r   e   k   l   a   m   a
reklama

Podatek od drążenia danych sposobem na naprawę budżetu?

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Na wyciąganiu informacji od użytkowników sieci (chodzi o data mining, czyli drążenie danych) można zarobiać krocie, bo znając ich upodobania czy hobby jest się między innymi w stanie pokazać reklamodawcom, jak skutecznie trafić z produktami do ludzi. Władze Francji przyjrzały się takiej działalność Google, Facebooka, sklepu Amazon oraz podobnych instytucji „kopiących” dane na terytorium kraju, który szczyci się Wieżą Eiffla, i doszły do prostego, oczywistego wniosku — mało z tego mają, więc wypadałoby wprowadzić odpowiedni podatek.

Google we Francji na celowniku jest od dawna, pod koniec roku firma odwoływała się od miliarda euro potencjalnej kary za unikanie podatków (płaciła je w Irlandii, gdzie są niższe). Według nowego pomysłu, podatek miałby być odprowadzany od zysków z gromadzenia danych w celach komercyjnych, jak też późniejszego dopasowywania na bazie zebranych informacji usług i reklam. Dla władz, francuscy Internauci pracują wyraźnie na czyjeś konto, a nie czerpią z tego korzyści, więc są zwyczajnie też wykorzystywani. Robimy wszystko, aby Europa nie była rajem podatkowym dla pewnej liczby Internetowych gigantówzapewnia minister gospodarki cyfrowej Fleur Pellerin.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieTest najlepszych telewizorów na Mundial