość nagrań, trudno spodziewać się cudów. Nie zapominajmy, iż mówimy o sprzęcie wycenionym na niecałe 500 złotych, który jest głównie nawigacją, a do tego oferuje szereg zalet z uwagi na zastosowanego Androida, o czym za chwilę. Biorąc już poprawkę na to, iż kilka dni z rzędu gdy testowałem urządzenie na dworze zastać można było tylko deszcz i zachmurzone niebo, jakość nagrań oceniam co najwyżej na średnią.

Jak widać na załączonych próbkach, filmy nie są szczególnie wyraźne, choć oczywiście ogromne znaczenie mają tutaj kiepskie warunki pogodowe. Jeśli nie pada intensywnie, a prędkość jazdy jest stosunkowo niska, ze stopklatek można najczęściej odczytać numery rejestracyjne blisko poruszających się pojazdów w mieście. Plus należy się za niezłą jasność – na powyższym filmie nagrania wyglądać mogą na ciemne, ale w rzeczywistości na drodze było jeszcze bardziej ponuro, niż sugeruje to zarejestrowany materiał.

Dla formalności, rejestrator zapisuje obraz w rozdzielczości fullHD przy 30 klatkach na sekundę i może dołączać do nagrań informacje o lokalizacji z GPS. 3-minutowy film w najwyższej jakości zajmuje około 500 megabajtów. Na możliwą do zastosowania kartę pamięci microSD o pojemności 64 GB powinno się więc zmieścić około 6 godzin takich nagrań.

Android i funkcje multimedialne sprawują się świetnie

Co interesujące, na nawigacji Navitela oraz rejestratorze sprawa się tutaj nie kończy. Producent proponuje traktować RE900 także jako tablet. Tablet to może przesada, ale określenie tani smartfon do samochodu może już tutaj pasować. Sprzęt wykorzystuje do działania Androida. Jest to wersja 4.4.2, więc koło najnowszego Androida nawet nie leżała i zapewne nie można spodziewać się w przyszłości jej żadnej aktualizacji, ale wszystko działa tu zaskakująco sprawnie i jak na potrzeby samochodowe jest wystarczająco funkcjonalne.

W urządzenie wbudowano slot na kartę microSIM, która umożliwia sprzętowi łączenie się z 3G. Wystarczy włożyć do urządzenia własną kartę lub tylko na jego potrzeby kupić kolejną, co otwiera zupełnie nowe możliwości. Po pierwsze urządzenie może po prostu działać jako telefon w trybie głośnomówiącym. Co więcej, dzięki wbudowanemu transmiterowi FM, dźwięki mogą być przekazywane do radia w samochodzie, by było głośniej i wyraźniej.

Dzięki wbudowanej łączności bluetooth urządzenie można sparować z innym sprzętem, a wbudowane Wi-Fi pozwoli w domu aktualizować mapy bez podłączania RE900 do komputera, choć to można nawet robić za pośrednictwem 3G. Łączność z Internetem można udostępniać czyniąc z RE900 mobilny hotspot oraz wykorzystywać w samej nawigacji – do wyświetlania wspomnianej pogody, informacji o korkach i nie tylko.

Do czynienia mamy tu po prostu z Androidem. Nie ma w nim co prawda Sklepu Play, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by instalować tu aplikacje wprost z plików APK. Można więc na przykład doinstalować Chrome'a by poczytać aktualności na stronie głównej dobrychprogramów lub, co dla wielu może być decydującym czynnikiem przy zakupie, zainstalować dowolną aplikację do nawigowania, w tym choćby Mapy Google.

Dla kogo RE900 Combo?

Podczas testów Navitel RE900 Combo pozytywnie mnie zaskoczył. Po kiepskim wrażeniu, jakie zrobił na mnie model E500 Magnetic, spodziewałem się, że tutaj również kiepsko będzie z nawigacją. Tymczasem okazuje się, że tutaj nie występują problemy z łapaniem sygnału, a oprogramowanie chodzi płynnie, dzięki lepszym podzespołom. Dobrze wyglądają również kolory, bo ekran jest jasny i oferuje rozdzielczość HD. Choć problemy z lektorem są aktualne, to te da się rozwiązać aktualizacjami, za które trzymam kciuki.

Co istotne jednak, poza niezłą nawigacją otrzymujemy tu także wideorejestrator, z którego nagrania mogą się do czegoś przydać i przestarzały, ale jednak – system Android z dostępem do Internetu dzięki 3G. Ten otwiera drogę do stosowania dowolnych aplikacji, w tym lubianych przeze mnie Map Google, przez co zakup RE900 wydaje się być opłacalny.

Dlatego też urządzenie otrzymuje ode mnie 4 gwiazdki (od maksymalnej noty odejmuję jedną głównie za problemy z lektorem w nawigacji) i jego zakup polecam rozważyć każdemu, kto nie ma w pojeździe nawigacji i rejestratora, a zakup dwóch niezależnych urządzeń może okazać się zbyt dużym wydatkiem.

© dobreprogramy