r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowy Volkswagen Golf zapowiada przyszłość bez wypadków drogowych

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Wczoraj, sprawdzając lokalne wiadomości, przeczytałem o kolejnym wypadku samochodowym, tym razem śmiertelnym. Widziałem zdjęcia samochodów po zderzeniu, a raczej zdjęcia wraków. Do podobnych tragicznych sytuacji dochodzi bardzo często, a jak pokazują statystyki, na całym świecie w ciągu roku na drogach ginie prawie 1,3 mln osób. Producenci samochodów postanowili poszukać rozwiązania, eliminując główny czynnik tych przerażających statystyk – człowieka.

Możemy zachwycać się prowadzeniem nowych, sportowych aut, dających ogromną radość z jazdy. To właśnie ta przyjemność z prowadzenia pojawia się w argumentach przeciwników autonomiczności. Zgoda, jeżdżenie samochodem potrafi zapewnić sporo dobrej zabawy, ale nie powinniśmy jej przekładać nad bezpieczeństwo. W związku z tym zbliżająca się rewolucja w motoryzacji i sposobie postrzegania samochodów jest naprawdę potrzebna, nawet mimo iż odbierze nam, motoryzacyjnym fanatykom, jedną z bardziej podniecających czynności.

Podczas wczorajszej konferencji Volkswagena w Warszawie, przedstawiono projekt rozwiązania, które w przyszłości może znacznie zmniejszyć liczbę ofiar wypadków drogowych. Niemiecki producent wyjście widzi w autonomiczności samochodów, usunięciu z nich kierownicy i oddania sterów komputerowi. Zanim to jednak nastąpi, przyjdzie nam powoli poznawać kolejne poziomy autonomiczności. W samochodach Volkswagena spotkamy się z drugim poziomem, który już teraz powinien przełożyć się na zmniejszenie liczby wypadków na drogach. Podczas konferencji miałem go okazję poznać w praktyce, ale o tym za chwilę.

r   e   k   l   a   m   a

Już w 1939 roku marzono o autach autonomicznych

Koncepcja samochodów jeżdżących bez kierowcy nie jest czymś nowym. W 1939 roku na targach w Nowym Jorku, firma General Motors przedstawiła wizję autostrad przyszłości. Po tych drogach samochody poruszałby się „na szynach”, a ingerencja ze strony kierowcy była znikoma. Co ciekawe, aktualna wizja autonomiczności, choć odmienna, rozpocznie się właśnie na autostradach, a za szyny posłużą namalowane pasy odczytywane przez zaawansowane kamery.

Jeśli obejrzeliście filmik przedstawiający stary projekt General Motors, to powinniście dostrzec, że mimo ogromnego ruchu na autostradach, samochody poruszały się sprawnie, bez korków i, w założeniu, bez wypadków. Nadchodzące wyższe poziomy autonomiczności przyniosą właśnie takie autostrady, na których wypadków będzie znacznie mniej, a kierowcy wjeżdżający z A2 do Warszawy, nie będą musieli w godzinach popołudniowych stać w ogromnym korku.

Drugi poziom autonomiczności w Golfie i Passacie

Nowe modele osobowych aut Volkswagena potrafią już trzymać się swojego pasa. Nauczył się tego m.in. Passat, Arteon czy Golf, a nawet Polo. Nie są to bardzo drogie limuzyny premium, Golf to przecież samochód dla ludu. Według danych firmy JATO Dynamics, która zajmuje się monitorowaniem europejskiego rynku samochodowego, to Golf jest tym najlepiej się sprzedającym – ponad 237 tys. egzemplarzy w ciągu pierwszego półrocza 2017 roku. To właśnie Golf przyczyni się do popularyzacji systemów wspomagających kierowcę i miejmy nadzieję, że pokazania szerszej publiczności i wszystkim sceptykom, ich wielu zalet.

Stosowane systemy nie usuną jeszcze korków z autostrad, ale przyczyniają się do ich wygodniejszego pokonywania. Testując nowego Golfa, co prawda nie na autostradzie, ale po drogach Warszawy, dzięki funkcji trzymania się pasów i aktywnego tempomatu, zostałem odczuwalnie odciążony. Mogłem zapomnieć o korzystaniu z pedału gazu i hamulca – poza sytuacjami gdy jako pierwszy dojeżdżałem do skrzyżowania – sygnalizacja świetlna wciąż nie jest rozpoznawana. Momentami dana była mi również możliwość „zapomnienia” o kierownicy. Po zidentyfikowaniu pasów przez kamerę Golfa, mogłem na kilka sekund ją puścić. Komputer radził sobie nawet w zakrętach, choć zawsze po kilku sekundach domagał się ponownie przejęcia przeze mnie sterów.

Technologia wspomagania kierowcy w Golfie robi wrażenie i nie odbiega od wielu rozwiązań w droższych samochodach. To wciąż jednak tylko wspomaganie, a nie zastąpienie kierowcy. Jako ciekawostkę warto dodać, że w Internecie krąży filmik, pokazujący, jak na polskiej autostradzie, kierowca Passata przyczepił do kierownicy butelkę wody, po czym przesiadł się na miejsce pasażera. Komputer przekonany, że wciąż nad nim czuwa człowiek, przejechał z tą butelką kilkanaście kilometrów bezbłędnie. Jak widać, obecne systemy potrafią dużo, ale naśladowanie wspomnianego zachowania jest skrajnym debilizmem i jednak wciąż do naszych obowiązków należy trzymanie kierownicy.

Aktualnie systemy wspomagające ułatwiają jeżdżenie, ale wciąż komputer nie zapewni nam pełnego bezpieczeństwa, prowadząc samochód z punktu A do B. Jednakże z wykorzystaniem czujników i kamer, potrafi nas ochronić w awaryjnych sytuacjach. Standardem w nowych Volkswagenach jest system wykrywający przeszkody z przodu oraz inne pojazdy i przechodniów. Potrafi on zahamować, unikając zderzenia, co docenimy chociażby w mieście. Okazuje się, że do wielu incydentów dochodzi przy niskich prędkościach właśnie w miastach. Nie słyszymy o nich, bowiem w mediach mówi się tylko o tych tragicznych wypadkach. W starszych autach ewentualne uniknięcie zderzenia należy do nie uważającego właśnie kierowcy, a w nowych Volkswagenach wkracza w tym momencie komputer, wyznaczając systemom i sobie zadanie zareagowania.

Jak najbardziej nowy Golf, czyli najchętniej wybierany samochód w Europie, to naszpikowany elektroniką komputer na kółkach. Pokazał to wczoraj na konferencji w praktyce, ale to dopiero przystawka przed zbliżającą się rewolucją. Volkswagen już teraz intensywnie pracuje nad rozwiązaniami, które zwiększą bezpieczeństwo i miejmy nadzieję, że znacząco zmniejszą ten przerażający wynik 1,3 mln.

Przyszłość jest znana, to autonomiczność

Przyszłość motoryzacji według Volkswagena to samochody elektryczne, w tym model ID, który docelowo ma zastąpić Golfa, to auta jeszcze bardziej zaawansowane, potrafiące przejechać z dowolnego punktu A do punktu B bez udziału kierowcy i auta, których nawet nie będziemy kupować. W przyszłości samochód będzie oferowany jako usługa, za której dostęp będziemy płacić abonament. Co jednak z personalizacją, będziemy za każdym razem dostosowywać wszystkie ustawienia pod siebie? Otóż nie, wystarczy smartfon, a w nim zapisane ustawienie fotela, klimatyzacji czy ulubiona muzyka. Zanim usiądziemy, Volkswagen przyszłości będzie już pod nas spersonalizowany.

Trzeba przyznać, że powyższy akapit przedstawia zupełnie inną motoryzację, niż ta znana dziś. Pozostanie tylko silnik, choć wyłącznie ten elektryczny i cztery koła, a reszta będzie diametralnie się różnić. Drogi wypełnione takimi samochodami będą znacznie bezpieczniejsze, a wypadek samochodowy stanie się wydarzeniem równie rzadkim jak katastrofa samolotu. Owszem ktoś może stwierdzić, że to tylko puste słowa, ale przecież intensywne prace nad motoryzacją przyszłości trwają, a efekty już możemy oglądać – nowy pojazd z rodziny SEDRIC, którego można było obejrzeć na targach we Frankfurcie.

Jak wspomina sam Volkswagen, pojazd z rodziny SEDRIC to zapowiedź przyszłości motoryzacji. Nie jest on eksperymentem, który przyniesie technologię do aut miejskich, czy skomputeryzowanych odpowiedników Tesli, to pojazd, który posłuży do stworzenia przyszłych „Passatów, Golfów” czy aut sportowych. Pozwala każdemu, za naciśnięciem guzika, przemieszczać się łatwo, wygodnie, bezpiecznie i w sposób nie stanowiący zagrożenia dla środowiska – to właśnie są jedne z głównych założeń.

Owszem SEDRIC to wciąż koncept, który pod wieloma względami w teorii zrewolucjonizuje motoryzację. Nie jest on jednak daleką wizją przyszłości. Jego produkcyjna realizacja może pojawić się szybciej niż się spodziewamy. Nowy Golf ma już przecież drugi poziom autonomiczności, a do salonów zaczyna właśnie trafiać Audi A8 oferujące trzeci poziom. Przykładowo na autostradach czy drogach ekspresowych, nowa limuzyna Audi do prędkości 60 km/h będzie jechać bez udziału kierowcy. Nie pojawi się po kilkunastu sekundach żadna prośba o przejęcie sterów. Audi A8 D5, niczym samochody z wizji General Motors z 1934 roku, będzie „jechać po szynach” na autostradzie. Pojawienie się trzeciego poziomu w Golfie stało się teraz więc tylko kwestią czasu, potem zobaczymy czwarty poziom, a wraz z piątym, umiejętność prowadzenia samochodu stanie się zbędna.

Rewolucja w motoryzacji już się rozpoczęła

Możliwe, że w przyszłości nie będziemy już patrzeć na silnik, właściwości jezdne czy rodzaj napędu, samochód stanie się atrakcyjny ze względu na zainstalowany system operacyjny, wydajność procesora czy ilość RAM-u. Skoro to komputer będzie prowadził, to wypadałoby by dzięki oprogramowaniu i mocy obliczeniowej, samochód dostarczał nam innych zajęć. To wszystko z opcją przeglądania najświeższych wiadomości, w których nie będziemy już czytać o jednej z prawie 1,3 mln ofiar wypadków samochodowych.

Kilkukrotnie padło określenie o nadchodzącej rewolucji w motoryzacji. Oczywiście jest ono prawdziwe, ale precyzując, to rewolucja właśnie się zaczęła i weźmiemy w niej udział.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.