r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Progresywne aplikacje w końcu na iPhonie? Apple mniej zarobi na App Store

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Starzy użytkownicy iPhone’a mogą jeszcze pamiętać, jak to było 10 lat temu, kiedy to nie było jeszcze żadnych natywnych pozasystemowych aplikacji, a ś.p. Steve Jobs głosił, że deweloperzy mogą budować aplikacje webowe, które świetnie będą działały w przeglądarce Safari. Już jednak w 2008 roku Apple postawiło na aplikacje natywne, zaoferowało programistom pierwszy iPhone SDK – i z aplikacjami webowymi dało sobie spokój. Teraz, w 2017 roku możemy znów wrócić do korzeni. Na iPhonie zawitają Progressive Web Apps (PWA).

Podejście Apple do aplikacji webowych było przez te wiele lat wręcz negatywne – i nic dziwnego, biorąc pod uwagę na setki milionów dolarów zarabiane na zamkniętym ekosystemie natywnych aplikacji dostępnych oficjalnie tylko przez AppStore. Webu kontrolować się tak nie dało, więc Apple robiło wszystko, by do Webu użytkowników zniechęcić. Mobilne Safari jako jedyna dopuszczona przeglądarka na iOS-a była taka sobie, a gdy w końcu firma z Cupertino dała zielone światło przeglądarkom konkurencyjnym, to postarała się, by działały one gorzej. Tylko mobilne Safari miało dostęp do szybkiego silnika JavaScriptu Nitro, konkurencja musiała zadowolić się systemowym, powolnym komponentem UIWebView. Własny silnik? O tym w ogóle zapomnijcie – takie uroki życia w niewoli.

Dopiero iOS 8 przyniósł poprawę sytuacji, deweloperzy dostali znacznie lepszy komponent WKWebView. Pod względem obsługi standardów webowych przynosił on w najważniejszych kategoriach to samo, co oferowało Chrome na Androida. Był to jednak 2014 rok, a technologie webowe jakoś nie chciały stanąć w miejscu.

r   e   k   l   a   m   a

W 2015 roku inżynierowie Google’a zaproponowali standard Progressive Web Apps. Nowa generacja aplikacji webowych miała błyskawicznie się ładować, nawet w nie najlepszych warunkach sieciowych, działać błyskawicznie, z responsywnością porównywalną do aplikacji natywnych i oferować taki sam dostęp do zasobów sprzętowych, co aplikacja natywna. Ikonka przypięta do pulpitu, jedno dotknięcie – i właściwie dla zwykłego użytkownika nie ma różnicy, czy korzysta z natywnej aplikacji ze sklepu, czy też aplikacji progresywnej z przeglądarki.

By jednak aplikacje progresywne mogły działać na urządzeniu, silnik skryptowy musi wspierać m.in. interfejs programowania Service Workers. API to umożliwia uruchamianie sterowanych zdarzeniami skryptów w tle oraz zarządzanie ich instalacją i działaniem. Aplikacje progresywne wykorzystują Service Workers do pobierania zbuforowanych treści, dzięki czemu mogą działać nawet bez połączenia sieciowego.

Od samego początku na rozwiązanie to stawiało Google, dla którego szybki i dynamiczny Web to wręcz biznesowa misja. Wsparcie przyszło też ze strony Mozilli i Opery, a w końcu Microsoft przyznał, że aplikacje progresywne pasują do jego strategii „Cloud First Mobile First”. Apple? No cóż, Apple nie zauważało tej groźnej herezji tak długo, jak to tylko było możliwe. Kto to widział, by aplikacja webowa działała równie dobrze jak natywna? I niestety zdania Apple nie można było zlekceważyć. Na najważniejszych rynkach iPhone jest najważniejszym smartfonem, numerem 1., bez wsparcia na iPhonie żadna mobilna technologia nie przejdzie.

24 lipca Greg Blass, programista z Filadelfii, opublikował na swoim blogu surowy w wymowie artykuł, w którym stawia tezę, że odmowa wsparcia aplikacji progresywnych przez Apple to uszczerbek dla przyszłości webu. Wyjaśnia tam dlaczego Safari nawet nie zbliżyło się do obsługi niezbędnych standardów, a jego tryb pełnoekranowy dla Safari jest pełen niedoróbek. W końcu pisze otwarcie: dla Apple aplikacje webowe to obywatele drugiej kategorii, ponieważ nie przynoszą pieniędzy ze sprzedaży w App Store.

Artykuł wzbudził ogromny odzew w społeczności – i najwyraźniej zawstydził menedżerów Apple. Nagle na liście prac deweloperskich silnika WebKit dla funkcjonalności Service Workers pojawiło się oznaczenie In Development. Żadnych konkretów nie podano, ale można się spodziewać, że zawita ono do iOS-a 11, jako istotna funkcja, którą można się pochwalić. Samo Service Workers to oczywiście nie wszystko, ale zarazem jest to sygnał, że firma z Cupertino już się tak nie wzbrania przed aplikacjami spoza App Store.

Dla deweloperów będzie to miało ogromne konsekwencje. Dzisiaj marnuje się wiele sił i środków na pisanie aplikacji na trzy podstawowe platformy: Android, iOS oraz web. Możliwość napisania jednej progresywnej aplikacji, działającej na wszystkich platformach w sposób, który zadowoli większość użytkowników pozwoli ten czas poświęcany na rozdrabnianie się przeznaczyć na rozwój samej aplikacji. Być może zmniejszy to liczbę aplikacji natywnych w sklepach Google’a czy Apple’a, ale czy naprawdę potrzebujemy, by każdy durny przewodnik po muzeum czy aplikacja do zamawiania pizzy były aplikacjami natywnymi? Na pewno iOS SDK oraz Android SDK dalej będą miały swoje miejsce, ale po rozwiązania natywne będzie się sięgało tylko wtedy, kiedy będzie to naprawdę niezbędne.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.