Nowy Samsung Galaxy S9: nasze wrażenia i wszystko, co musisz o nim wiedzieć

Strona główna Aktualności

O autorze

Smartfony Samsunga z najwyższej półki zostały już rozpakowane. Jeszcze dziś ruszy przedsprzedaż modeli należących do najbardziej luksusowych z prezentowanych w tym roku urządzeń mobilnych – Galaxy S9 i S9+. Większy i potężniejszy model miałam okazję obejrzeć z bliska.

Galaxy S9+ dostał delikatnie zakrzywiony na bokach ekran QHD (570 ppi) typu Super Amoled, o przekątnej 6,2 cala i proporcjach zbliżonych do 2:1 (konkretnie 18,5:9). Ramki wokół ekranu są nieco cieńsze niż u poprzednika, dzięki czemu smartfon jest minimalnie krótszy (158,1 × 73,8 × 8,5 mm, 189 g). Smartfon sprawia wrażenie długiego, ale trzyma się go dość wygodnie. O obsłudze jedną ręką nie ma oczywiście mowy, ale dzięki lekkiej zmianie pozycji czytnika linii papilarnych łatwiej do niego sięgnąć. Mierząc tętno czujnikiem z tyłu nadal można trafić palcem w obiektyw.

Obiektyw „jak prawdziwy”

Specyfikacja obu urządzeń tradycyjnie jest imponująca, ale tym razem zacznę od aparatu, jest bowiem co opisywać. Galaxy S9 i S9+ mają mechaniczną, listkową przysłonę w obiektywach głównego (tylnego) aparatu. Przysłona ma 2 pozycje – imponująco jasną F1,5 i zapewniającą przyzwoitą już głębię ostrości F2,4. Można powiedzieć, że seria S9 to pierwsze smartfony, które mają „prawdziwą” przysłonę. Mechanizm jest bardzo cichy, ale trzymając smartfon przy uchu można usłyszeć jego działanie.

Zaawansowany fotograf może przejść do trybu manualnego w aplikacji do robienia zdjęć i samodzielnie kontrolować czas naświetlania, czułość ISO i stopień przymknięcia przysłony. Przełączanie widać na poniższym filmie. Działa na tyle szybko, że nie przeszkadza przy fotografowaniu. Oczywiście w trybie automatycznym nikogo nie interesuje możliwość ręcznej zmiany przysłony, więc światło jest zmieniane automatycznie, zależnie od warunków.

Obiektyw z przysłoną F1,5 to nie jedyne ulepszenie, które zapewni świetne zdjęcia w nocy. Sporo załatwia ciekawie skonstruowana matryca i pomysłowe oprogramowanie smartfonu. W S9 i S9+ znalazła się 12-megapikselowa matryca, której piksel mierzy 1,4 mikrona. Jest to matryca typu Dual Pixel, zapewniająca szybkie i precyzyjne ustawianie ostrości, a ponadto została wyposażona we własną pamięć DRAM, w której zmieszczą się 4 pełne klatki.

Zapewne domyślacie się już, dokąd zmierzamy… z każdego zestawu 4 klatek można wybrać najlepsze ujęcie. Następnie z trzech ujęć złożyć obraz podobny do HDR. Takie właśnie przetwarzanie zachodzi przy słabym oświetleniu. Orientacyjnie Samsung podaje wartość graniczną 1 luxa. W zakresie powyżej 1 i poniżej 50 luxów zachodzi podobny proces, ale wybierane są tylko 2 klatki. Tam, gdzie sprzęt niedomaga, uratuje nas pomysłowe oprogramowanie. Wszystko dzieje się niejawnie, więc trudno mi powiedzieć, czy w czasie krótkiego testu S9+ wykorzystywał tę metodę. Na pewno zdjęcia, które robił przy sztucznym świetle, były bardzo dobre, choć niestety nie były wolne od artefaktów cyfrowego przetwarzania (prawdopodobnie usuwania szumu), które widać na powiększeniu.

Galaxy S9+ ma jeszcze jeden dodatkowy aparat, w którym kryje się zoom optyczny ×2, F2,4. Za nim także znajduje się 12-megapikselowa matryca, ale mniejsza – jej piksel ma 1,22 mikrona. Ten aparat zapewnia nam możliwość korzystania z rozmywania tła i ustawiania ostrości na żywo. W przeciwieństwie do programowego rozmywania tła selfie, tu możemy uzyskać dość naturalne efekty.

Frontowy aparat ma matrycę o rozdzielczości 8 Mp, F1,7. Sprzęt jest dobrej jakości, ale nie wprowadza innowacji. Co innego oprogramowanie, które ma zapewnić nam jak najlepsze selfie. Jest tu oczywiście możliwość rozmywania tła przez oprogramowanie, przy czym za rozpoznawanie pierwszego planu odpowiada sztuczna inteligencja. Efekty są bardzo dobre, ale wprawne oko zauważy, że nie jest to rozmycie wynikające z właściwości układu optycznego.

Choć najlepszy aparat to taki, który mamy przy sobie, ten ma szansę być najlepszym aparatem, jaki można mieć przy sobie. Jeśli chodzi o kręcenie filmów, też jest czym się zainteresować. Matryca opracowana przy współpracy między innymi z Sony daje niespotykane wcześniej możliwości nagrywania poklatkowego, czyli „w zwolnionym tempie”. S9 może nagrywać filmy z prędkością 960 klatek na sekundę. Oznacza to, że 0,2 sekundy możemy rozciągnąć 30-krotnie, aż do 6 sekund. Warunkiem jest poświęcenie jakości – można to zrobić tylko w rozdzielczości 720p. Efekty są imponujące. Jeśli mieliście w rękach ostatniego Galaxy Note’a, mogliście zobaczyć zaledwie zapowiedź tego, co potrafi S9.

Zwalnianie filmów może działać automatycznie. W przeznaczonym do tego trybie nagrywania automat czeka, aż ruch zostanie wykryty w określonym miejscu na ekranie. Oznacza to, że film zostanie zwolniony na przykład wtedy, gdy bila wejdzie w konkretny obszar kadru. Oczywiście nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli i trzeba trochę film poprawić – można to zrobić w edytorze. Jednym klipie może być do 20 takich zwolnionych fragmentów. Film można też ustawić jako dynamiczna tapeta na ekranie blokady, co byłoby niezłym pomysłem, gdyby nie niska jakość filmu. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić sobie GIF-a z nagranego właśnie filmu.

Nagrywanie filmów jest oczywiście możliwe w rozdzielczości 4K, przy czym dzięki zastosowaniu kodeka h.265 filmy zajmują mniej miejsca w pamięci. Producent podał, że można zaoszczędzić do 40%.

Wyścig z konkurencją trwa i nie mogło zabraknąć możliwości zrobienia z siebie animowanego emoji. Jak zdążyłam się przekonać, system ten nie akceptuje osób czeszących się z grzywką. Jeśli jednak AI Samsunga poradzi sobie z przetworzeniem mimiki użytkownika na model, można przygotować emoji w postaci GIF-ów, które będą ruszać się jak my i wyglądać jak my. Można też animować w ten sposób któryś z gotowych modeli.

Dolby Atmos, HDR i słuchawki AKG

Tradycyjnie już przy opracowywaniu możliwości dźwiękowych Samsung współpracował z firmą AKG, znaną między innymi z dobrych słuchawek. W zestawie z Galaxy S9 i S9+ znajdziemy oczywiście słuchawki tego producenta, ale to nie koniec. Technicy z AKG dostroili także głośniki stereo dla tych smartfonów. Jeden z nich znajduje się u dołu urządzenia, drugi zaś na górze i służy zarówno do multimediów, jak i do rozmów „przy uchu”.

Na ile zdążyłam się zorientować podczas krótkiego testu, Galaxy S9 jest sporo głośniejszy od S8 i zapewnia dobre wrażenia z oglądania filmów. Materiały z dźwiękiem przestrzennym też będą odpowiednio prezentowane, co gwarantuje certyfikat Dolby Atmos.

8 rdzeni i 6 GB RAM-u

By przetwarzać obrazy z podwójnego aparatu Galaxy S9+ ma 6 GB RAM-u. Na rynku będą dostępne modele z pamięcią wbudowaną między 64 i 256 GB, można też włożyć do urządzenia kartę MicroSD i pojemności do 400 GB. Akumulator ma pojemność 3500 mAh, ale biorąc pod uwagę, jak mocny SoC został tu zamontowany, możemy spodziewać się bardzo różnego zużycia energii, zależnie od warunków.

Sercem obu modeli jest autorski układ Exynos 9810 z 8 rdzeniami i układem graficznym Mali G72 MP18 (do Stanów pojedzie wersja ze Snapdragonem). Procesor został wykonany w litografii 10 nm i składa się z 4 rdzeni – po cztery jednego typu. Najszybsze są taktowane zegarem 2,9 Ghz, ale na szczęście nie cały czas. Oprogramowanie będzie przełączać zegar między trzema trybami wydajności. Wolniejsze i bardziej energooszczędne są taktowane zegarem 1,7 GHz.

Galaxy S9 i S9+ mają też nowe rozwiązania w dziedzinie biometrii. Do rozpoznawania twarzy i skanowania tęczówki doszedł tryb łączący obie metody. Ten sposób autoryzacji jest podobno na tyle bezpieczny, by można było nim nie tylko blokować dostęp do książki adresowej, ale i autoryzować płatności. Szczegóły kombinacji nie są znane, ale nie jest to tylko połączenie „twarz i tęczówka”. Dobra wiadomość jest taka, że system ten działa bardzo dobrze niezależnie od oświetlenia (przynajmniej w warunkach lokalu, w którym mogłam je przetestować). Jeśli ktoś woli, może korzystać z odcisku palca.

Specyfikacja wymienia też gigabitowe LTE kategorii 18, ale niestety polskie sieci nie są na nią gotowe. Z dostępnych czujników warto wymienić także barometr, kompas, sensor Halla czy światła RGB. Smartfon ma oczywiście szybkie ładowanie bezprzewodowe, kompatybilne ze standardami WPC i PMA, a także przewodowe QC2.0.

Moc obliczeniowa i duży ekran wystarczają spokojnie do zabawy w wirtualnej rzeczywistości, kiedy smartfon zostanie umieszczony w goglach. Można też korzystać na nim z dwóch aplikacji jednocześnie – czy to obok siebie na podzielonym ekranie, czy w pływającym okienku. Całość działa pod kontrolą Androida 8 z nakładką i kilkoma aplikacjami Samsunga.

Na boku obudowy znalazł się przycisk do uruchamiania asystenta Bixby i nic nie wskazuje na to, by można było zmienić jego działanie. Trzeba też zaznaczyć, że smartfony nie mają osobnego koprocesora dla sieci neuronowej, a przetwarzanie wymaga dostępu do Internetu. Bixby nauczył się kilku nowych sztuczek, jak możliwość tłumaczenia napisów na żywo (z użyciem tłumacza Google), obliczanie kaloryczności posiłków i znajdowanie przepisów (najlepiej działa z menu sieci restauracji i pojedynczymi produktami), wskazywanie sklepu, gdzie można kupić wskazany towar albo testowaniu kosmetyków, opracowana przy współpracy z Sephorą. Możliwości asystenta będą zależeć od dostępności usług w danym kraju. Bixby ma też własny ekran, „na lewo” od głównego, ale można go ukryć.

Moją uwagę przykuła jeszcze jedna aplikacja – zupełnie nowa SmartThings, która służy do sterowania wszystkimi innymi urządzeniami Samsunga i partnerów. Aplikacja powstała wraz z platformą łączącą oświetlenie, AGD, telewizory i wiele innych urządzeń, które możemy mieć w domach.

Uboższy S9 ma ten sam procesor, 4 GB RAM-u i akumulator 3000 mAh.

Ceny, przedsprzedaż i wymiana

Ceny nowych smartfonów Samsunga to 3599 za model S9 i 3999 zł za S9+. Do 16 marca trwa przedsprzedaż, podzielona na 2 etapy. Jeśli ktoś kupi smartfon przed 7 marca, ma szansę otrzymać go wcześniej – jeszcze przed zakończeniem przedsprzedaży.

Niestety nie wszystkie kolory będą dostępne od razu. W pierwszej kolejności sklepy otrzymają czarne modele, więc jeśli ktoś marzy o wersji różowej lub niebieskiej, będzie musiał poczekać. Ostatnie dojadą prawdopodobnie modele szare. Warto tu dodać, że niezależnie od koloru tyłu, wszystkie smartfony będą miały czarne fronty. Wyłączony przywodzi na myśl czarny monolit, co budzi mieszane uczucia – może w oczach projektantów wygląda tajemniczo, ale mi kojarzy się z czymś martwym.

Trzeba też dodać, że Galaxy S9 i S9+ będą dostępne w modelu sprzedaży z wymianą starego smartfonu. Przy zakupie będzie można otrzymać zniżkę wysokości 400 zł, jeśli oddamy stary telefon. Ponadto, zależnie od stanu i wartości starego urządzenia, dostaniemy jeszcze dodatkowy bonus. Wartość swojego aktualnego smartfonu możecie sprawdzić na stronie promocji.

Na koniec trzeba dodać, że Galaxy S9 i S9+ spełniają normę IP68 i zostało to ujęte w zapisach gwarancji telefonu.

© dobreprogramy
s