r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Po pierwsze różnorodność, ale… Google zwalnia niepokornego konserwatystę

Strona główna AktualnościBIZNES

Jeśli myślicie o zrobieniu kariery w Google, schowajcie swoje osobiste przekonania polityczne, społeczne i antropologiczne do kieszeni. Firma ta zwolniła starszego programistę Jamesa Damore, autora dziesięciostronicowego tekstu pt. „Google’s Ideological Echo Chamber”, w którym skrytykował on oficjalną politykę różnorodności tej kalifornijskiej korporacji.

Cel strategiczny: odzwierciedlić różnorodność

Dawno nie było takiej awantury w Mountain View – ale z drugiej strony jest ona jedynie odbiciem tego, co dzieje się obecnie w Stanach Zjednoczonych, kraju tak bardzo podzielonym, że ludzi z obozu demokratycznego i republikańskiego łączy już chyba tylko Wszechpotężny Dolar. Google, podobnie jak i większość innych firm z Doliny Krzemowej, otwarcie deklarowało przywiązanie do wartości, które w amerykańskiej narracji politycznej określa się jako „liberalne”. Jej filarem jest różnorodność. Na stronie Google Diversity możemy przeczytać słowa Sundara Pichai: zmieszanie różnorodnych głosów prowadzi do lepszych dyskusji, decyzji i wyników dla każdego.

To właśnie sprawia, że Google robi wszystko, by zatrudniać afroamerykańskich informatyków, mimo że praktycznie nie ma ich na rynku pracy, że stara się o utrzymanie parytetów płciowych, i wspiera ruchy LGBT, dla których tworzy specjalne programy socjalne. Stworzono także mechanizmy pomagające w awansie kobiet, równości płac, wspieraniu inwalidów i weteranów. Jak niektórzy twierdzą – wszystko to kosztem nie tylko białych, ale i żółtych pracowników, których z jakiegoś tajemniczego powodu jest na stanowiskach inżynierskich w Google bardzo dużo.

r   e   k   l   a   m   a

Pojawienie się w wewnętrznej sieci Google manifestu Jamesa Damore’a poruszyło wszystkie amerykańskie media i wywołało awanturę – podobno niektórzy pracownicy odmówili pracy, dopóki autor nieprawomyślnego tekstu nie zostanie zwolniony. Sami dziennikarze zorientowanych na liberalną narrację serwisów IT nie zostawili na nim suchej nitki – mimo że początkowo manifestu nawet nie przeczytali, gdyż został on natychmiast usunięty z firmowej sieci, krążąc jedynie w drugim obiegu.

W końcu do dokumentu „Google’s Ideological Echo Chamber” dotarła redakcja Gizmodo, gdzie możecie przeczytać go w całości. Warto podkreślić, że nie jest to typowy krzyk oburzonego konserwatysty – autor negatywnie wypowiada się tam także o wrogach nauki zaprzeczających zmianom klimatu. Można powiedzieć, że to raczej ukłon w stronę amerykańskiego pragmatyzmu i wezwanie do otwartej dyskusji na temat różnic między płciami i grupami rasowymi, realnych kosztów dyskryminujących programów antydyskryminacyjnych, a także dławienia wszelkich konserwatywnych opinii.

Różnorodność, ekstremizm i autorytaryzm

Jeśli nie chce Wam się czytać 10 stron manifestu, można można zapoznać się z jego streszczeniem (tl;dr):

  • Uprzedzenia polityczne Google zrównały wolność od bycia obrażonym z psychologicznym bezpieczeństwem, lecz zmuszanie ludzi wstydem do milczenia jest antytezą psychologicznego bezpieczeństwa.
  • Zmuszanie do milczenia doprowadziło do powstania ideologicznej echo-kamery, w której niektóre idee są zbyt święte, by rzetelnie nad nimi dyskutować.
  • Brak dyskusji prowadzi do wyłonienia się najbardziej ekstremistycznych i autorytarnych elementów tej ideologii.
  • Oto ekstremizm: „wszystkie różnice w reprezentacji wynikają z ucisku”.
  • Oto autorytaryzm: „musimy dyskryminować, aby naprawić ucisk”.
  • Tymczasem różnice w rozkładzie cech między mężczyznami i kobietami częściowo tłumaczą, dlaczego nie mamy 50% kobiet w dziedzinach technologicznych i na stanowiskach przywódczych. Dyskryminowanie w imię uzyskania równej reprezentacji jest nieuczciwe, tworzy podziały i szkodzi biznesowi.

Wkrótce po opublikowaniu manifestu Jamesa Damore, uzyskał on odpowiedź pani Danielle Brown, wiceprezes Google ds Rożnorodności (jeśli taka kwestia ma menedżera w randze wiceprezesa, pokazuje to chyba najlepiej, jak bardzo ten polityczny cel stał się elementem strategii Google’a). Napisała ona, że manifest zawiera nieprawdziwe założenia co do gender, zaś różnorodność i inkluzywność pozostaną wartościami, które Google będzie pielęgnować, ponieważ są kluczowe dla sukcesu firmy. Przyznała, że ludzie o innych poglądach mają prawo do wyrażania bez obaw swoich opinii, ale… opinie te muszą współbrzmieć z zasadami równości, zawartymi w politykach firmy i prawach antydyskryminacyjnych.

Milcz i pracuj

Przekonanie, że mężczyźni i kobiety różnią się między sobą, kosztowało Jamesa Damore pracę. Amerykańskie media donoszą, że został on zwolniony za rozpowszechnianie stereotypów płciowych i obecnie szuka możliwych kroków prawnych. Mogą one objąć odwołanie się do Krajowej Rady ds. Stosunków Pracy (NLRB), niezależnej federalnej agencji, która nadzoruje przestrzeganie amerykańskiego prawa pracy.

Co szczególnie ważne, James Damore nie jest bez szans. W styczniu Donald Trump powołał na przewodniczącego NLRB Philipa Miscimarrę, który niekoniecznie musi podzielać poglądy zarządu Google w kwestii różnorodności i zwalniania tych, którym dyskryminacja w imię różnorodności się nie podoba. Nowy przewodniczący jest białym heteroseksualnym mężczyzną, członkiem Partii Republikańskiej. Wygląda więc na to, że sporu o różnorodność w Mountain View tak łatwo nie da się wygasić.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.