Przepraszam pana, czy to jest konsola Atari? Nie, to tylko makieta, nic tu nie działa

Strona główna Aktualności

O autorze

Bardzo duże zainteresowanie, także wśród naszych Czytelników, wywołała informacja o zaprezentowaniu na konferencji GDC konsoli Atari VCS, wcześniej znanej jako Ataribox. Zaprezentowaniu? Niemal wszystkie media dały się nabrać, w tym amerykańskie, które przecież do San Francisco wysłały swoich korespondentów. Czujnością wykazali się jedynie cyniczni Brytyjczycy z serwisu The Register. To co opisał ich człowiek każe sądzić, że ktoś tu kogoś wodzi za nos. Rezerwujecie sobie 300 dolarów na nowoczesny remake klasycznej konsoli Atari 2600? Uważajcie, bo do tej pory nie powstał nawet prototyp.

Podczas tegorocznego Games Developer Conference, konsolę AtariVCS można było zobaczyć w apartamencie 7088 hotelu Marriott Marquis w San Francisco. A właściwie nie konsolę, ale jej makietę. Taką ciężką makietę ze światełkami i gniazdami złączy z tyłu, która jednak nie działa. I nie dlatego, że się zawiesza, czy coś w tym stylu. Po prostu w środku nie ma żadnej elektroniki. To solidna atrapa.

Znacznie mniej solidnie wyglądała makieta kontrolera – gamepada. Tutaj jak donosi korespondent The Register, mamy do czynienia jedynie z blokiem plastiku w kształcie kontrolera, czymś w stylu „elektroniki” znajdowalnej na meblach z Ikei – przycisków nie wciśniesz, dżojstiki się nie ruszają.

Jedynym co działało – przynajmniej mechanicznie – był dżojstik wzorowany na oryginalnym dżojstiku Atari 2600 – czerwony przycisk, światełko, centralnie umocowany drążek, podłączenie przez USB. Michael Arzt, dyrektor zarządzający Atari, nie był jednak w stanie powiedzieć, co się stanie gdy dżojstik ten zostanie podłączony do laptopa, czy w ogóle będzie działał. Czy będzie działał z inną konsolą? Nie. Czy to w takim razie jakiś autorski sprzęt i oprogramowanie? Nic o tym nie wiem – przyznał dyrektor.

Z krótkiego wywiadu wynika, że szef tego co zostało z legendarnej firmy, nic nie wie o produkcie, który miałby zdobyć dla niej rynek. A o tym co wie, nic nie może powiedzieć. Premiera? Nie mogę powiedzieć. Producent sprzętu? Nie mogę powiedzieć. Producenci gier? Rozmawiamy z ludźmi. Grupa docelowa? Nie mogę powiedzieć.

Dlaczego grudniowa premiera została odwołana, a firma umilkła na trzy miesiące? Tego też Michael Arzt nie mógł powiedzieć, poza jakimiś ogólnikami o problemach z komponentami. Przekonywał za to, że takie opóźnienia w branży zdarzają się regularnie, jednak wszystko zostało już zrobione. Dlaczego nie ma działającego prototypu? Milczenie.

Wygląda na to, że Atari kompletnie nie wie, co właściwie chce zrobić. Dyrektor firmy powtórzył to, co już słyszeliśmy od dawna – konsola będzie kosztowała około 250 dolarów, wydajnością dorówna dobremu laptopowi, pozwoli na odtwarzanie wideo 4K, działać będzie pod kontrolą Linuksa – a w środku znajdziemy czipset AMD. Który czipset? Nie wiadomo. Michael Arzt tłumaczył coś, że AMD zaoferowało inny czip, który jest szybszy, a ma kosztować tyle samo i chyba zdecydują się na zmiany…

Brzmi jak vaporware. Wątpliwe, aby coś takiego mogło rywalizować z PlayStation 4, czy choćby Nintendo Switchem.

© dobreprogramy
s