PeerTube – otwarty zmiennik YouTube odporny na cenzurę i umowy reklamowe

Strona główna Aktualności

O autorze

YouTube miał ostatnio kilka potknięć. Po problemach z filmami dla dzieci zmiana umowy z twórcami sprawiła, że przestały być dostępne oryginalne materiały edukacyjne i informacyjne. Kwestią czasu było powstanie alternatywnego rozwiązania – PeerTube to wolny zamiennik popularnego serwisu wideo.

Część kanałów została już przywrócona po „awarii” z ubiegłego tygodnia, jednak liczni twórcy od tygodnia nie mogą prowadzić swoich kanałów normalnie. Możemy założyć, że prowadzący YouTube nie zrobili tego celowo, ale dla zwolenników wolnego Internetu działania YouTube'a pokazują czym się kończy powierzanie całej twórczości jednej komercyjnej platformie. YouTube ma niestety pełną kontrolę nad filmami, które tam umieszczamy.

Dlatego właśnie Fundacja Blendera, rozwijająca świetny program do modelowania 3D, postanowiła skorzystać z wolnego zamiennika. Wybór padł na PeerTube. Dzięki niemu Fundacja w kilka godzin odzyskała działający serwis wideo, zanim YouTube przywrócił jej kanał do żywych 20 czerwca.

Oprogramowanie PeerTube jest rozwijane przez francuski non-profit Framasoft. Pozwala każdemu prowadzić własną stronę wideo działającą niezależnie, lub w połączeniu z innymi instancjami w większej sieci peer-to-peer. Ponieważ platforma korzysta z WebTorrenta, oglądając filmy także je udostępniamy, dzięki czemu popularne materiały mają do dyspozycji sumarycznie większą przepustowość bez skalowania infrastruktury twórcy. Ten system może się przydać, jeśli film zyska przytłaczającą popularność. Do łączenia się z innymi instancjami PeerTube korzysta z protokołu ActivityPub, dzięki czemu można powiększać bibliotekę filmów. To połączenie jest jednak opcjonalne.

Celem istnienia PeerTube jest zapewnienie niezależności twórcom wideo i decentralizacja. Jak pokazał przykład YouTube'a, scentralizowana platforma ma sporo wad i korzystanie z niej może być ryzykowne. Podczas korzystania z PeerTube każdy administrator serwisu wideo może ustalać własne zasady korzystania, ustawienia prywatności i reguły moderacji. Dzięki temu twórcy mają pełną swobodę działania i żadna treść nie zostanie zablokowana (przynajmniej teoretycznie). Oczywiście PeerTube jest otwartoźródłowy i nawet jego twórcy nie mogą zamknąć kodu.

PeerTube ma też sporo wad. Jego obsługa nie jest tak łatwa, jak udostępnianie filmów na YouTube i na pewno nie możemy spodziewać się, że dotrą do tak samo szerokiego grona odbiorców. Tudno też zarabiać na opublikowanych filmach. Nie jest to problem dla organizacji non-profit jak Blender Foundation, ale wielu twórców zarabia na swoich kanałach i oni na pewno nie będą chętni do przesiadki. Dla społeczności skupionej wokół wolnego oprogramowania to jednak dużo lepsze rozwiązanie, niż komercyjny YouTube.

Możliwe, że dzięki problemom Fundacji Blendera PeerTube zyska większą popularność. Obecnie trwa kampania wspierająca PeerTube na Kickstarterze i wszystko wskazuje na to, że oprogramowanie ma się dobrze.

© dobreprogramy