Planujesz zmienić przeglądarkę? Windows przypomni, że masz już najlepszą: Edge

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Microsoft albo zapomniał, że monopol nie jest mile widziany, albo tak martwi się losami przeglądarki Edge, że będzie nam ją proponował na każdym kroku. Osoby zapisane do programu testów Windowsa otrzymują właśnie nową kompilację, która przy instalacji Chrome'a, Firefoxa lub innej przeglądarki przypomni, że Edge jest lepszy.

Powiadomienie pojawia się na testowej kompilacji 1809 Windowsa. Instalacja nowego programu zostanie przerwana przez system i pokazane zostanie okno z informacją o obecności Edge'a w systemie. Według komunikatu Edge jest bezpieczniejszy i szybszy od dowolnej instalowanej właśnie przeglądarki.

Z poziomu tego okna możemy zdecydować, czy kontynuować instalację, czy jednak skorzystać z Microsoft Edge. Oczywiście domyślnie zaznaczona jest ta druga opcja.

Jest też opcja wyłączenia tego powiadomienia, ale domyślnie będzie ono pokazywane. Miłośnicy teorii spiskowych uznają, że to celowy zabieg, mający przekonać przynajmniej garstkę Insiderów do korzystania z przeglądarki Microsoftu. Jeśli tak, pomysł jest nietrafiony, a powiadomienie będzie najwyżej irytować. Jest też szansa, że to tylko test i Microsoft bada skuteczność powiadomienia tego typu.

Bez względu na to, czym tym razem kieruje się Microsoft, widać kolejną nieudaną próbę wykorzystania pozycji rynkowej do promowania własnego produktu. Edge jest prezentowany także przez powiadomienia systemowe w Windowsie, informujące o jego niezwykłych możliwościach w kwestii oszczędzania energii. Miał też epizod z ekranem startowym, zapewniającym o fenomenalnej prędkości, osiągniętej w wątpliwej jakości testach.

Google też to robi, proponuje instalację Chrome'a przy każdej okazji i w sumie ma do tego takie samo prawo jak Microsoft. Problem w tym, że Chrome niezmiennie radzi sobie bardzo dobrze, a powodem na pewno nie są reklamy. Edge zaś, mimo że jest domyślnie zainstalowany na Windowsie, zostaje w tyle nawet za stareńkim Internet Explorerem.

Przerywanie instalacji konkurencyjnego programu pokazuje nowy poziom desperacji. Użytkownik zapewne skorzystał z Edge'a, by ściągnąć instalator swojej ulubionej przeglądarki, zrobił to celowo i albo doskonale wie, że nie chce używać Edge'a, albo chce się o tym przekonać. Jedyne, co może osiągnąć Microsoft, to więcej zakończonych przez przypadek instalacji programów.

Pozostaje mieć nadzieję, że sprawa nie pójdzie w drugą stronę i nie dostaniemy przypomnień o domyślnym odtwarzaczu filmów przy instalacji VLC i reklam Office'a 365 po ściągnięciu LibreOffice.

© dobreprogramy