Oppo Find X: przełomowy smartfon bez ramek gratką nie tylko dla fanów Lamborghini

Strona główna Aktualności
Kobieta korzystająca ze smartfona z depositphotos
Kobieta korzystająca ze smartfona z depositphotos

O autorze

Nieco ponad rok temu rynek zaczęły zalewać smartfony, które zmieniły obowiązujące wcześniej trendy. Aby zaspokoić potrzeby użytkowników oczekujących coraz większych wyświetlaczy, ale jednak w możliwie kompaktowych obudowach, producenci zdecydowali się wydłużyć ekrany, rezygnując ze standardowych proporcji 16:9 na rzecz wielu innych, oscylujących wokół 18:9.

Choć nie było to pierwsze urządzenie tego typu (bo pamiętać należy o Xiaomi Mi Mix oraz wcześniejszych eksperymentach Sharpa), realnie trend rozpoczęło najpewniej LG z modelem G6, a dziś w sklepach, poruszając się w obszarze urządzeń co najmniej ze średniej półki, trudno już spotkać smartfon, który do nowej stylistyki jeszcze nie nawiązuje.

Aby sprzęty nie stały się przesadnie długie, wraz ze zwiększaniem ekranów zaczął postępować trend na minimalizację ramek wokół nich. Smartfony, których fronty w coraz większym stopniu wypełnione były wyświetlaczami, w mediach szybko okrzyknięte zostały bezramkowymi, choć rzecz jasna w praktyce stan rzeczy trafniej opisuje określenie niemal bezramkowe – ekrany jak dotąd nie wypełniły przecież jeszcze całego przodu, intensywnie zaś toczone są prace, by jak najszybciej do tego doprowadzić.

Przez ostatnie miesiące czytać mogliśmy więc wielokrotnie o kolejnych metodach, jakie stosują producenci, dążąc do wypełnienia całego przodu swoich urządzeń jedynie wyświetlaczami. Gdy tylko Apple postanowiło (nie jako pierwsze zresztą) wyposażyć jubileuszowego iPhone'a X we wcięcie w górnej części wyświetlacza (po angielsku zwane „notch”), niemal cała konkurencja poszła za ciosem i dziś droższe smartfony bez takiego wcięcia są już rzadkością.

Gdzieś w końcu trzeba zmieścić przedni aparat oraz czujniki, a skoro iPhone X sprzedaje się świetnie, to można wnioskować, że użytkownikom notch przynajmniej nie przeszkadza. Warto oczywiście dodać, że równolegle w Sieci przewijały się również pomysły na czytniki linii papilarnych ukryte pod ekranami oraz przednie aparaty wysuwane z obudowy mechanicznie, jak rozwiązano to w firmie Vivo, której smartfony mają zresztą na dniach trafić do sprzedaży w Chinach.

Oppo Find X rzuca wyzwanie Apple?

Teraz jednak na rynku pojawia się kolejna interesująca propozycja z Chin. Mowa o smartfonie Oppo Find X, który dopiero co miał premierę w Paryżu. Urządzenie ma być pierwszą poważną propozycją bezramkowego smartfona, a przynajmniej z najmniejszymi ramkami jakie dotąd widziano i rzecz jasna bez zbędnego w tym przypadku wcięcia w ekranie. Dolna krawędź jest co prawda nadal nieco większa od pozostałych, ale ma tylko nieco ponad 3 milimetry grubości.

Smartfon wyposażony został w topowe podzespoły, w tym Snapdragona 845, aż 8 GB pamięci operacyjnej i obok aparatów – szereg sensorów z przodu, odpowiedzialnych między innymi za rozpoznawanie twarzy rodem z iPhone'a X. Zastanawiać się więc można gdzie zostały ukryte, w końcu front pokrywa w całości wyświetlacz. Otóż zdecydowano się tu postawić na takie samo rozwiązanie jak w smartfonach Vivo, a więc wysuwany panel, tyle tylko, że w wydaniu Oppo rzecz wydaje się być dużo bardziej przemyślana i atrakcyjna wizualnie.

Za każdym razem, gdy użytkownik odblokowuje smartfon przy użyciu rozpoznawania twarzy (czytnika linii papilarnych niestety tutaj nie znajdziemy) lub chce zrobić zdjęcie, górna część urządzenia wysuwa się z obudowy, ujawniając dodatkowe komponenty. Co ciekawe, na tym samym elemencie umieszczone zostały również obiektywy głównego aparatu wraz z lampą doświetlającą. Górna część wysuwa się więc nie tylko wtedy, gdy użytkownik chce zrobić selfie.

Takie podejście do tematu oczywiście również może budzić kontrowersje, ale trzeba przyznać, że jest to pierwsze ciekawe wizualnie rozwiązanie, które rzeczywiście wyraźnie przybliża nas do smartfona całkowicie pozbawionego od frontu ramek wyświetlacza. W kwestii Oppo Find X zastanawiająca może być też wytrzymałość całego mechanizmu, który w końcu będzie miał co robić – samo odblokowanie smartfona twarzą wymaga jego wysunięcia, nie wspominając o wykonywaniu zdjęć.

Nie Porsche Design, a Lamborghini Edition

Wszystko wskazuje na to, że poza prezentacją naprawdę ciekawego urządzenia, Oppo chce umocnić swoją pozycję na rynku na podobnej zasadzie, jak swego czasu zaczęło to robić Huawei wraz z marką Porsche Design. Podczas prezentacji modelu Find X, firma poinformowała o rozpoczęciu współpracy z marką Lamborghini. Na rynku, obok klasycznej wersji Oppo Find X pojawi się więc także wersja specjalna z dopiskiem Lamborghini Edition.

Jak informuje The Verge, na razie nie wiadomo czym dokładnie będzie się cechować, poza tym, że zyska obudowę imitującą włókno węglowe (lub po prostu z włókna węglowego?) z logo producenta samochodów oraz wyjątkowo szybkie ładowanie Super VOOC. Dzięki niemu naładowanie akumulatora od zera do pełna miałoby zająć tylko 35 minut. Chociaż na razie nie są znane szczegóły, smartfon z logo Lamborghini ma być dopiero początkiem dalszej współpracy marek. Możliwe więc, że w przyszłości więcej urządzeń Oppo będzie wydawanych w edycjach specjalnych, o ile współpraca nie będzie rozwijać się także w innych kierunkach.

Regularna wersja smartfonu Find X ma trafić do sprzedaży w sierpniu i kosztować około 1150 dolarów. Przewidywana cena wersji Lamborghini Edition to aż 2 tysiące dolarów (warto przypomnieć, że za tę kwotę można kupić dwa iPhone'y X). W przypadku wersji specjalnej nie jest jednak jeszcze znana data planowanej dostępności.

© dobreprogramy