Reklama spławików na portalu IT – rzecz o tym, jak działa Google AdSense i pokrewne

Strona główna Aktualności

O autorze

Jesteście serwisem komputerowym, a właśnie widziałem u was reklamę [tu wstaw dowolny rzeczownik w dopełniaczu], dlaczego? – odpowiedź dla wielu może być bardzo oczywista, a jednak w skali tygodnia co najmniej kilka tak postawionych pytań wpada na redakcyjną skrzynkę. Wyjaśnijmy to więc raz na zawsze.

Zacznę odpowiedź na pytanie również od pytania: czy zdarzyło ci się kiedyś przeglądać ofertę jakiegoś sklepu, a zaraz potem zobaczyć jego reklamę na innej stronie? Strzelam, że niejednokrotnie i nie ma w tym krztyny przypadku. Kierowanie reklam jest bowiem jedną z kanonicznych cech systemu Google AdSense, a ten, co by nie mówić, niemalże zmonopolizował marketing w sieci.

AdSense, czyli system reklamowy należący do Google'a, znajduje się na zdecydowanej większości stron w sieci. Nie tylko na dobrychprogramach czy w obrębie innych serwisów Wirtualnej Polski, ale istotnie wszędzie. Może poza infrastrukturą Facebooka, bo ten akurat ma swoje autorskie rozwiązania, choć bardzo zbliżone pod względem technicznym.

W szponach zewnętrznego algorytmu

Nie ukrywajmy, wydawcy treści potrzebują reklam, aby utrzymać swoją działalność. Czy się to komuś podoba, czy nie. Natomiast sama współpraca z Google'em jest relatywnie korzystna. Zapewnia stały dopływ treści reklamowych, bez oczekiwania na konkretnego klienta. Niemniej to rozwiązanie ma też minus, a mianowicie jest równoznaczne z oddaniem wyznaczonych powierzchni na stronie do dyspozycji Google'a.

Konsekwencje są oczywiste. To nie administrator danej witryny, lecz zewnętrzny algorytm odpowiada za dobór treści pojawiających się na banerach. Tymczasem tematyka strony i słowa kluczowe, które ta zawiera, są tylko jednym z czterech możliwych w AdSense czynników emisji reklamy. Kolejne to preferencje reklamodawcy i kierowanie reklam pod zainteresowania użytkownika, a do tego dochodzi jeszcze możliwość emisji globalnej. I w żadnym z tych scenariuszy właściciel witryny nie ma wpływu na dobór reklam, o czym Google informuje wprost.

Ty decydujesz. Pośrednio

Idąc tym tropem, przytoczona w tytule reklama spławików może pojawić się na portalu wędkarskim, co jest oczywiste z uwagi na dobór słów kluczowych, ale może też na każdym innym. Stanie się tak, jeśli reklamodawca ręcznie przypisze frazy niezwiązane z wędkarstwem, uznając, że trafi do innej niż macierzysta grupy odbiorców. Ot, choćby do miłośników turystyki. Pozostaje też opcja emisji globalnej, czyli wszędzie bez względu na tematykę. Wreszcie, mamy reklamę spersonalizowaną, a więc kierowaną do ciebie jako konkretnego użytkownika lub użytkowniczki.

Algorytm AdSense wie, jakie witryny odwiedzasz. Skanuje bowiem tzw. pliki cookie, czyli dane tymczasowe pozostające po wizycie na każdej stronie. I jeśli znajdzie tam coś łączącego cię z wędkarstwem, również może wyświetlić spławiki. Nawet wtedy, gdy w konkretnej chwili czytasz o czymś zupełnie innym - pokroju biznesu, technologii czy motoryzacji.

Czy można to jakoś zablokować?

Odpowiedź brzmi: tak, Google umożliwia wyłącznie reklamy personalizowanej bez używania jakichkolwiek zewnętrznych narzędzi. Wystarczy odwiedzić ten adres, będąc zalogowanym do konta Google, i przestawić widoczny na powyższym zrzucie przełącznik. Nie zmieni to liczby wyświetlanych reklam, ale powinno pomóc osobom, które drażni dysonans między aktualnie przeglądaną stroną a treściami reklamowymi na niej zawartymi.

© dobreprogramy
s