Polityk z USA krytykuje Google i Facebooka za bierność wobec antyszczepionkowców

Strona główna Aktualności

O autorze

Kalifornijski kongresmen Adam Schiff jest zdania, że Facebook i Google szkodzą społeczeństwu, tolerując nieprawdziwe informacje na temat szczepionek, rozpowszechniane przez działaczy i zwolenników ruchów antyszczepionkowych. Schiff będzie walczyć z dezinformacją. Wysłał w tej sprawie e-maile do szefów obydwu firm, Marka Zuckerberga oraz Sundara Pichaia.

Schiff, cytowany przez dziennikarkę Bloomberga, Sarę Frier, zauważa, że serwisy takie jak Facebook, Instagram czy YouTube dla wielu ludzi są podstawowym źródłem wiedzy. Tymczasem, jego zdaniem, ich administratorzy kompletnie nie przejmują się weryfikacją treści.

Chodzi konkretnie o antyszczepionkowców. Powołując się na rządowe badania, polityk stwierdza, że „szczepienia są bezpieczne, efektywne i odgrywają istotną rolę dla zdrowia publicznego”. Zestawia to z opublikowanym w The Guardian artykułem Julii Carrie Wong, w którym autorka opisuje problem antyszczepionkowej propagandy w internecie, wskazując palcem na Facebook i YouTube jako główne nośniki dezinformacji. Kongresmen domaga się usuwania treści tego rodzaju.

Co więcej, nie podoba mu się, że antyszczepionkowe postulaty są dopuszczane w reklamach, czy to przez Facebook czy Google. Zwłaszcza, że owe reklamy mogą być, jak twierdzi, bezpośrednio skierowane na najbardziej podatny grunt, na przykład do młodych matek. Wyraża natomiast aprobatę dla zespołu YouTube'a, który pod koniec stycznia 2019 roku obiecał uważniej kontrolować materiały rekomendowane pod kątem rzetelności. Chciałby widzieć więcej takich inicjatyw.

Zagrożenie dla społeczeństwa

Zdaniem kongresmena, antyszczepionkowcy są bardzo poważnym zagrożeniem dla całej populacji. Abstrahując od narażania własnych dzieci, sprzyjają powrotowi chorób, które od wielu lat nie stanowią zagrożenia właśnie z uwagi na rozwój szczepionek. Pada przy tym przykład Hrabstwa Clark w stanie Waszyngton, gdzie wybuch ogniska odry doprowadził do wzrostu szczepień o 500 proc.

I jest to o tyle znamienne, że wcześniej Hrabstwo Clark miało ponoć jeden z najniższych odsetków szczepień w całych USA. Dla antyszczepionkowców miało być przykładem zdrowej społeczności.

Facebook obiecał reagować

W odpowiedzi na zamieszanie, jakie wywołał list Schiffa w amerykańskich mediach, Facebook obiecał podjąć zdecydowane czynności zapobiegawcze dezinformacji w sprawie szczepionek.

„Usuwamy treści, które naruszają Standardy Społeczności, nie promujemy w naszych kanałach treści mogących wprowadzić w błąd i prezentujemy rzetelne artykuły podmiotów trzecich, aby pokazać ludziom szerszy kontekst. (...) Jesteśmy przekonani o wartości dokładnej i użytecznej informacji. (...) będziemy kontynuować starania o dostarczanie informacji edukacyjnych na ważne tematy, takie jak zdrowie” – zapewnił przedstawiciel Facebooka redakcję serwisu The Verge.

„Ograniczenie lub usunięcie tego rodzaju treści z zaleceń, w tym «grup, do których warto dołączyć», i obniżenie ich w wynikach wyszukiwania, przy jednoczesnym zapewnieniu dostępności wyższej jakości i bardziej wiarygodnej informacji – taki plan przedstawiono z kolei Bloombergowi.

Z tym że póki co nie wiadomo, czym tak naprawdę jest dla włodarzy Facebooka treść mogąca wprowadzić w błąd. Jak wiadomo, spór o szczepienia ma głównie naturę interpretacyjną i polega na ustaleniu, czy niepożądane skutki uboczne u skromnego odsetka populacji są bardziej krytyczne niż narażenie ogółu na epidemię chorób zakaźnych. Można się tylko domyślać, że chodzi o usunięcie z debaty opinii ewidentnie nieprawdziwych, nastawionych na generowanie strachu, a nie podjęcie bezkrytycznej walki ze wszystkimi przeciwnikami idei szczepionek.

Google na chwilę obecną nie odniosło się publicznie do sprawy.

Więcej informacji na temat samych szczepień znajdziecie w serwisie abcZdrowie.

© dobreprogramy