Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Takie parametry za takie pieniądze? — czyli moja opinia o tablecie Kruger&Matz Eagle 975

Nie da się, zwyczajnie nie da się przeoczyć najnowszej produkcji Kruger&Matz; modelu należącego do serii Eagle i oznaczonego numerem 975. Taka specyfikacja i TAKA cena na każdym zrobią wrażenie. I spora część zainteresowanych jeszcze przed wzięciem urządzenia do ręki pewnie powie: tu musi być gdzieś haczyk... Czy faktycznie jest? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Słowem wstępu

Dla przypomnienia: Kruger&Matz to marka, za którą stoi polska firma Lechpol, której mianem oznaczone zostały liczne urządzenia należące do szerokiej sfery audio, a następnie przeniesiona na urządzenia mobilne, czyli smartfony, tablety a ostatnio nawet smartzegarki. Marka błyskawicznie znalazła swoje miejsce na naszym rynku, bowiem tuż obok GoClever, Colorovo i paru innych im podobnych zaczęła być kojarzona z urządzeniami relatywnie niedrogimi, a z pewnością tańszymi od konkurencji znanych producentów z Dalekiego Wschodu.

Miałem już przyjemność bawić się tabletami K&M, kilkoma wyposażonymi w system Android. I na podstawie tych kilku tygodni, jakie otrzymałem na testowanie urządzeń opinię miałem wyrobioną: nie są to sprzęty złe, a ich cena z reguły jest najdoskonalszym opisem możliwości: faktycznie są niedrogie, ale funkcjonalne, nikt jednak nie nazwałby ich sprzętem z wysokiej półki, sprzętem topowym, nie wspominając już o tak zwanym flagowcu. Co nie znaczy, że nie są godne polecenia. Z reguły tablety K&M bywały po prostu ok, jako sprzęt, który robi to, czego się od niego wymaga, choć robi to w swoim własnym tempie.

r   e   k   l   a   m   a

Jednak na Eagle 975 nie da się patrzeć jak na po prostu kolejny model znanej marki. Uniemożliwia to specyfikacja, która na papierze robi ogromne wrażenie.

To jak jest z tą specyfikacją?

Pisałem niedawno o tablecie chińskiego producenta Xiaomi, i w tekście tym przyznałem się, że uwielbiam tablety z formatem ekranu 4:3. I to też uderzyło mnie w pierwszym momencie, gdy ujrzałem nowy produkt Kruger&Matz: duży ekran o przekątnej 9.7 cala i cudownej rozdzielczości 2048x1536, czyli wypisz-wymaluj: iPad.

A dalej wcale nie jest gorzej, bowiem szybki rzut oka na zastosowany procesor pokazuje nam chip Intel Atom Z3736F, czterordzeniową jednostkę sprzed około roku, dość wydajną, o częstotliwości taktowania potrafiącej skoczyć do ponad 2GHz. Do tego na pokładzie znalazły się 2GB DDR3 pamięci operacyjnej RAM, 16GB pamięci wbudowanej, możliwość rozbudowania pamięci dzięki slotowi na karty microSD oraz - UWAGA! - nawet modem, współpracujący z kartami SIM w tradycyjnym, rzadko spotykanym dziś, dużym rozmiarze.

Nie zabrakło GPS, Bluetooth 4.0, mamy tu także ładowanie poprzez micro USB (a nie klasyczny dla K&M wtyk typu bolec), wejście na słuchawki 3.5mm oraz - znowu zaskoczenie - wyjście micro HDMI, dzięki czemu bez problemu łączymy tablet z telewizorem. Na papierze wrażenie robi także bateria - aż 8000mAh, co w połączeniu z procesorem Intel Atom powinno dać rewelacyjne rezultaty - dokładnie takie myśli miałem przed zakupem urządzenia.

Jak widać specyfikacja naprawdę robi wrażenie, bowiem cena tego tabletu, oficjalna cena, wynosi 749 złotych. Za takie parametry? Byłem w lekkim szoku, lecz opanowałem się w miarę szybko i sprzęt kupiłem.

Okej, a jak jest w rzeczywistości?

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Eagle 975 to zaskakująco cienkie urządzenie, które wyglądem mocno przypomina iPada Air. Przód to tafla szkła, tył to aluminium, takie nieco szorstkie, matowe, co powoduje, że przy przesuwaniu po podłożu (stół, półka) nie rysuje się tak, jak iPady. Ekran faktycznie ma taką rozdzielczość, jak przedstawiono na pudełku, rzeczywiście mamy tu prawie 10 cali w formacie 4:3 i 264 PPI. Ekran oczywiście nie jest super wybitny, minimalne podświetlenie jest nieco za jasne (używając nocą, po ciemku), maksymalne za ciemne (słabo widać na słońcu w środku pięknego dnia), jednak dopóki użytkownik jest w zamkniętym pomieszczeniu, to naprawdę nie ma na co narzekać, nie przy tej rozdzielczości i tej cenie.

Pierwsze logowanie, dodawanie kont - i buzia śmieje się drugi raz. Atom daje radę, Eagle 975 pracuje bardzo płynnie, bez przycięć, bez paskudnych lagów, te pojawiają się dopiero gdy na urządzeniu dzieje się zbyt wiele, na przykład w tle zasuwa aktualizacja kilku aplikacji. Ale w takich momentach nawet NVIDIA Shield potrafi złapać zadyszkę.

Sprzęt pracuje na Androidzie 4.4 KitKat, i pracuje stabilnie. RAM spisuje się raczej dobrze, podczas przełączania między aplikacjami rzadko występują dłuższe przerwy, czy też ponowne wczytywanie tychże aplikacji. Podobnie strony w Chrome, zdarza się, że przełączanie między kartami powoduje ponowne wczytanie strony (szczególnie jak ma dużo elementów), ale równie często doczytywania nie ma. Urządzenie jest dokładnie tak szybkie, jak wydaje się patrząc na jego specyfikację, nie ma tu żadnej ściemy.

Codzienna praca… raczej zabawa z urządzeniem

Android 4.4 to w miarę nowa wersja, także ogromna większość aplikacji z Google Play powinna działać bez najmniejszego problemu. Czasem jednak nie wersja systemu operacyjnego, a sam sprzęt jest kłopotliwy. Nie udało mi się zainstalować ulubionej klawiatury SwiftKey - ot, po prostu, z tym urządzeniem nie jest zgodna… Natomiast mocno używane przeze mnie Amazon AppStore, aplikacja Humble Bundle i wiele innych działają bez problemu.

Okej, to czas na rzut okiem na modem. Mam jakieś karty SIM w domu, ale wiadomo, co interesuje każdego przeciętnego Polaka gdy myśli o modemie w tablecie: darmowy internet Aero2, prawda? Znalazłem plastik, który z microSIM robi SIM, wkładam kartę, reset tabletu, podanie APN - i voila! Aero2 funkcjonuje doskonale.

Interesujące jest to, że przy korzystaniu z taryfy innej, niż Aero2, konkretnie takiej, która potrafi także obsłużyć rozmowy głosowe, okazuje się, że z Eagle 975 można nie tylko SMSować, ale i rozmawiać. Tablet jednak nie posiada dodatkowego głośnika do rozmów, zatem jeśli ktoś pragnie pogadać przez urządzenie o takich gabarytach pozostają mu głośniki z tyłu lub ewentualnie jakich zestaw bluetooth.

Interesująco wygląda belka u dołu ekranu. Prócz oczywistych przycisków wstecz, dom i menu otwartych aplikacji mamy kilka dodatkowych. Jest często występujący u K&M guzik odpowiedzialny za robienie screena, choć klasyczna kombinacja power+volume down także działa bez problemu. Jest i klawisz menu, znany od Androida 4.0 i obowiązujący do 4.4 przycisk z trzema kropkami, który wywołuje menu aplikacji w tych programach, które taką funkcjonalność posiadają. A między nimi jest coś, co na pierwszy rzut oka wygląda dziwnie, ale szybko staje się sporym plusem urządzenia: dotykowe klawisze głośności. O ileż wygodniejsze jest przyciskanie takich klawiszy podczas zabawy ze Spotify czy YouTube niż niewygodne szukanie kciukiem fizycznych przycisków!

Sam system operacyjny nie został zmieniony przez producenta. To znany i lubiany KitKat, z podstawowym launcherem od Google, jeszcze nie Google Now, w jaki wyposażone są urządzenia posiadające system Lollipop. Każdy posiadacz i tak zainstaluje swój ulubiony interfejs. Warto dodać, że na pokładzie jest kompletny zestaw aplikacji od Google oraz naprawdę niewiele dodatkowych programów od Kruger&Matz, zaledwie kilka, i na szczęście nie są to jakieś cuda mające niby przyspieszyć pracę urządzenia, a dodatki w stylu chociażby aplikacji do odtwarzania plików wideo.

Czyli jak, wszystko super?

Okej, to jak to jest, że mamy sprzęt z takimi parametrami, z modemem, a który kosztuje sporo mniej niż 1000 złotych? Gdzie jest haczyk?

Cóż, haczyk jest. Trzy haczyki nawet, na szczęście nie dyskwalifikują sprzętu, choć dwóch z nich w codziennym użytkowaniu zignorować się niestety nie będzie dało. Pierwszy z nich to bateria. 8000mAh i Intel Atom, miałem takie super wyobrażenia o tym zestawie, pamiętając kosmiczny czas pracy na baterii innych “atomowców” jakich używałem, Della Venue 8 czy Lenovo Yoga 2 tablet. Tu nie jest jednak tak kolorowo, jest nawet nie przeciętnie, jest raczej kiepsko. Kruger&Matz Eagle 975 w oczach traci poziom naładowania baterii, leci na łeb, na szyję. Cała ta zdawałoby się, że ogromna pojemność okazuje się wystarczać na zaledwie około 5 godzin pracy, mówimy oczywiście o stałym dostępie do internetu, synchronizacji kilku kont i w miarę mocnym podświetleniu ekranu. Nie jest to dużo w czasach, gdy dobry tablet potrafi na jednym ładowaniu wytrzymać i dwa razy więcej, prawda?

Typowe używanie tabletu to jednak rzadko ciągłe siedzenie przy nim stale, bez przerw. Także słabo prezentujące się 5 godzin faktycznie przekłada się na cały dzień klasycznego użytkowania urządzenia, a czasem nawet ładowanie nie codziennie, a co dwa dni. Pamiętając o ustaleniu jasności na poziomie wystarczającym dla oka i wyłączając na noc synchronizację okazuje się, że nie jest tak źle, jak to z początku wygląda, można zyskać nawet do dwóch dodatkowych godzin.

Drugi haczyk jest może mniej widowiskowy, ale chyba bardziej upierdliwy w codziennym korzystaniu. Chodzi o głośniki. Nie przeszkadza mi to, że są na tyle urządzenia (w czasach, gdy standardem powoli staje się ich umieszczanie na froncie). Przeszkadza mi natomiast to, jak są ciche. Nie kiepskie, ale właśnie ciche. Oglądanie filmu, czy to z karty pamięci, czy z YouTube jest możliwe tylko wtedy, gdy film domyślnie ma wysoki poziom głośności. W praktyce puszczenie sobie playlisty różnych produkcji filmowych nie ma żadnego sensu, bo większości z nich naprawdę nie da się komfortowo słuchać. Pozostają słuchawki, i tu, na szczęście, jest bardzo dobrze. Nie tylko głośność jest dobrze zbalansowana, ale i na jakość odtwarzanych dźwięków nie można specjalnie narzekać.

Trzecim problemem sprzętu jest temperatura procesora. Atom w Eagle 975 grzeje się bardzo mocno, średnia temperatura podczas codziennego użytkowania wynosi 43 stopnie Celsjusza, tył urządzenia jest bardzo mało komfortowy do dotykania w tym momencie. Szczęście, że rozmiar urządzenia pozwala na różne formy jego trzymania, chociażby za krawędzie, to bardzo wygodne. Jednak prócz samego ciepła mamy do czynienia z innymi mało fajnymi zjawiskami. Wystarczy rozpocząć ładowanie tabletu, by prócz procesora zwiększyła się temperatura także baterii, i jeśli w tym momencie jeszcze każemy tabletowi robić coś bardzo obciążającego (np. grać w Monument Valley), to można ujrzeć bardzo niefajny napis informujący o “throttlingu”. Jest to planowe obniżenie różnych wartości urządzenia tak, by obniżyć ciepłotę procesora (np. spada jasność ekranu). Na domiar złego czasem można ujrzeć jeszcze ciekawszą, i gorszą informację, mówiącą o tym, że mimo podłączenia do prądu sprzęt zamiast zyskiwać to traci poziom naładowania baterii.

Dla mnie to nowość. Znam problem, jestem świadom jego istnienia, ale po prawdzie z licznych tabletów jakich używałem ten jest pierwszy, który robi takie akcje. Na całe szczęście system Android informuje o takich rzeczach, i użytkownik wie, że należy przestać przeginać, zamienić Monument Valley na jakiegoś skromnego Mahjonga i można jednocześnie ładować, i grać. :)

No to jak, w końcu warto?

Miałem dużo tabletów, nie tylko z Androidem, choć to ten system ostatecznie lubię najbardziej na urządzeniach mobilnych. Nie piszę tego żeby się chwalić, ale żeby wyraźnie powiedzieć, że to nie moje pierwsze urządzenie z ekranem większym niż 5 cali, mam jakieś porównanie z innymi. I według mnie zaskakująco słaba bateria i ciepłota procesora to minusy, które jednak bledną na tle reszty charakterystyki tego sprzętu. Przy tak dobrym ekranie, bardzo przyzwoitej szybkości, możliwości używania internetu z karty SIM i cenie bardziej, niż zachęcającej, konieczność nawet codziennego ładowania sprzętu nie jest czymś odstraszającym. Wielu użytkowników urządzeń mobilnych i tak ma zwyczaj podłączania ich do prądu co 24 godziny, na noc. Z kolei problemy związane z poziomem ciepła jednostki CPU nie będą dotyczyć tych, którzy podczas ładowania powstrzymają się od co bardziej obciążających czynności; sprzęt pozostanie ciepły, ale nie będzie robił problemów. Czyli znowu: ładowanie w nocy likwiduje kłopoty z “throttlingiem”.

Kruger&Matz Eagle 975 nie jest urządzeniem idealnym, to na pewno. Ale na tle innych niedrogich tabletów wypada bardziej, niż dobrze, oferując bardzo dobre warunki pracy z systemem Android i autentycznie niezłe parametry. I tak naprawdę w codziennym użytkowaniu tego modelu znacznie częściej przeszkadza zdecydowanie zbyt cichy głośnik, niż słaba bateria czy nagrzany procesor. Ale tu wystarczą dobre słuchawki, i problemu nie ma. Także na pytanie, czy warto, odpowiem krótko: według mnie tak. 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze