Plextor PX-256M6S – bardzo szybki dysk za nie bardzo niską cenę

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Dyski półprzewodnikowe stają się praktycznie normą w naszych komputerach – i nic chyba w tym dziwnego. Żadne inne ulepszenie sprzętowe nie przyniesie nam takiego wzrostu komfortu w pracy z maszyną, jak zastąpienie HD przez SSD. Liczba oferowanych modeli na rynku zaczyna jednak przytłaczać, a producenci (jak zwykle) prześcigają się raczej na parametry niż na ceny. Tym razem trafił na moje biurko właśnie jeden z takich wyśrubowanych modeli, Plextor PX-256M6S, którego producent obiecuje bardzo dużą wydajność przy bardzo małym zużyciu energii. Jest jednak wyraźnie droższy od konkurencji. Czy warto zapłacić więcej?

Plextor jakoś nie był nigdy znany ze szczególnie niskich cen, jednak seria M6S, na którą składają się modele o pojemnościach 128, 256 i 512 GB, jest pierwszą, w której za gigabajt zapłacimy poniżej 2 zł. Byłoby to dobrą wiadomością, gdyby nie to, że na rynku jest sporo dysków SSD, w których za gigabajt płaci się poniżej 1,5 zł. Uzasadnieniem relatywnie wysokiej ceny mają być osiągi dysku. Producent chwali się zastosowaniem najnowszego dwurdzeniowego kontrolera od Marvella (88SS9188), zapewniającym niespotykanie wysoki poziom zapisu i odczytu i wysokie bezpieczeństwo zgromadzonych danych. Rozwiązanie o nazwie TrueSpeed ma gwarantować, że te wysokie parametry zostaną zachowane we wszystkich typach obciążeń roboczych.

Wysokie, ale jak wysokie? W oficjalnej specyfikacji deklarowana szybkość odczytu 520 MB/s (90 tys. IOPS), a szybkość zapisu 420 MB/s (80 tys. IOPS), odpowiednio 50% i 33% szybciej od przeciętnego dysku SSD. Za taką wydajność można by i zapłacić trochę więcej – o ile deklarowane osiągi pokrywają się z rzeczywistymi.

Pierwsze testy rozpocząłem na redakcyjnym laptopie Lenovo Thinkpad W530 (Intel Core i5, kontroler SATA-III Intela, 6 GB RAM). Na dysku Plextora zainstalowałem aktualną wersję Windows 8.1 U1, a następnie popularne benchmarki wydajności pamięci masowych dla tego systemu – CrystalMark i ATTO Benchmark.

Wyniki okazały się ogromnym zaskoczeniem. Szybkości odczytu i zapisu nie przekraczały 200-250 MB/s. Czyżby problem z kontrolerem SATA komputera? Testowaliśmy inne napędy SSD na tym laptopie – i ich osiągi aż tak drastycznie nie odbiegały od producenckich deklaracji. Zainstalowanie wszystkich możliwych sterowników od Lenovo też niczego nie zmieniło. Nowy Plextor po prostu w laptopie Lenovo działał na „pół gwizdka”. Co ciekawe, po uruchomieniu Thinkpada pod kontrolą Linuksa (LiveUSB z Ubuntu 14.04 LTS), domyślne narzędzie dyskowe tego systemu – palimpsest – pokazało wyniki na poziomie 430/390 MB/s. Wygląda więc na to, że problem tkwi w sterownikach kontrolera SATA dla Windows.

Drugi komputer, do którego podłączony został testowany dysk, to desktopowy sprzęt, z bardzo dobrą płytą główną Asusa Maximus VII Gene (używaliśmy ją wcześniej do testów overclockingu procesorów Haswell). Na płycie procesor Core i5 i 4 GB RAM... oraz dwa kontrolery SATA-III. Płyta daje nam do dyspozycji sześć portów SATA podpiętych pod zintegrowany kontroler czipsetu Z97, oraz dwa porty podpięte pod kontroler ASMedia ASM1061.

Ponownie do testów wykorzystany został system Windows 8.1 U1, z zainstalowanym pakietem sterowników od Asusa. Podpięty do kontrolera Intela dysk Plextora ponownie nie zachwycił wynikami. Podłączenie go pod kontroler ASMedia zmieniło obraz rzeczy. Wydajność wyraźnie wzrosła, co możecie zobaczyć na poniższych zrzutach ekranu. W optymalnych warunkach, dyski z serii M6S spełniają obietnice producenta. Warunki nieoptymalne to już raczej wina Intela – miejmy nadzieję, że Chipzilla niebawem poprawi swoje sterowniki SATA dla Windows, by poprawnie współpracowały z nowym kontrolerem Marvella.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: modele z serii M6S mają charakteryzować się b. niskim zużyciem energii, na stałym poziomie 0,25 W, podczas gdy zdecydowana większość napędów zużywa 0,35 W w trybie jałowym i ok. 1 W podczas pracy. Różnice na tym poziomie mogą mieć jednak znaczenie chyba tylko dla tych, którzy budują bateryjnie zasilane urządzenia wbudowane. O wiele większe znaczenie dla typowego użytkownika komputera ma np. długość gwarancji. Tu Plextor nie zachwyca, oferując trzy lata, podczas gdy na rynku można coraz częściej trafić na dyski, których producenci zapewniają gwarancję pięcioletnią.

Plextor PX-256M6S to dobry wybór dla tych, którzy potrzebują jak najwyższej wydajności, a nie chcą wydawać jeszcze pieniędzy na rozwiązania nowoczesne, czyli dyski półprzewodnikowe podłączane bezpośrednio przez szynę PCIe lub złącze M.2. Typowy użytkownik laptopa czy desktopa niewiele jednak na tym wzroście wydajności skorzysta (szczególnie jeśli ma w swoim sprzęcie czipset Intela i pracuje na Windows). Takie osoby powinny raczej poszukać dysków tańszych, a objętych pięcioletnią gwarancją.

© dobreprogramy