Razer naprawdę wypuści toster. Kiedy żart zostaje zmaterializowany

Strona główna Aktualności
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

O autorze

Razer, amerykański producent peryferiów, a ostatnio także laptopów, znany jest głównie z tego, że od lat pakuje do wszystkich swoich urządzeń diody RGB. Być może dlatego już parę lat temu narodziła się żartobliwa sugestia wyprodukowania tostera. W końcu powinien być równie efektowny, co reszta katalogu, prawda? Teraz ta niekonwencjonalna wizja ma zostać zmaterializowana.

W 2013 r. fani marki założyli na Facebooku grupę o wymownej nazwie "Dajcie nam toster Razera". Dyrektor generalny Min-Liang Tan obiecał, że zrealizuje postulat, jeśli grupa osiągnie 1 mln członków. Wprawdzie udało się zgromadzić tylko 45 tys. zapaleńców, ale w międzyczasie podjęto dodatkowe ustalenie. Każdy tatuaż z tosterem miał być liczony jak 100 tys. polubień. Znalazło się 12 śmiałków i szef Razera stanął przed faktem dokonanym.

– Nie sądziłem, że ci faceci to zrobią, ale zrobili. Mówiliśmy o 1 mln polubień, jednak każdy tatuaż z tosterem odpowiada 100 tys. I teraz mamy 12 tatuaży – pisze Min-Liang Tan na Facebooku. – Właśnie oficjalnie polubiłem ich stronę i zamierzam skompletować zespół projektantów i inżynierów. Zajmie to kilka lat, ale na pewno podzielę się postępami – zapowiada dyrektor Razera.

Co ciekawe, w udostępnionym poście Min-Liang Tan prosi o pomoc Intela, Nvidię oraz... Elona Muska. Nietrudno się domyślić, że jest do dalsza część dowcipu. Choć, według deklaracji, toster Razera faktycznie trafi do sklepów. I tak, ponoć będzie mieć diody RGB, na dodatek synchronizowane z własnościowym systemem podświetlenia, Chroma. Dokładnie tak, jak wszystkie inne współczesne komponenty amerykańskiej marki. Panie Tan, trzymam za słowo ;)

© dobreprogramy