Paweł Pilarczyk, założyciel PCLab.pl: "Apelowałem do czytelników, by nie blokowali reklam" (wywiad)

Strona główna Aktualności
Paweł Pilarczyk, fot. Intel
Paweł Pilarczyk, fot. Intel

O autorze

– Często się nad tym zastanawiałem. I tak, żałuję – mówi Paweł Pilarczyk, założyciel i wieloletni redaktor naczelny PCLab.pl, którego najważniejszy projekt, jak sam to określa, właśnie zniknął z przestrzeni medialnej. Rozmawiałem z Pawłem o historii PCLab.pl i jego emocjach, ale też spojrzeniu na rynek mediów technologicznych i planach na przyszłość.

Piotr Urbaniak, dobreprogramy.pl: Przykro ci? Smutno? Jak w ogóle się teraz czujesz?

Paweł Pilarczyk, założyciel PCLab.pl: Tak, autentycznie jest mi przykro. Byłem (i wciąż jestem) mocno emocjonalnie związany z PCLabem. Włożyłem w ten serwis mnóstwo serca, energii czy wiedzy. Ogromnie dużo się przy nim nauczyłem. I chociaż dziś jest w zupełnie innych rękach, to na pewno przygoda z PCLabem będzie czymś, co zapamiętam do końca życia. I mówię to zupełnie poważnie – zastanawiałem się, czy mając 80 lat będę pamiętał o PCLabie i zdecydowanie będę pamiętał ten epizod mojego życia.

Mam rozumieć, że teraz żałujesz, iż go sprzedałeś?

Często się nad tym zastanawiałem. I tak, żałuję. Trochę było to spowodowane tym, że akurat był mi potrzebny duży zastrzyk gotówki, bo rozpocząłem budowę domu, który przerósł mnie finansowo. Wziąłem kredyt w CHF. Ale jednak komfort pracy na swoim jest nie do przecenienia. Zrozumiałem to dopiero pracując już dla korporacji. Tam realizuje się tylko bardzo przemyślane decyzje. Nie ma miejsca na spontan, na szaleństwo, które często wiąże się z dużymi nakładami czasu, a często i pieniędzy, a potem nie przynosi żadnych rezultatów. Ale jest frajda. I tej swobody w podejmowaniu decyzji, których nie muszę nikomu umotywować tabelką w Excelu, bardzo mi brakowało. Więc odpowiadając na pytanie – gdybym mógł cofnąć czas, to bym serwisu nie sprzedał.

Mówisz, jakby PCLab.pl był twoim oczkiem w głowie, a jednak zrezygnowałeś z niego i potem w ogóle z posady w RASP [Paweł odszedł z RASP w październiku 2019 r.]...

PCLab.pl był dla mnie najważniejszym projektem, przy jakim kiedykolwiek pracowałem. Nie mogłem się pogodzić z decyzją RASP, że serwis będzie tylko marką wspomagającą dla Komputer Świata. Od lat dążyłem do tego, by PCLab.pl był najlepszy w Polsce. I basta. Tymczasem czułem, że po ostatnich decyzjach serwis – oraz ja – jesteśmy odstawieni na boczny tor.

Mógłbym jeszcze w takim stanie funkcjonować przez rok, może dwa. Możliwe, że udałoby mi się wpłynąć na RASP, by przesunął decyzję o zamknięciu serwisu. Ale to by było wciąż oczekiwanie na niemal pewną "egzekucję". Dlatego postanowiłem, że opuszczę serwis, mając świadomość tego, że wciąż pracuje przy nim energiczna redakcja i że beze mnie sobie świetnie poradzą. A sam skupiłem się na budowie nowego, niszowego serwisu – ITbiznes. Tym razem mam inne cele. Nie chcę być największy, nie walczę na oglądalność. Chciałbym zbudować niewielką, ale stałą bazę czytelników, poszukujących porad o wykorzystaniu nowych technologii w biznesie.

Mam rozumieć, że na polskim rynku nie ma już miejsca dla specjalistycznych serwisów w skali makro? Summa summarum PCLab.pl to nie pierwszy przypadek, który trafia w niebyt. Ot, choćby FrazPC, wcześniej – mniej znany, ale jednak mający swoją niszę Overclock.pl itd.

W mojej opinii jak najbardziej takie miejsce jest, zwłaszcza media piszące o grach i sprzęcie do gier. Dlatego uważam, że wciąż było miejsce dla PCLabu, który był do teraz w czołówce serwisów kierowanych do wymagającego czytelnika. To jednak też trudny segment do zmonetyzowania, bo ci użytkownicy są jednocześnie mistrzami w unikaniu działań marketingowych. Nie pamiętam już dokładnych danych, ale ponad 70 proc. odwiedzających PCLab.pl blokowało reklamy. Więc trudno na takich użytkownikach zarobić. Moim zdaniem jednak się da i uważam, że w portfolio RASP było nadal miejsce dla dwóch równolegle prowadzonych marek: PCLab.pl dla entuzjastów komputerowych i zasięgowy Komputer Świat dla tych mniej zaawansowanych. Ale to moja opinia, która – jak widać – nie była zbieżna ze strategią RASP.

Zaryzykowałbyś stwierdzenie, że to użytkownicy ponoszą winę za upadek mediów dla entuzjastów? Nie rozumieją ich modelu finansowania?

Tak, jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy. Kiedyś nawet napisałem na PCLab.pl artykuł o tym. Zatytułowany "Czy PCLab.pl zostanie zamknięty", nomen omen. Apelowałem do czytelników, by nie blokowali reklam, bo było to jedyne źródło utrzymania dla całej redakcji. Apel pomógł na chwilę, a potem znów czytelnicy zaczęli blokować. Wymusiło to wymyślenie zupełnie nowych form reklamy, jakimi są chociażby reklamy natywne, których nie da się tak łatwo zablokować. Adblocki co najwyżej blokują... komunikat o tym, że artykuł powstał we współpracy z jakąś firmą.

W dalszej perspektywie wydaje mi się, że serwisy dla entuzjastów powinny być finansowane w modelu subskrypcyjnym. Mówiąc wprost, dostęp do profesjonalnych treści powinien być płatny. Powoli zaczynamy się już do tego przyzwyczajać, ale jeszcze trochę czasu minie, zanim wszyscy zaakceptują, że są tylko trzy wyjścia: albo będziemy oglądać reklamy, albo oddamy swoją prywatność, która zostanie wykorzystana do... serwowania nam spersonalizowanych reklam, albo zapłacimy abonament za dostęp do ulubionego serwisu.

Ale czy paywall nie brzmi jak utopia? Dla użytkownika, bo musi płacić, co jasne, i dla firm, które muszą radykalnie zmienić model biznesowy. A to i tak nie gwarantuje zarobku, bo podobnie jak używać blokerów, tak można dzielić się jednym kontem w kilku. Nie mam racji?

Użytkownicy zawsze będą kombinować, jak obejść paywalla. Dzielą się dziś w podobny sposób jednym loginem do Netfliksa. Ale moim zdaniem to tylko kwestia opracowania odpowiednich, wygodnych mechanizmów uiszczania płatności. Skoro dziś bez mrugnięcia okiem płacimy za dostęp do wspomnianego Netfliksa, muzyki słuchamy z płatnych kont Spotify, opłacamy abonament za usługi typu Allegro Smart, to czemu nie mielibyśmy wykupić abonamentu za "treści technologiczne premium"? Wyobraźmy sobie, że w pakiecie dostajemy dostęp nie do jednego, a kilku serwisów, nawet teoretycznie konkurencyjnych. Ja bym za taki pakiet zapłacił te 10 czy 20 złotych miesięcznie, gdybym miał gwarancję, że otrzymam codziennie zestaw najwyżej jakości, profesjonalnych treści.

Skoro to takie proste, dlaczego nikt w Polsce jeszcze nie spróbował? Zamiast PCLab.pl zamykać, można było ustawić bramkę i czerpać z rurociągu z pieniędzmi.

Wydaje mi się, że nikt nie chce być pierwszy. Tu potrzebne byłoby dogadanie się kilku dużych wydawców. Musieliby usiąść ze sobą przy stole i powiedzieć: "Słuchajcie, pierwszego stycznia zamykamy wszyscy nasze treści, albo wybrane, za paywallem. Ale jednocześnie zobowiązujemy się do zwiększenia inwestycji w jeszcze lepsze, unikatowe artykuły, których nie da się nigdzie indziej odnaleźć". W mikro skali działa to już na Wyborczej. Publikowane są tam materiały, których nie da się przeczytać w żadnym innym miejscu. I użytkownicy to doceniają, bo grono płacących jest już bardzo duże. Dane sprzed kilku miesięcy mówią o 200 tys. subskrybentów.

A nie jest tak, że dla wielkich wydawnictw byłoby to zbędnym problemem? Paywall to rozrost infrastruktury i obowiązki księgowe, a model pisania setek prostych, popularnonaukowych lub wręcz pseudonaukowych treści sprawdza się doskonale, co obaj wiemy.

I to jest największy problem, że większości osób takie treści wystarczą. Tylko niektórzy są zainteresowani czytaniem treści obszernych, dociekliwych, które powstają tygodniami. Z drugiej strony artykuł pt. "Jaki procesor do gier wybrać", który na podstawie setek testów kilkudziesięciu modeli wskazywałby mi, jako konsumentowi, konkretny model procesora dostosowany do moich potrzeb i możliwości finansowych to treść, za którą gotów byłbym zapłacić na przykład 3 czy 5 złotych. To też druga opcja – płatność per artykuł, zamiast comiesięcznego abonamentu. Ale chyba abonament ma większe szanse, vide kupowanie pojedynczych MP3 i płacenie za Spotify.

Jak myślisz, bezpośrednia konkurencja podzieli los PCLaba? Oczywiście zakładając, że zachowa jego model biznesowy.

Wręcz przeciwnie. Myślę, że skorzystają z tego, że serwis został zamknięty. Czytelnicy PCLabu będą szukać dla siebie nowego miejsca. Szczerze mówiąc nie sądzę, by wielu z nich przeniosło się na Komputer Świat, bo to inny profil serwisu i trudno będzie czytelników PCLabu przekonać, że teraz tam znajdą treści, do których byli przyzwyczajeni. Przeniosą się moim zdaniem na serwisy o podobnym profilu, a że dziś jest ich w Polsce już tylko garstka, więc powinny odczuć przypływ nowego ruchu. A to je tylko wzmocni. Tylko od zarządzających serwisami będzie zależało, czy potrafią je zmonetyzować na poziomie co najmniej takim jak dotychczas.

To pogdybajmy. Jak zachowałby się Paweł Pilarczyk, gdyby jutro przejął kontrolę nad aspirującym serwisem dla komputerowych entuzjastów? Stworzyłby drugi PCLab, czy może starał się szukać kompromisu między profesjonalizmem a wielkością grupy docelowej?

Na to pytanie odpowiem już trochę wymijająco. Wyrosłem z serwisów dla entuzjastów. Przestały mnie kręcić procesory czy karty graficzne, tak jak kręciły mnie 15 czy 20 lat temu. Dziś komputerów używam do pracy, a nie dlatego, że pasjonuje mnie wymiana karty graficznej na nowszą tylko dlatego, że jest o 17 proc. szybsza. Z tego też względu dziś nie podjąłbym się już reaktywacji PCLabu nawet wtedy, gdyby RASP podarował z powrotem domenę i markę. Więc budowanie serwisów dla entuzjastów dziś muszę zostawić tym, którzy się obecnie rajcują tematem i po prostu dziś znacznie lepiej na tym znają ode mnie.

To ja zapytam inaczej. Jakie według ciebie powinny być cechy serwisu dla entuzjastów, który odniesie sukces w 2020 r.?

Na pewno musi dostarczać treści jak najbardziej dociekliwych, tworzonych przez prawdziwych entuzjastów, którzy jednocześnie potrafią o swoich spostrzeżeniach napisać w sposób ciekawy. To, czy powstały tekst jest efektem pracy pasjonata czy wyrobnika, widać na pierwszy rzut oka. Czytelnicy nie przychodzą wyłącznie po suche tabelki z benchmarkami. Potrzebują także emocji i opinii eksperta, ale takiego eksperta, któremu można zaufać. I taki serwis moim zdaniem przyciągnie czytelników i musi odnieść sukces.

Dużo jest takich marek na polskim rynku? Wypełnią lukę?

Serwisów eksperckich o nowych technologiach jest w Polsce garstka. Dziś można je wymienić posługując się palcami jednej dłoni. 15 lat temu takich serwisów było kilkadziesiąt. Nawet mam na dysku ich listę, którą sobie kiedyś przygotowałem na moje potrzeby. Dziś już większość z nich albo nie istnieje, albo nie jest już aktualizowana. Tymczasem zapotrzebowanie na takie serwisy wciąż jest, zwłaszcza że entuzjastów PC wcale nie ubywa. Chociaż dziś korzystanie z komputerów jest dużo prostsze niż na początku tego wieku.

Chcesz dodać coś od siebie, słowem podsumowania?

Zamknięcie PCLab.pl to dla mnie bardzo przykra wiadomość. Sam bym takiej decyzji nie podjął, gdybym był na miejscu osób, które za nią odpowiadają. Ale nie chciałbym się też mieszać w decyzje podejmowane w strukturach dużej medialnej korporacji, jaką jest RASP.

Sam też pracując dla tej firmy nie byłem wdrażany we wszystkie tajniki i duże strategie wydawnictwa. Koncern na pewno stara się dostosować do zmieniających się warunków rynkowych, a także zachować maksymalną dochodowość w trudnym okresie pandemii i niesprzyjających warunkach politycznych dla mediów kojarzonych z "zagranicznym kapitałem". Być może do PCLabu po prostu podchodzę zbyt emocjonalnie i sentymentalnie, ale uważam – i chyba zawsze będę uważał – że serwis wciąż miał ogromny potencjał i długie lata przed sobą świetlanego życia. Ale o tym się już nigdy nie przekonamy.

© dobreprogramy
s