Opaska Garmin Vivofit 2. Nowa definicja niedostatku

Strona główna Lab Inne

O autorze

Z nadejściem przyjemnej słonecznej wiosennej pogody trafiło do nas urządzenie, które takie okoliczności przyrody niepowtarzalnej pozwala wykorzystać. Opaskę Garmin Vivofit 2 można określić jako propozycję dla osób o umiarkowanie aktywnym trybie życia, które mają ambicję zmienić ten stan rzeczy. Krokomierz, monitorowanie snu czy rozbudowana aplikacja umożliwiające analizę swoich wyników, to tylko niektóre z funkcji, którą mogą być pomocne w aktywizowaniu się. Czy jednak sprawdzają się w praktyce?

W zestawie można znaleźć oczywiście samą kostkę Garmin Vivofit 2, dwie opaski o różnej długości oraz moduł USB ANT Stick. Testowany przez nas wariant opasek miał kolor różowy, który... cóż, na pewno przyciąga uwagę. Dla osób o nieco bardziej stonowanych gustach, dostępne są także opaski w białe, czarne, granatowe, zielone i szare. Producent skupił się chyba zanadto na jej aspektach praktycznych, jej wygląd nie jest szczególnie atrakcyjny. Ot, gumowy pasek i niewielka kostka z prostokątnym podłużnym wyświetlaczem. Można się nawet pokusić o porównanie z zabawką.

Do przełączania się pomiędzy ekranami służy przycisk na kostce. Do jego obsługi używa się gumowego zgrubienia na opasce, które jest dość mało wygodne. Jej wygląd zmienił się nieznacznie od poprzedniej wersji urządzenia, jednak sposób obsługi wciąż trzeba uznać za mało wygodny – przycisk wymaga sporej siły nacisku, co nie przekłada się na jego precyzję.

Kostka jest montowana poprzez umieszczenie jej w dwóch niewielkich gumowych kieszeniach opaski. Nie ma żadnych dodatkowych zabezpieczeń, jednak podczas noszenia urządzenia na ręce kieszenie zaciskają się tak, że o jakichkolwiek problemach ze spasowaniem nie może być mowy. Gorzej, jeśli ktoś opaskę chciałby zdjąć – wówczas wystarczy rozłożyć ją na płaszczyźnie, aby kostka wypadła. Niemniej wodoodporność (do 50 m) i funkcja monitorowania ruchu podczas snu stawia zasadność zdejmowania Vivofit 2 z nadgarstka pod znakiem zapytania. I to nawet przez rok – producent deklaruje bowiem, że tak długa jest żywotność urządzenia na jednej baterii (a w zasadzie na dwóch – kostka jest zasilana dwiema bateriami pastylkowymi CR1632). Deklaracja wygodna, bo trudna do zweryfikowania.

Zamykając kwestię wyglądu – trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną je cechę i to nad wyraz irytującą. Mowa o klamrze, którą aby zamknąć, trzeba obrócić jeden z elementów o 90 stopni. Rzeczywiście zapewnia to odpowiednie bezpieczeństwo i trudno sobie wyobrazić, aby tak skonstruowana klamra miała się otworzyć. Jednak obracanie plastikowego dysku o przekątnej mniejszej niż 1cm i grubości ok. 0,3 cm jest tak niewygodne, jak tylko można to sobie wyobrazić. Jest to w zasadzie zgodne z koncepcją, według której Vivofit 2 ma towarzyszyć swojemu użytkownikowi bezustannie.

Nowością w stosunku do poprzedniej wersji opaski jest podświetlenie wyświetlacza LCD. Uaktywnia się ono samoczynnie w ciemności, jest jednak dość słabe. Niemniej do czytelności wyświetlacza niezależnie od oświetlenia i podświetlenia nie można mieć większych zastrzeżeń. Wpływa na to fakt, że wyświetlane cyfry są szerokie i wyraźnie odcinają się od tła. Czytelność na ekranie o wymiarach 25,5 mm × 10 mm zwiększa także tryb odwróconych kolorów.

Co jednak ten mały, ale dość czytelny wyświetlacz może prezentować? Oczywiście godzinę i datę. Ponadto liczbę zrobionych kroków, spalonych kalorii, pokonany dystans w kilometrach lub milach. Po przytrzymaniu przycisku można odmierzać czas, co jest przydatne podczas wykonywania ćwiczeń. Wadą jest jednak, że ten tryb nie uruchamia się automatycznie podczas rozpoznania zwiększonej aktywności fizycznej. Dłuższe przytrzymanie przycisku sprawia, że opaska przechodzi w tryb monitorowania ruchu podczas snu. Po wyłączeniu go, liczniki kroków, kalorii i dystansu są automatycznie zerowane.

Dla osób, które prowadzą siedzący tryb życia przydatne będą powiadomienia o braku aktywności. Gdy użytkownik nie chodził przez dłużej niż godzinę, opaska wyemituje sygnał dźwiękowy, zawibruje, a na jej wyświetlaczu pojawi się czerwony pasek. Wystarczy kilka minut ruchu, aby ten ostatni znikł, a realizacja dziennego celu znów była możliwa. Jednocześnie nie ma możliwości wyłączenia powiadomienia przez dźwięk, co może niektórych irytować.

Pochwalić należy fakt, że krokomierza nie sposób oszukać – nalicza kroki, kiedy użytkownik rzeczywiście je robi. Testy obejmowały także ewentualne sposoby oszukiwania czujnika np. poprzez potrząsanie kostką, które okazały się nieskuteczne. Niemniej kroki były liczone także podczas noszenia kostki w kieszeni, nie tylko w opasce na nadgarstku. Zegarek ma też mierzyć tętno, jednak w zależności od modelu – w niektórych konieczne jest dokupienie dodatkowego modułu, co w opasce w takiej cenie jest nieśmiesznym żartem.

Firma Garmin dostarcza aplikację Connect na Androida i iOS, a także wersję oprogramowania uruchamianą w przeglądarce. Synchronizacja danych ze smartfonem przez Bluetooth odbywa się szybko i bezproblemowo. Producent dostarcza także moduł USB Ant Stick podłączany do komputera przez USB, który jednak bywa zawodny. Oprogramowanie można traktować w zasadzie tylko jako monitor aktywności, podstawową funkcją jest bowiem przeglądanie codziennych statystyk.

To jednak nie wszystko. Przy pierwszym uruchomieniu użytkownik wprowadza do aplikacji swoją płeć, wzrost, wagę i wiek. Na tej podstawie ustalane są dzienne limity dotyczące liczby kroków i spalonych kalorii. Jeżeli okaże się, że użytkownik prowadzi tryb życia, który pozwala mu na bezproblemowe osiąganie dziennych celów, zostają one systematycznie zwiększane. Może on wówczas otrzymywać nagrody za kolejne osiągnięcia, które może porównywać ze znajomymi, jeżeli na przykład udało mu się nakłonić do kupna podobnej opaski swoich znajomych.

Aplikacja Connect nieco rozczarowuje, jeśli chodzi o monitorowanie snu. Po porannej synchronizacji użytkownik może na swoim smartfonie lub komputerze obejrzeć wykres ruchu od czasu, długość snu oraz... przewidywaną na podstawie jakości snu prognozę dotyczącą jego nastroju. Trudno nie czuć niedosytu – bez synchronizacji z zewnętrznymi aplikacjami firmy, Garmin Connect nijak nie informuje na przykład, czy dana aktywność podczas snu jakkolwiek świadczy o zdrowiu użytkownika.

Garmin Vivofit 2 kosztuje około 350 złotych. Za opaskę oferującą krokomierz czy mało przydatną funkcję monitorowania snu, jest to kwota zdecydowanie zbyt wysoka. Opcjonalny moduł mierzenia tętna i brak GPS to przy takiej cenie absurd. Tym bardziej, że w zasadzie wszystkie funkcje Garmin Vivofit 2 można zastąpić niedrogimi aplikacjami na Androida czy iOS, jak Sleep as Android czy Endomondo Sports Tracker. Taka wąska funkcjonalność urządzenia jest przy wymienionej cenie niezwykle trudna do zaakceptowania.

© dobreprogramy