Pinebook Pro. Linuksowy laptop wyprzedał się zanim na dobre trafił do sprzedaży

Strona główna Aktualności

O autorze

Pine64 to organizacja, która zajmuje się głównie tworzeniem jednopłytkowych komputerów z myślą o Linuksie. Jej najnowszy produkt, laptop Pinebook Pro, okazał się prawdziwym hitem. Nakład na parę tygodni wyprzedano w półtorej doby.

Zespół Pine64 już w przeszłości robił podchody pod rynek laptopów, ale próba numer jeden nieszczególnie im wyszła. Pierwszy Pinebook miał być sprzętem kosztującym nie więcej niż 99 dol., co pociągnęło za sobą drastyczne oszczędności.

Zastosowano w nim toporną obudowę z tworzywa sztucznego, słabiutki czip Allwinner A64, a także raptem 2 GB RAM i 16 GB eMMC na dane. Recenzenci chwalili ideę, ale summa summarum wyszedł sprzęt o użyteczności spinacza do papieru.

Nowy Pinebook Pro, przynajmniej teoretycznie, prezentuje się znacznie lepiej. Oferuje układ Rockchip RK3399 z dwoma rdzeniami Cortex-A72 i czterema A53, a do tego 4 GB RAM i 64 GB eMMC. Ma też 14,1-calową matrycę IPS, a nie TN jak poprzednik, i ładną obudowę ze stopu magnezu.

A do tego dochodzą jeszcze Wi-Fi 802.11ac i BT 5, kamera internetowa, akumulator o pojemności 10 tys. mAh, jak również całkiem rozsądny zestaw portów. Po jednym USB-C, USB 3.0 i USB 2.0, gniazdo słuchawkowe oraz czytnik kart pamięci microSD.

Pinebook Pro kosztuje 199 dol., czyli przeszło dwukrotnie więcej, ale to wciąż urządzenie niedrogie. I wreszcie zdaje się mieć jakiś sensowny potencjał.

Nic dziwnego, że klienci chętnie wybrali to mierzące 329 x 220 x 12 mm i ważące 1,26 kg urządzenie. Zamówienia ruszyły 25 sierpnia. Producent ogłosił wówczas, że będzie zbierać je aż do końca września, kiedy to nastąpi wysyłka sprzętu do klientów.

Tymczasem po upływie niespełna półtorej doby ogłoszono wyczerpanie nakładu. Komputer powrócił do sprzedaży, ale obecne zamówienia będą realizowane dopiero w październiku. Pytanie na zakończenie: A czy Ty kupiłbyś/kupiłabyś tego rodzaju notebook?

© dobreprogramy