WAŻNE
TERAZ

Thriller w finale LM! Zdecydują rzuty karne

SMS wystarczy, by cię szpiegować lub okraść. Simjacker to atak na kartę SIM

Specjaliści od dawna przypuszczali, że taki atak jak Simjacker jest możliwy. Wykorzystuje on SMS-y, by śledzić położenie telefonów, ale daje szersze możliwości. Ślady znalezione przez analityków sugerują, że był w użyciu przez przynajmniej dwa lata.

Simjacker – kolejny atak na SIMSimjacker – kolejny atak na SIM

Simjacker nie wykorzystuje luk w systemie telefonu. Kierunek ataku to SIM Application Toolkit (STK). To zestaw poleceń na karcie SIM, umożliwiający operatorom uruchamianie aplikacji. Dzięki STK działają aplikacje SIMExtra w T-Mobile, Plus Mega w Plusie czy Play w Play. By atak był możliwy, SIM musi mieć w swoim STK narzędzie S@T Browser. Warto zauważyć, że mówimy tu o dość starych rozwiązaniach i jest to inny wektor ataku, niż opisany tydzień temu.

Jak działa Simjacker?

Simjacker zaczyna się od SMS-a, wysłanego na numer telefonu ofiary. Wiadomość taka musi zawierać instrukcje STK, które zinterpretuje przeglądarka S@T. Wszystko będzie działo się na poziomie karty SIM, niezależnie od systemu operacyjnego. Simjacker zleca wysłanie SMS-em IMEI telefonu i położenia na wskazany numer. Dawniej telekomy wykorzystywały tę metodę do wysyłania abonentom ważnych informacji.

Obraz

Simjacker jest całkowicie niewidoczny, więc ofiara nie wie, że jej telefon dostaje takie SMS-y i wysyła ważne informacje.

Kto za tym stoi?

Specjaliści z AdaptiveMobile Security są zdania, że Simjacker został przygotowany przez jedną firmę, prawdopodobnie na potrzeby rządu któregoś kraju. Nie ulega wątpliwości, że maczali w nim palce eksperci. Simjacker po mistrzowsku wykorzystuje możliwości sieci telekomunikacyjnych. Możliwość takiego ataku przewidywał analityk bezpieczeństwa Bogdan Alecu już w 2011 roku.

Celem Simjackera jest obserwowanie wybranych numerów telefonów. W większości przypadków informacje o położeniu były pobierane kilka razy dziennie przez dłuższy czas. Były też numery pytane o położenie co chwilę przez tydzień. Zależy to zapewne od wagi celu. Teoretycznie ten atak może być wykorzystany także do rozsyłania SMS-ów z fałszywymi informacjami, podsłuchu przez nawiązane połączenie telefoniczne albo korzystania z usług premium i okradania abonentów. Można też zdalnie wyłączyć kartę SIM w kluczowym momencie.

Atakowane są urządzenia praktycznie każdego producenta. Lokalizacja była skutecznie pobierana z telefonów Apple, ATE, Samsunga, Google, Huawei, Motoroli, a także urządzeń IoT z kartami SIM– czytamy w raporcie AdaptiveMobile Security

Eksperci nie podają nazwy firmy ani krajów, w których zaobserwowali działanie Simjackera. Nie można na razie określić, czy atak jest stosowany do walki z przestępczością zorganizowaną i terroryzmem, czy do monitorowania dziennikarzy, aktywistów lub przeciwników politycznych. Wiemy jedynie, że do przeprowadzenia takiego ataku wystarczy tani modem GSM z możliwością wysyłania SMS-ów.

Jak się bronić?

Przed takimi atakami teoretycznie obronić nas mogą telekomy. Ponieważ polecenie podania lokalizacji jest wysyłane zwykłym SMS-em z dołączonym kodem binarnym, operator mógłby próbować filtrować ten kod. To pozwoliłoby blokować SMS-y z poleceniami.

Ponadto operatorzy mogliby lepiej zadbać o to, jaki kod umieszczają na swoich kartach SIM i zrezygnować z przestarzałych rozwiązań. Przeglądarka S@T jest obecna na kartach SIM w 30 krajach, co daje łącznie ponad miliard osób podatnych na atak. Głównie są to kraje Bliskiego Wschodu, Afryki, Europy Wschodniej i Azji. Polska może być w tym gronie.

Nie ma żadnego potwierdzenia, aby którykolwiek z krajowych operatorów wciąż korzystał z technologii S@T, wymaganej do przeprowadzenia ataku. Play w jednej z informacji prasowych wprost zadeklarował, źe rzeczonej przeglądarki już nie używa, a jego abonenci są odporni na opisywany atak. Reszta telekomów póki co milczy. Niemniej ostatnie udokumentowane przypadki zastosowania komend S@T/STK sięgają bardzo zamierzchłych czasów i zapomnianych usług takich jak SIMextra (T-Mobile) czy Plus Mega (Plus), które w międzyczasie zostały przeniesione na nowszy, odporny na atak standard USAT, a później jeszcze 3G. Jeśli dzisiejsze karty SIM wykorzystują jakikolwiek zestaw komend abonenckich, to jest to USAT, nie S@T. Nie ma powodów do obaw.
Piotr Urbaniak
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!