Roth Audio SubZero – soundbar uniwersalny

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Markę Roth Audio mieliśmy szansę poznać recenzując zestaw Roth Audio BAR1 w naszym labie. Roth Audio, choć u nas jeszcze mało popularny, zdobył uznanie na wyspach i rozpoczął ekspansję na pozostałą część Europy. Kolejna ciekawostka z logo tego producenta trafiła do nas jakiś czas temu. Tym razem osłuchujemy samodzielny soundbar, nazwany przez producenta SubZero. Przekonajmy się czy będzie to muzyczne „mniej niż zero” czy niczym lodowy wojownik z Mortal Kombat powali nas soczystym i precyzyjnym dźwiękiem :).

Kolumna projekcyjna, o długości prawie 80 cm i wadze nieco ponad 3 kg, wykonana została z dość grubego plastiku. W jej wnętrzu znalazło się miejsce dla ośmiu przetworników. Sześć z nich to głośniki niskotonowe o średnicy 40 mm, pozostałe dwa to kopułki głośników wysokotonowych w rozmiarze 19 mm. Pasmo przenoszenia, jakim może się pochwalić SubZero, to 180 do 20000 Hz, natomiast szerokość pasma to 35 do 20000 Hz. Głośnik może się pochwalić mocą ciągłą (RMS) 32 Waty na kanał. Nie są to wartości jakoś specjalnie wyżyłowane, jednak w domowych warunkach w zupełności wystarczą. Do kolumny możemy podpiąć maksymalnie do trzech źródeł dźwięku. Do dyspozycji nabywca otrzymuje gniazdo mini-jack 3,5 mm, RCA oraz optyczne (Toslink). Choć wydawałoby się, że te trzy gniazda to mało, praktycznie podłączymy każde urządzenie do naszej kolumny — telewizor, odtwarzacz DVD, tuner TV czy nawet odtwarzacz mp3 lub smartfon :). Gniazda zostały umieszczone na tylnej ściance obudowy głośnika, w charakterystycznym zagłębieniu, które sprawdzi się, gdy głośnik zamocujemy na ścianie — nadal będziemy mieli swobodny dostęp do gniazd.

Na przodzie kolumny znalazł się prosty panel kontrolny z podświetleniem LED. Z jego poziomu możemy sterować głośnością, włączyć efekt dźwięku przestrzennego, zmienić źródło dźwięku czy wyciszyć lub całkowicie wyłączyć głośnik. Podświetlenie jest czytelne i dobrze widoczne w zarówno w zaciemnieniu, jak i przy świetle dziennym. Funkcja automatycznego przyciemniania działa sprawnie i dosłownie po kilku sekundach od aktywności, podświetlenie LED traci na mocy i nie powinno nas razić podczas odsłuchu, nawet wtedy, kiedy panel sterujący mamy praktycznie przed oczami. Oczywiście sterowanie może się odbywać też za pomocą dołączonego pilota. To dość prosta konstrukcja, gdzie do dyspozycji mamy osiem guzików, z czego aż cztery służą do podbijania głośności i ściszania. Co ciekawe, nie zauważyłem problemów z parowaniem pilota jak to było w przypadku poprzednio testowanego zestawu marki Roth.

Odsłuch czas zacząć. Na początek warto zaznaczyć, że również SubZero korzysta z opatentowanego przez Roth sposobu budowania sceny muzycznej, opartego na modelu fraktalnym. W skrócie, generowane fale dźwiękowe odbiją się od ścian i wracają do słuchacza w różnych odstępach czasu, co tworzy specyficzny efekt przestrzenny, który można przyrównać do efektu sorround. Najciekawsze jest to, że im bardziej nieregularna przestrzeń i im więcej ścian i ścianek, tym efekt jest lepszy :).

Na początek zabrałem się za filmy. Byłem bardzo ciekaw jak kolumna projekcyjna poradzi sobie z odtwarzaniem efektów specjalnych opartych o niskie tony bez niezależnego głośnika basowego. Na pierwszy ogień poszedł już nie najnowszy, jednak pod kątem efektów dźwiękowych całkiem przyzwoity „2012”. Cóż, brzemiennie zupełnie inne, niż na zwykłych głośnikach wbudowanych w TV. Film zyskał znacznie w jakości odbioru i choć brakowało czasami głębokiego basu, to w ogólnym ujęciu byłem pozytywnie zaskoczony. Kolejny tytuł to „Tron: Dziedzictwo”. Tytuł do ambitnych nie należy, jednak moją uwagę zwróciły efekty specjalne i ścieżka dźwiękowa przygotowana przez Daft Punk. Ponownie, tak jak w poprzednim tytule, śmiało mogę stwierdzić, że kolumna projekcyjna ożywiła tę dość moim zdaniem średniawą produkcję. To, co mnie urzekło, to muzyka elektroniczna serwowana przez francuski duet. Byłem przekonany, że akurat muzycznie to SubZero może zdecydowanie niedomagać, tak jak jego poprzednik — BAR1.

Powróciłem po długiej przerwie do ulubionego „Władcy Pierścieni”. Miałem niejednokrotnie okazję oglądać i obsłuchiwać tytuł w naprawdę komfortowych warunkach. Mogę więc powiedzieć, że mam sporą bazę danych do porównania :). Ścieżka dźwiękowa mile łechtała ucho a w momentach, kiedy trzeba było wydobyć trochę więcej mocy z piszczałek, SubZero sprawował się wyśmienicie. Kilka scen dźwiękowo wypadło naprawdę dobrze, zrównując się z pełnoprawnym zestawem kina domowego klasy średniej.

Nie mogło zabraknąć kilku płyt audio. Tu cudów się nie spodziewałem. Jednak po kilku utworach z obejrzanych wcześniej filmów mogłem oczekiwać całkiem przyzwoitego efektu i nie zawiodłem się. Na płycie The Memory of Trees wokal Enyi brzmi czysto, a instrumenty nie wychodzą przed szereg. Dopiero przy ustawieniu maksymalnej głośności zaczyna wpadać w ucho niemiłe charczenie. Ten rodzaj muzyki akurat nie wyciąga maksimum z głośnika, jednak brzmi ona o wile lepiej, niż na typowych głośniczkach wbudowanych w TV. Naszło mnie też na posłuchanie nieco bardziej dynamicznej muzyki. Padło na The Doors i dwupłytowe wydanie The Best Of The Doors. Tutaj miałem wrażenie, że listwa całkowicie nie radzi sobie z klawiszami Raya Manzarka, w kilku utworach nie było nawet słychać klawiszy, tylko jakiś zbitek dźwięków niepodobny do niczego stworzonego ludzką ręką :). Co prawda efekt zauważalny był tylko w kilku utworach i można by było to zrzucić na karby nienajlepszego nagrania (wczesne edycje Break on Through) jednak pewien niedosyt pozostał.

Nie da się przejść obojętnie koło kolumny projekcyjnej SubZero. Jakością prezentacji utworów muzycznych nie dorówna zwykłemu zestawowi głośników stereo do spółki z amplitunerem. Jednak pod kątem uatrakcyjnienia seansów filmowych można śmiało brać głośnik Rotha jako atrakcyjną alternatywę. Zwłaszcza, że miejsca na kolumnę nie potrzebujemy praktycznie wcale, a jeśli jednak i ona nie znajduje miejsca pod odbiornikiem TV, zawsze pozostaje montaż na ścianie (niezbędne elementy montażowe znajdziemy w komplecie). Sprawdzi się ona wszędzie tam, gdzie normalny zestaw kina domowego czy stereo nie ma racji bytu ze względu na swoje gabaryty. Kolejny atut to technologia fraktalna użyta do budowania sceny dźwiękowej. Jest to interesujące rozwiązanie, które generuje naprawdę ciekawe efekty podczas oglądania filmów czy słuchania muzyki. Można by trochę pogrymasić na temat ceny, która w kraju nad Wisłą wynosi 1000 pln. Do granicy tysiąca złotych znajdzie się spory arsenał soundbarów zarówno renomowanych firm (np. Yamaha YAS-101) jak i średniaki pokroju Samsunga HW-E350 lub też całkiem nieznane wynalazki w cenie nieprzekraczającej 400, a nawet 300 złotych.

© dobreprogramy