Rosyjskie władze blokują Telegram – co to oznacza dla polskich użytkowników?

Strona główna Aktualności
Paweł Durow. fot. TechCrunch na licencji CC BY 2.0
Paweł Durow. fot. TechCrunch na licencji CC BY 2.0

O autorze

Na nic zdały się słowa Pawła Durowa, twórcy ogromnie popularnego w Rosji – i nie tylko w Rosji – komunikatora Telegram, jakoby rosyjska konstytucja dawała obywatelom prawo do prywatności ich komunikacji. Moskiewski sąd wydał wyrok w sprawie odmowy wydania Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB) kluczy kryptograficznych do wiadomości użytkowników Telegrama, co oznacza, że regulator rosyjskiego rynku telekomunikacyjnego Roskomnadzor może natychmiast zablokować dostęp do usługi. Jednak na ile ta blokada będzie skuteczna? Już teraz widać, że Rosjanie z Telegrama zrezygnować nie zamierzają.

20 marca Sąd Najwyższy Federacji Rosyjskiej nakazał operatorowi Telegrama udostępnienie kluczy szyfrujących FSB, jako że według rosyjskiego prawa klucze jako takie nie są uważane za informację o ograniczonym dostępie. W ciągu 15 dniu operator miał dostosować się do tego wyroku i dostarczyć klucze – albo jego usługa zostanie zablokowana w całym państwie.

Po wydaniu tamtego wyroku twórca Telegrama Paweł Durow napisał na Twitterze, że groźby te nie przyniosą skutku, a jego komunikator będzie zawsze stał po stronie wolności i prywatności. Przypomniał też, że żądania FSB są nie tylko nielegalne, ale i niemożliwe technicznie do spełnienia. Prawnik serwisu Ramił Achmetgaliew zapewniał zaś, że zablokowanie Telegrama będzie wymagało odrębnego procesu sądowego, zaś sprawa przeciągnie się do lata.

Nie przeciągnęła. Być może rosyjskie władze zirytował żart, na jaki podobno pozwolił sobie Durow, wysyłając do dyrektora FSB Aleksandra . Bortnikowa list z dwoma kluczami do Telegrama. List ujawnił Paweł Czikow, szef walczącej o prawa człowieka grupy Agora, twierdząc jednak, że znalazł go po prostu w Internecie. Sam Durow w kwestii tej niczego nie powiedział, minęło 15 dni, a FSB wciąż było bez kluczy do deszyfrowania zwykłych rozmów użytkowników Telegrama.

6 kwietnia Roskomnadzor złożył do tagańskiego sądu rejonowego miasta Moskwa wniosek o ograniczenie dostępu do Telegrama w Rosji. Dzisiaj sąd ostatecznie potwierdził blokadę, co pozwala Roskomnadzorowi zablokować dostęp do niego i zażądać od Google i Apple wycofania aplikacji ze sklepów Androida i iOS-a. Paweł Durow i jego prawnicy mają 30 dni na odwołanie się od wyroku, ale w obecnym klimacie politycznym raczej nie wydaje się, by przyniosło to jakiś skutek.

Wszyscy ci, którzy na tej podstawie wieszczą rychły upadek popularnego komunikatora, nie wiedzą jednak chyba o czym mówią. Na świecie Telegram ma już ponad 200 mln użytkowników, podczas gdy w samej Rosji może około 15 mln. Dla Pawła Durowa i jego ludzi Rosja nie jest żadnym priorytetowym rynkiem, ba, nawet nie oferują oficjalnego wsparcia dla rosyjskiej lokalizacji aplikacji. Twórca Telegrama stwierdził wręcz, że wolałby, aby w Rosji jego komunikator wzbudzał jak najmniejsze zainteresowanie, bo jak zbyt wielu rosyjskojęzycznych użytkowników się nim zainteresuje, to od razu zainteresuje się nim Roskomnadzor i zablokuje pod byle pretekstem.

Co więcej sami Rosjanie nie są Amerykanami, którzy na widok wyroku sądu od razu kładą uszy po sobie, z szacunku do prawa. Tu jest wręcz przeciwnie. Na rosyjskojęzycznych kanałach Telegramu mnóstwo dziś komunikatów, jak poradzić sobie z blokadą, wykorzystując proxy po SOCKS5. Przygotowano nawet specjalnego bota @socks5_bot, który automatycznie skonfiguruje Telegrama, pozwalając nawet nie mającym wiedzy technicznej użytkownikom na ominięcie blokady Roskomnadzoru.

Ciekawostką w tej sprawie może być oficjalny komunikat rządowej RIA Nowosti. Pisząc o zablokowaniu Telegrama wspomina o dziesięciokrotnym wzroście popularności komunikatora TamTam, należącego do serwisu Odnoklassniki.ru. No cóż, TamTam faktycznie jest wspaniały. Niczego nie szyfruje, ża to oferuje tysiące fantastycznych naklejek. Zapewne ma też bezpośrednie łącze między swoimi serwerami a serwerami FSB. Dziękujemy, ale raczej pozostaniemy przy Telegramie.

© dobreprogramy