Premiera! Test laptopa Hyperbook X15 z kartą graficzną GeForce RTX 2070

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki

O autorze

I oto jest! Dzisiaj, 29 stycznia 2019 r., oficjalnie debiutują notebooki z kartami graficznymi NVIDIA GeForce RTX 2080, 2070 oraz 2060. Pomijając częstotliwość zegara taktującego, układy te są identyczne z modelami stosowanymi w desktopach. A my z tej okazji mamy dla Was test laptopa Hyperbook X15, który jest sprzętem o tyle szczególnym, że oprócz wydajnej grafiki – w tym przypadku GeForce'a RTX 2070 – oferuje desktopowy procesor Intela dla podstawki LGA 1151.

Zasadniczo na temat samych GeForce'ów RTX 20 w wersji mobilnej nie ma sensu się rozwodzić. Jak już zostało wspomniane, są to karty identyczne z tymi w komputerach stacjonarnych. Zresztą, NVIDIA nawet niespecjalnie chce mówić o wersjach mobilnych. Zamiast tego stosuje termin laptopy z GeForce'ami RTX 20, co ma dobitnie sugerować, że chodzi o pełnowartościowe modele tych czipów, a nie jakieś poprzycinane półprodukty, jak to miało miejsce jeszcze w serii GTX 900. Wszystko ilustruje poniższa tabela. (MQ – Max-Q; FE – Founders Edition).

Pamiętajcie tylko, że podane taktowania są jedynie taktowaniami zalecanymi. W praktyce producenci mogą nimi manipulować tak, jak robią to w przypadku autorskich kart na PCI Express.

Karty graficzne NVIDIA GeForce RTX 20
 RTX 2080RTX 2080
„Mobile”
RTX 2070RTX 2070
„Mobile”
RTX 2060RTX 2060
„Mobile”
GPU12 nm TU10412 nm TU106
Rdzenie CUDA294423041920
Rdzenie RT463630
Rdzenie Tensor368288240
TMU184144120
ROP646448
Maks. wydajność FP3210.1 TFLOPs9.4 TFLOPS7.5 TFLOPS6.6 TFLOPS6.5 TFLOPS4.6 TFLOPS
Zegar bazowy1515 MHz1380 MHz
735 MHz (MQ)
1410 MHz1215 MHz
885 MHz (MQ)
1365 MHz960 MHz
Zegar turbo1710 MHz
1810 MHz (FE)
1590 MHz
1095 MHz (MQ)
1620 MHz
1710 MHz (FE)
1440 MHz
1185 MHz (MQ)
1680 MHz1200 MHz
TDP215 (225) W150+ (80) W175 (185) W115 (80) W160 W80-90 W
Pamięć8GB 256-bit GDDR66GB 192-bit GDDR6

Tyle o kartach; znacznie ciekawej Hyperbook X15 przedstawia się jako całość. Tak naprawdę jest to konstrukcja oparta na kadłubku Clevo P751TM1, co już na wstępie stanowi bardzo dobrą wiadomość, gdyż mowa o jednym z lepszych projektów ostatnich lat. Ten model barebone charakteryzuje się dobrą izolacją termiczną obudowy, a w tym konkretnym przypadku jest to o tyle istotne, że firma z Białegostoku (tak, na Podlasiu też potrafią składać notebooki dla graczy) poszła na całość przy doborze komponentów. Precyzując, w skład testowanej konfiguracji wchodzą: ośmiordzeniowy i ośmiowątkowy procesor Intel Core i7-9700K, karta graficzna NVIDIA GeForce RTX 2070 z 8 GB GDDR6, 16 GB pamięci operacyjnej DDR4-2666 i dysk Samsung 970 Evo 500 GB.

Trochę dziw bierze, że tej klasy sprzęt udało się upakować do formy 15,6-calowego laptopa; grubego i masywnego, ale wciąż... laptopa, który, ustawiony obok bardzo podobnie wyposażonej stacjonarki w obudowie SilentiumPC Armis AR7, wygląda zaskakująco niepozornie. Inna sprawa, że budzi to obawy o kulturę pracy i wydajność, z uwagi na możliwy throttling, ale o tym za moment.

Specyfikacja Hyperbook X15 (X15-15-8541):
  • Ekran: 15,6'' Full HD 144 Hz z G-Sync
  • Procesor: Intel Core i7-9700K
  • Chipset: Intel Z370
  • Pamięć RAM: 2x 8 GB DDR4-2666 CL19
  • Grafika: NVIDIA GeForce RTX 2070 8 GB
  • Nośniki: 500 GB SSD M.2; Samsung 970 Evo
  • Łączność: Killer-AC1550 Gb LAN, Wi-Fi 802.11ac, BT v5
  • Bateria: 82 Wh
  • Wymiary: 386 x 262 x 35.7 mm
  • Waga: 3,4 kg
  • System: Windows 10 Home 64-bit PL

Wykonanie, klawiatura i touchpad

Najpierw skupmy się na obudowie i podstawowych urządzeniach wprowadzających, czyli klawiaturze oraz gładziku. I tak, przy wymiarach 386 x 262 x 35.7 mm Hyperbook X15 niewątpliwie jest laptopem dużym jak na piętnastkę i to nie tylko z powodu grubości, wymuszonej przez zainstalowane komponenty, ale także szerokości. Obramowanie matrycy, dochodzące do 2 cm, w 2019 r. stanowi widok nieczęsty. Przez to cały notebook wygląda trochę jak z minionej epoki, choć ma to swoje mocne strony, na przykład takie, że stylistyka okazuje się dość wytonowana, czego nie można powiedzieć o 95 proc. współczesnych komputerów przenośnych dla graczy.

Podobnie niejednoznacznie przedstawia się kwestia jakości wykonania. Pokrywa jest stosunkowo sztywna, a całość – nieźle spasowana, jednak wykorzystane materiały nie zawsze przystoją sprzętowi w tej cenie. Rozumiem, że gumowane tworzywo sztuczne nie nagrzewa się zbytnio, stąd jest dobrym wyborem na panel roboczy. Przeniesiono je na klapę – ponownie, ok. Natomiast porowaty plastik użyty na spodzie i wokół matrycy wygląda po prostu kiepsko, niczym tania zabawka Made in PRC. Do tego dochodzi jeszcze jeden problem, a mianowicie duża podatność na zabrudzenia. Niezależnie czego się dotkniemy, Hyperbook X15 bardzo łatwo zbiera odciski spoconych palców, które na domiar złego wyczyścić dają się dopiero zwilżoną ściereczką.

Złego słowa nie mogę za to powiedzieć o urządzeniach wprowadzających. Klawiatura wprawdzie nie jest typową konstrukcją wyspową, bo łączenia klawiszy są ich integralną częścią, ale z nawiązką nadrabia relatywnie wysokim skokiem i wyczuwalną informacją zwrotną. Pisze się na niej niezwykle wygodnie, również z powodu zupełnie klasycznego układu klawiszy, a podświetlenie RGB to miły akcent. Równie dobrze wypada gładzik; ma nienaganny ślizg i wydzielone, głębokie przyciski. Tylko zintegrowany z nim czytnik linii papilarnych mógłby być odrobinę bardziej precyzyjny, bo potrafi nie zarejestrować dotyku. Niemniej w notebooku dla graczy to drobiazg.

Porty wejścia-wyjścia

Graczy z pewnością bardziej przejmie liczba i rodzaj złącz wejścia-wyjścia, a tych na szczęście jest cała masa. Po lewej stronie Hyberbook X15 ma RJ-45, dwa USB 3.1 Gen 2 typu C, w tym jedno z Thunderbolt 3, dwa klasyczne USB 3.0 i czytnik kart pamięci SDXC, po prawej stronie zaś – blokadę Kensington, po jednym USB 3.0 oraz 2.0, a także cztery gniazda audio, w tym S/PDIF. Jakby tego było mało, są jeszcze dwa mDP i HDMI 2.0 na tyle.

Finał jest taki, że do notebooka można podłączyć trzy ekrany 4K. Nie ma też żadnych problemów z obsługą monitorów o wysokiej częstotliwości odświeżania.

Ekran i praca na zewnątrz

Zastosowany model matrycy to AU Optronics B156HAN07.1. Technicznie rzecz biorąc, jest to panel typu IPS, choć nazwa IPS jako taka należy do LG Display, natomiast AU Optronics na ten sam rodzaj wyświetlacza używa określenia AHVA, które jednak nie ma kompletnie nic wspólnego z technologią VA aka Vertical Alignment. (Taka ciekawostka z dziedziny ekranów LCD).

Niestety jakość tej matrycy jest mocno przeciętna. Odświeżanie na poziomie 144 Hz, technologia G-Sync i krótki czas reakcji to oczywiste plusy, patrząc z perspektywy gracza, ale gdyby ktoś zapragnął rzucić Hyperbooka X15 na odrobinę głębsze wody i zrobić z niego wydajną stację roboczą, kilka spraw zacznie wyraźnie doskwierać. Maksymalna odnotowana jasność to zaledwie 267,33 cd/m², co przekreśla pracę przy dużym nasłonecznieniu. Idąc dalej, pokrycie palety sRGB wynosi tylko 85,2 proc. i to przy objętości gamutu na poziomie 89,2 proc. sRGB, czyli wielu odcieni po prostu brakuje. Siłą rzeczy o prawidłowej reprodukcji barw można zapomnieć, o czym świadczą wysokie błędy Delta E w kanałach podstawowych, a kropkę nad i stanowi widoczne zaniebieszczenie do spółki z niziutkim kontrastem statycznym, równym zaledwie 545,5:1.

Przy czym na pierwszy rzut oka obraz nie sprawia wrażenia wypłowiałego, ale to za sprawą jeszcze jednego mankamentu – złej gammy lokalnej, która sprowadza jasnawe szarości w kierunku bieli. Tak więc optycznie kontrast wygląda na wyższy niż w rzeczywistości, jednak giną detale w światłach. W grach krytyczne są raczej cienie, ale świat się na grach nie kończy, prawda?

Układ chłodzenia

Dostanie się do wnętrza Hyperbooka X15 jest bajecznie proste; wszystko utrzymuje zaledwie siedem śrub, z czego odkręcenie dwóch z nich pozwala usunąć wydzieloną klapkę serwisową do sekcji dysków, a bateria ma staroświeckie zatrzaski i można ją wymienić w parę sek. Problem robi się dopiero z dwoma dodatkowymi bankami pamięci i kartą sieciową, które umieszczono pod klawiaturą. (Ale tam raczej nikt na co dzień zaglądać nie będzie, bo i po co).

Układ chłodzenia ma dwa wentylatory promieniowe i taką samą liczbę radiatorów, ale nie jest typowo dwudrożny. Jeden z ciepłowodów (sześciu ogółem) z sekcji procesora został poprowadzony również do karty grafiki, niejako łącząc oba radiatory. Przy czym warto zwrócić uwagę na porządek w środku i czarną powłokę lakierową, która ogranicza przekazywanie ciepła na obudowę.

A jak to działa w praktyce? Zacząć należy od tego, że oprócz bardzo przemyślanego układu chłodzenia, Hyperbook zatroszczył się o adekwatną do warunków mobilnych konfigurację BIOS-u. Parametr Turbo Boost Power Max procesora ograniczono do 65 W. W rezultacie, kiedy wykorzystanie centralnej jednostki obliczeniowej sięga szczytu, turbo po prostu nie zostaje aktywowane i częstotliwość zegara taktującego wynosi 3,6 GHz, ale w zamian za to CPU się nie przegrzewa i nie gotuje tym samym grafiki, która osiąga stabilne 1485 MHz. Jednocześnie, grając w gry, rzadko kiedy jesteśmy w stanie obciążyć procesor w 100 proc, co efektywnie pozwala liczyć na znacznie wyższe jego taktowanie, tak pomiędzy 4,6 - 4,7 GHz. Raz jeszcze – bardzo przemyślane.

W takim wypadku tylko ciężko zrozumieć agresywne ustawienie wentylatorów. Procesor ma około 61°C, grafika – 70°C, a wentylatory idą ile fabryka dała i generują 53,3 dBA. Jeszcze pod dużym obciążeniem można to przyjąć, ale chwilowe skoki prędkości obrotowej zdarzają się też w spoczynku, w kompletnie niezrozumiałych sytuacjach, na przykład – pakiecie MS Office.

Jednak ostre zbijanie temperatur ma również zaletę. Obudowa jest naprawdę chłodna. Nawet kilkugodzinna rozgrywka nie jest w stanie zmusić sekcji nadgarstkowej do rozgrzania się powyżej 29 - 30°C. Klawiatura również utrzymuje przyzwoitą temperaturę, od 32 do 36°C. Wyraźnie ciepławy robi się dopiero spód laptopa i to właściwie jedynie w pobliżu karty graficznej, gdzie przy najbardziej wymagających grach udaje się odnotować 46°C, momentami 47°C.

Testy wydajności

Na wykresach Hyperbook X15-RTX2070 został zestawiony ze swym poprzednikiem, X15-GTX1070 z procesorem Core i7-7700K i kartą GeForce GTX 1070. Pamięci i dysk są w obydwu laptopach te same, więc różnice bezpośrednio obrazują wzrost wydajności CPU i GPU, czyli de facto to, co wyróżnia tegoroczny model na tle pierwowzoru.

.

Wydajność w aplikacjach

Wydajność w grach

System operacyjny, oprogramowanie

Jak już zdążyłem wspomnieć, egzemplarz nadesłany do testów pracuje pod kontrolą systemu Windows 10 Home w wersji 64-bitowej, aczkolwiek producent udostępnia także opcję z Windowsem 10 Pro, jak również bez OS-u. Ta ostatnia ucieszy zapewne fanów Linuksa, choć należy zaznaczyć, że oficjalnie Hyperbook dostarcza sterowniki i oprogramowanie zarządzające wyłącznie dla platformy Microsoftu. Stąd w przypadku alternatywnych rozwiązań mogą pojawić się problemy z wybranymi funkcjami laptopa. To z kolei dlatego, że wiele z nich wymaga aplikacji Control Center.

Mając Control Center, możemy m.in.: zmienić prędkość obrotową wentylatorów, skonfigurować podświetlenie klawiatury, odciąć programowo gładzik i/lub kamerę, sterować laptopem zdalnie z poziomu smartfonu, zablokować klawisz Windows, ustawić wbudowany wzmacniacz słuchawkowy, a nawet (o zgrozo!) podkręcić procesor, pamięci RAM oraz kartę graficzną.

Do overclockingu z oczywistych przyczyn nie zachęcam. Poza tym akurat do tego istnieją znacznie lepsze narzędzia, takie jak Intel XTU czy MSI Afterburner, które, w przeciwieństwie do Control Center, pozwalają na obniżenie napięcia zasilającego, co tutaj wydaje się jakby bardziej przydatne. Niemniej nie zmienia to faktu, że program się przydaje i zdecydowanie nie jest bloatwarem. I tak, regulacja prędkości wentylatorów naprawdę działa, co w Clevo normą bynajmniej nie jest.

Podsystem audio

Jeśli chodzi o audio, Hyperbook X15 zapewnia dwa głośniki stereo o mocy 2 W każdy. W czasach, gdy topowe laptopy nierzadko mają cztery i więcej przetworników, nie wydaje się to jakoś szczególnie imponujące. A jednak brzmienie okazuje się zaskakująco poprawne. Góra nie popiskuje, średnica jest czytelna, przyjemny bas nadaje głębi. Co prawda nietrudno znaleźć notebooki grające głośniej, ale koniec końców głośniki w laptopie nie są od robienia dyskoteki.

A tu koniecznie trzeba jeszcze wspomnieć o bardzo dobrym korektorze BlasterX Acoustic Engine. Aplikacja ma wiele gotowych profili, także takich przygotowanych bezpośrednio dla konkretnych gier, i ciekawy moduł syntezatora do zmiany głosu rejestrowanego przez mikrofon. Można tak, przykładowo, mówić z charakterystycznym akcentem górala albo delikatnym głosem dziecka. Zwykły gadżet – chciałoby się rzec. Nie zaprzeczę; zgaduję jednak, że graczom często korzystającym z komunikacji głosowej przypadnie do gustu. A presetów w syntezatorze jest łącznie 17.

Na marginesie – Hyperbook X15 to także wbudowany wzmacniacz słuchawkowy ESS Technology SABRE HiFi Audio. Słuchawki o wysokiej impedancji? Zero problemów.

Czas pracy na baterii

Na zakończenie – kwestia zasilania. Powtórzę, Hyperbook X15 ma akumulator o pojemności 82 Wh. To wydawałoby się bardzo duża pojemność, ale trzeba pamiętać, że jako laptop z G-Sync urządzenie równolegle nie może pochwalić się technologią Optimus. Zatem cały czas pracuje na dedykowanej grafice GeForce RTX 2070. A przecież procesor jest desktopowy, co również nie sprzyja oszczędzaniu energii. Efekt tej mieszanki bardzo łatwo przewidzieć; bez zasilacza nie ma sensu się ruszać, a sam zasilacz – nawiasem mówiąc – ma wymiary około 200 x 100 x 45 mm, waży ponad 1 kg i cechuje się mocą znamionową 330 W. Tyle dobrego, że jest tylko jeden.

Przy włączonym Wi-Fi i jasności ekranu ustawionej na 50 proc. podstawowe prace biurowe, jak przeglądanie internetu czy edycja dokumentów, można wykonywać przez 118 min. W wymagających grach czas ten topnieje mniej więcej o połowę. Jak na bardzo wydajny notebook dla graczy, są to osiągi raczej standardowe; w okolicach średniej. To jednak, co by nie mówić, wyraźnie ogranicza mobilność komputera, sprowadzając baterię do roli zasilacza awaryjnego UPS.

Podsumowanie

Jaki ostatecznie jest więc Hyperbook X15 z kartą graficzną GeForce RTX 2070 i czy warto go kupić? To na pewno sprzęt pod wieloma względami ciekawy. Wydajność desktopowych podzespołów, choć ograniczona przez limity mocy i chłodzenie, w świecie notebooków zasługuje na pochwałę. (Wyniki są około 15 - 20 proc. niższe niż w przypadku analogicznie wyposażonego desktopa). Szczególnie, że akompaniują jej liczne wejścia-wyjścia i bardzo dobre urządzenia wprowadzające, przez co sprzęt Hyperbooka może godnie nosić miano zamiennika stacjonarki. A zalet jest więcej: obudowa utrzymuje relatywnie niskie temperatury, matryca o odświeżaniu 144 Hz z G-Sync dobrze spisuje się w grach, głośniki zapewniają głębokie i czyste brzmienie, stylistyka wpada w oko. Do tego ogromnym plusem jest możliwość samodzielnego doboru konfiguracji sprzętowej.

Owszem, są też ewidentne wady, spośród których za zdecydowanie największe należy uznać kiepską jakość obrazu na matrycy i dużą podatność na zabrudzenia, ale w ogólnym zarysie Hyperbook X15 pozostawia po sobie pozytywne wrażenie. Przyznam jednak, że patrząc z czysto praktycznego punktu widzenia, nie widzę dla tej konstrukcji zbyt wielu zastosowań. Duża masa i krótki czas pracy na baterii (i dość ciemna matryca) sprawiają, że nie jest to sprzęt, który z przyjemnością zabiera się w podróż. Tymczasem jeśli miałbym wybierać tzw. DTR, czyli właśnie zamiennik desktopa, to nie w formacie 15,6''. Oczywiście gdyby ktoś z jakiegoś powodu chciał 15,6-calowy DTR, nie widzę przeciwskazań, ażeby nie postawić na Hyperbooka X15. Pytanie: ile jest takich osób?

GeForce RTX 2070 „Mobile”

Przechodząc do drugiego z bohaterów niniejszego artykułu, a więc GeForce'a RTX 2070 dla laptopów, sprawy robią się jeszcze bardziej skomplikowane. Wszystko dlatego, że jest ten układ ciężko zaklasyfikować. Przypadek Dooma na Vulkanie, gdzie architektura Turing zapewnia dodatkowe optymalizacje, a procesor nie odgrywa większej roli, pokazuje, że w nowości tkwi ogromny potencjał. Ale już w DirectX 11 trafiają się sytuacje, w których RTX 2070, i to sparowany ze znacznie wydajniejszym procesorem, nie jest w stanie przeskoczyć poprzednika o 15 proc. Tu na jaw wychodzi, jak bezsensowną rozdzielczością dla tak potężnej karty jest Full HD. Tymczasem ceny laptopów wyposażonych w GeForce'a GTX 1070 startowały od 7,5 - 8 tys. zł, a w przypadku premiery próg ten rośnie do 9,5 - 10 tys. zł. Dopłata jest ogromna i ekonomicznie uzasadniona chyba tylko wtedy, gdy ktoś zamierza podpinać do notebooka zewnętrzny ekran, ewentualnie liczy każdą jedną klatkę obrazu, goniąc za pełnym wykorzystaniem potencjału matrycy 144 Hz.

© dobreprogramy